Nowo powstała gmina Grabówka mierzy się z poważnym problemem prawnym, którego ustawodawca nie przewidział. Obowiązujące przepisy dotyczące planowania przestrzennego uniemożliwiają nowym samorządom sprawiedliwe wyliczenie zapotrzebowania na nową zabudowę mieszkaniową. Wójt gminy Katarzyna Teodorczuk podjęła intensywne rozmowy na szczeblu rządowym i parlamentarnym, aby ratować interesy mieszkańców. Tymczasem apeluje do właścicieli działek o szybkie składanie wniosków o warunki zabudowy.
Problem wynika bezpośrednio z konstrukcji nowej ustawy o planowaniu przestrzennym. Aby sporządzić plan ogólny i wyznaczyć strefy pod budownictwo mieszkaniowe, gminy muszą posłużyć się algorytmem opartym na danych historycznych.
Ustawodawca, uchwalając ustawę o planie ogólnym, zapomniał o dwóch nowych gminach w Polsce, które dopiero co się utworzyły. Nie przewidziano naszej sytuacji. Aby wyliczyć chłonność terenu i dopuszczalną ilość zabudowy mieszkaniowej, potrzebny jest rys historyczny i dane z minionych lat. My, jako nowa jednostka, takich danych po prostu nie posiadamy – wyjaśnia wójt Katarzyna Teodorczuk.
W praktyce oznacza to, że Grabówka nie ma narzędzi do wykazania realnego zapotrzebowania na nowe domy. Mogłoby to doprowadzić do sytuacji, w której w pełni uzbrojone działki, przy utwardzonych drogach, z dostępem do wody i kanalizacji, pozostałyby na zawsze zablokowane pod zabudowę z powodu sztucznie wyczerpanego limitu chłonności terenu.
Rozmowy w ministerstwie i parlamencie
W poszukiwaniu wyjścia z tej patowej sytuacji wójt Grabówki odbyła szereg spotkań w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, Sejmie oraz Podlaskim Urzędzie Wojewódzkim. Choć w ministerstwie padła zapowiedź nowelizacji ustawy w przyszłym roku, dla dynamicznie rozwijającej się gminy to zbyt odległy termin.
Katarzyna Teodorczuk skierowała się więc bezpośrednio do parlamentarzystów, wykorzystując fakt, że w Sejmie procedowane są już inne poprawki do ustawy o planowaniu przestrzennym. Podczas spotkania z przewodniczącym klubu parlamentarnego PSL oraz posłami przedstawiła listę postulatów Grabówki.
Wśród nich znalazło się m.in. wydłużenie ważności dotychczasowych planów miejscowych. Zgodnie z prawem po utworzeniu nowej gminy plany te mogą obowiązywać jeszcze tylko przez trzy lata, a potem wygasają. Wójt postuluje, aby okres ten wydłużyć do 10 lat, co dałoby mieszkańcom czas i bezpieczeństwo prawne przy planowaniu inwestycji.
Grabówka nie przyjmie planu ogólnego w obecnym kształcie
Po konsultacjach z radnymi gminy podjęto strategiczną decyzję o wstrzymaniu się z uchwaleniem planu ogólnego na obecnych, skrajnie niekorzystnych warunkach. Zamiast tego gmina skupia się na innych dokumentach planistycznych.
Nie przyjmujemy teraz planu ogólnego i czekamy na nowelizację ustawy. W międzyczasie pracujemy nad strategią rozwoju gminy oraz modelem funkcjonalno – przestrzennym. To właśnie te dokumenty i zawarte w nich analizy posłużą nam później jako twarde dane wejściowe do przyszłego planu ogólnego. Dzięki temu będziemy mogli legalnie rozszerzyć obszary przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową – tłumaczy Katarzyna Teodorczuk.
Czas na wnioski o warunki zabudowy mija z końcem sierpnia
Decyzja o nieprzyjmowaniu planu ogólnego niesie za sobą jednak poważne konsekwencje, o których mieszkańcy muszą wiedzieć. Zgodnie z reformą planowania przestrzennego z dniem 1 września dotychczasowe studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego w całej Polsce wygasają z mocy prawa.
Dla Grabówki oznacza to, że od września, do czasu uchwalenia nowego planu ogólnego, urzędnicy nie będą mogli wydawać nowych decyzji o warunkach zabudowy.
Wójt gminy apeluje do wszystkich mieszkańców, którzy planują inwestycje budowlane.
Jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił, a ma w planach budowę, bardzo proszę o składanie wniosków o wydanie decyzji o warunkach zabudowy do końca sierpnia. Uzyskanie tej decyzji teraz w pełni zabezpieczy państwa interesy. Po tym terminie, aż do momentu wejścia w życie nowych przepisów i uchwalenia planu ogólnego, uzyskanie warunków zabudowy będzie niezwykle trudne lub wręcz niemożliwe – wyjaśnia Teodorczuk.
(Ewa Bochenko)

