Konfederacja wraz z lokalnymi aktywistami z Augustowa 31 lipca złożyła wniosek do Najwyższej Izby Kontroli o przeprowadzenie pilnej kontroli doraźnej. Sprawa dotyczy planowanej budowy obwodnicy Augustowa w ciągu drogi krajowej nr 16. Zdaniem protestujących, forsowany przez urzędników wariant inwestycji nie omija miasta, lecz brutalnie przecina jego obszary mieszkalne, rekreacyjne i uzdrowiskowe, grożąc bezpowrotną dewastacją unikalnej przyrody i stratą milionów złotych z budżetu państwa.
Wniosek o zbadanie działań białostockiego oddziału generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad złożył w Warszawie poseł Konfederacji Ryszard Wilk. Zrobił to w imieniu lidera podlaskich struktur tego ugrupowania Adriana Stankiewicza. Padła również zapowiedź skierowania formalnych wniosków o kontrolę trzech instytucji: białostockich oddziałów GDDKiA i RDOŚ oraz Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.
Wojskowa narracja kontra rzeczywistość
Adrian Stankiewicz szczegółowo opisał tło konfliktu, podważając oficjalne argumenty zwolenników inwestycji. Jak wskazał, powoływanie się przez nich na potrzeby militarne i logistyczne Wojska Polskiego oraz wsparcie obronności na granicy z Litwą to jedynie sztucznie stworzona narracja. Jedyną realną podstawą prawną są unijne dyrektywy dotyczące nacisków osi i wyroki TSUE.
Nawet gdyby względy militarne miały tu znaczenie, to proponowany przebieg stoi w jawnej sprzeczności z tym uzasadnieniem. Wpycha on bowiem potencjalny transport wojskowy w wąski przesmyk między jeziorami, co wymaga budowy aż sześciu mostów – argumentował.
Lider podlaskiej Konfederacji podkreślił, że tzw. wariant nr 2 nie jest w rzeczywistości obwodnicą. Droga ma przebiegać w bezpośrednim sąsiedztwie jeziora Sajno, przez chronione strefą ciszy lasy Puszczy Augustowskiej oraz wielokrotnie przecinać zabytkowy Kanał Augustowski.
Obwodnica z definicji powinna biec poza granicami administracyjnymi miasta. Realizacja drogi tranzytowej o charakterze ciężkim w tym miejscu zniszczy jedyne uzdrowisko w północno-wschodniej Polsce, generując hałas, spalin i degradując krajobraz – ostrzegał Stankiewicz.
Polityczne obietnice bez pokrycia i tysiące podpisów
Sprawa ciągnie się od 2019 roku. Poprzedni rząd forsował podobny, szkodliwy dla miasta wariant. W odpowiedzi na to mieszkańcy zebrali w 2021 roku cztery tysiące podpisów pod sprzeciwem. Wtedy też burmistrz Augustowa, popierany przez społeczność, zaproponował alternatywny, trzeci wariant. Trasa ta omija miasto z daleka, nie wymaga kosztownych przepraw przez jeziora i bagna, a jej budowa jest łatwiejsza, ponieważ przebiega głównie przez państwowe lasy.
Przed wyborami parlamentarnymi politycy zarówno Prawa i Sprawiedliwości, jak i Platformy Obywatelskiej prześcigali się w obietnicach, że do dewastacji Augustowa nie dopuszczą. Po przejęciu władzy przez nową koalicję temat jednak wrócił do punktu wyjścia.
Mieszkańcy nie zamierzają się jednak poddać. W ciągu zaledwie dwóch tygodni zebrali aż siedem tysięcy podpisów pod petycją, którą przekazali do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, licząc na negatywną decyzję środowiskową dla rządowego projektu.
Ten projekt to absurd. Droga ma odciąć miasto i turystów od sanktuarium w Studzienicznej, zniszczyć strefę ciszy nad jeziorem Sajno i biec przez bagna. O wiele łatwiej i taniej jest wybudować drogę przez las, niż stawiać mosty na bagnach – mówił Stankiewicz, uzasadniając wniosek do NIK potrzebą zbadania braku transparentności i ryzyka zmarnowania publicznych pieniędzy.
Droga „do nikąd” i błędy w analizach GDDKiA
Michał Gleba, reprezentujący stronę społeczną, przedstawił techniczne i ekonomiczne mankamenty planowanej inwestycji. Zwrócił uwagę, że plany GDDKiA są pełne błędów i niedomówień. Mieszkańcy domagają się m.in. jasnego uzasadnienia dla podnoszenia nośności drogi krajowej nr 16 na odcinku Augustów – Ogrodniki do 11,5 tony na oś.
Konieczność ta nie wynika z żadnych analiz ruchu. Co więcej, po stronie litewskiej nie ma infrastruktury, która mogłaby przyjąć tak ciężki transport. Budujemy więc drogę do nikąd – wyjaśniał Michał Gleba. – Zamiast tego, środki powinny zostać przesunięte na rozbudowę drogi ekspresowej S61 o drugi pas, co byłoby zgodne z rządową Strategią Zrównoważonego Rozwoju Transportu do 2030 roku.
Przedstawiciel mieszkańców zarzucił drogowcom manipulację danymi. Według niego GDDKiA celowo porównuje nieporównywalne warianty tras (mierząc odcinki do różnych punktów końcowych), co prowadzi do błędnych wniosków finansowych i całkowicie pomija koszty społeczne, historyczne oraz środowiskowe. Budowa drogi na terenach bagiennych niesie za sobą gigantyczne ryzyko inżynieryjne i może skończyć się dosłownym „utopieniem” milionów złotych w błocie.
Zarówno Konfederacja, jak i mieszkańcy Augustowa liczą, że wejście kontrolerów NIK do podlaskich urzędów zatrzyma kontrowersyjny projekt i zmusi decydentów do wyboru racjonalnego, bezpiecznego dla uzdrowiska wariantu.
(Ewa Bochenko)

