Politycy Prawa i Sprawiedliwości i ich sympatycy 25 czerwca protestowali przed siedzibą Urzędu Marszałkowskiego w Białymstoku przeciwko unijnemu paktowi migracyjnemu. Manifestacja, która odbyła się w cieniu burzliwych obrad sejmiku województwa, stała się areną ostrego starcia politycznego. Były marszałek Artur Kosicki ostrzegał przed „narzucaniem obcej kultury”, a poseł Jacek Sasin zarzucił obecnym władzom regionu, że rządzą „nielegalnie, podstępem i zdradą”. W tle sporu stoi walka o polityczne wpływy na Podlasiu, gdzie po wyborach samorządowych z wiosny 2024 roku żadne ugrupowanie nie miało samodzielnej większości.
W czwartek, 25 czerwca, przed budynkiem Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego zgromadzili się przeciwnicy unijnej polityki migracyjnej. Termin pikiety nie był przypadkowy – zbiegł się z sesją sejmiku, podczas której radni mieli ponownie debatować nad kwestiami bezpieczeństwa granicy oraz przyjąć oficjalne stanowisko regionu wobec paktu migracyjnego.
To kolejna odsłona konfliktu, który tli się w województwie od maja. Wówczas pierwsze podejście do dyskusji nad tym dokumentem zakończyło się zerwaniem obrad w atmosferze skandalu i głośnych protestów środowisk prawicowych.
Nie możemy być mądrzy po szkodzie
Zgromadzonych przed urzędem, mimo panującego upału, przywitał były marszałek województwa, a obecnie radny sejmiku, Artur Kosicki. Podkreślał on, że celem pikiety jest zmuszenie radnych do jednoznacznego opowiedzenia się po jednej ze stron.
Przygotowaliśmy stosowne stanowisko. Radni województwa podlaskiego raz na zawsze muszą określić, czy są przeciwko paktowi i nielegalnej imigracji. Pytacie nas państwo, jak to wygląda w Europie, widzimy to w mediach społecznościowych. Czy mamy być mądrzy po szkodzie? Nie możemy do tego dopuścić – mówił Artur Kosicki.
Radny przekonywał również, że argumenty o unijnej pomocy finansowej w zamian za przyjmowanie migrantów są bezpodstawne.
Nie ma żadnych podstaw prawnych do tego, żeby Unia Europejska pomagała nam finansowo. Prawdziwym zagrożeniem jest nielegalna imigracja, która uderza w naszą kulturę, religię i zasoby – dodał Kosicki, zapowiadając głosowanie nad stanowiskiem na godzinę 17.
Jacek Sasin oskarża o „podstępne przejęcie władzy”
Emocje sięgnęły zenitu, gdy na mównicę wszedł poseł PiS Jacek Sasin. W swoim wystąpieniu niezwykle ostro skrytykował obecne władze kraju oraz województwa. Zarzucił im niszczenie bezpieczeństwa obywateli, doprowadzenie do zapaści w służbie zdrowia oraz likwidację miejsc pracy, szczególnie w podlaskim przemyśle drzewnym.
Najmocniejsze słowa padły jednak pod adresem obecnego zarządu województwa, na czele z marszałkiem Łukaszem Prokorymem.
Ludzie, którzy rządzą dzisiaj Polską i rządzą Podlasiem tutaj w tym gmachu, chcą nas pozbawić podstawowych praw. (…) Mówię to panu marszałkowi, zarządowi województwa i wszystkim tym, którzy dzisiaj rządzą. Rządzą nielegalnie, bo nie wygrali wyborów. Podstępem i zdradą przejęli władzę i wydaje im się, że są właścicielami województwa podlaskiego – grzmiał Jacek Sasin, oskarżając rządzących o odgradzanie się od obywateli i ignorowanie głosu mieszkańców.
Fakty o wyborach. Kto naprawdę ma mandat do rządzenia?
Słowa posła Sasina o „podstępnym przejęciu władzy” i „nielegalnych rządach” to bezpośrednie nawiązanie do burzliwych wydarzeń, jakie rozegrały się w sejmiku po wyborach samorządowych wiosną 2024 roku. Warto jednak przypomnieć realny rozkład sił, jaki wyłonił się wówczas przy urnach wyborczych.
W wyborach samorządowych wiosną 2024 roku żadne z ugrupowań nie uzyskało wystarczającej liczby mandatów do samodzielnego rządzenia:
- Prawo i Sprawiedliwość zdobyło wprawdzie najwięcej, bo 15 mandatów w 30-osobowym sejmiku, jednak do większości bezwzględnej (16 mandatów) zabrakło partii jednego głosu;
- Koalicja Obywatelska wprowadziła do sejmiku 8 radnych, a Trzecia Droga (PSL i Polska 2050) – 6 radnych.
Ostateczny układ władzy rozstrzygnął się podczas pierwszej, inauguracyjnej sesji sejmiku. Wówczas dwoje radnych wybranych z list Prawa i Sprawiedliwości zdecydowało się poprzeć kandydata Koalicji Obywatelskiej i Trzeciej Drogi na marszałka województwa. Choć politycy PiS do dziś nazywają ten krok „zdradą”, z punktu widzenia prawa i procedur demokratycznych wybór nowych władz województwa podlaskiego był w pełni legalny i odzwierciedlał zawiązaną w sejmiku większość.
(Ewa Bochenko / Wideo: Karol Jurczak)
