„Pętla taktyczna” to jeden z pierwszych poważnych sprawdzianów wojskowego wytrenowania. Na poligonie ochotnicy muszą wykazać się nie tylko sprawnością, ale też umiejętnością działania w zespole i podejmowania decyzji pod presją. Ponad 200 ochotników kończących szkolenie podstawowe w ramach projektu „Wakacje z WOT” w 1. Podlaskiej Brygadzie Obrony Pogranicza pokazało, że potrafi przekroczyć własne granice. W sobotę, 26 września, w Szepietowie wypowiedzieli słowa najważniejszej roty: „Ja, żołnierz Wojska Polskiego, przysięgam…”.
Dla czterdziestolatka, z którym rozmawialiśmy po przysiędze, decyzja o wstąpieniu do WOT była przemyślanym krokiem. Chciał sprawdzić siebie, ale też odpocząć od cywilnego zgiełku. Procedura była prosta: zapisy, komisja lekarska, szkolenie ppoż. i BHP, a na koniec przydział i żołnierskie uposażenie (za całe szkolenie ochotnicy otrzymują około 7500 zł).
Realia socjalne były bardzo ograniczone, ale to przecież element przygotowania do trudnych warunków. Łóżko, taboret i biurko w kontenerze mieszkalnym. Najważniejsze, że nie marzliśmy – opowiada świeżo upieczony szeregowy.
Największym zaskoczeniem okazało się… jedzenie i kadra.
Karmili nas świetnie, aż byłem zaskoczony. Nie wiem, jak jest w innych batalionach, ale o nas zadbano super. Do tego kadra podoficerów – niesamowicie zaangażowana, z nowoczesnym, natowskim podejściem. Nie było bezsensownej „zaprawy fizycznej” dla samego zmęczenia ludzi. Zamiast tego skupiono się na profesjonalizmie.
Ochotnicy uczyli się m.in. systemu szkolenia strzeleckiego BLOS (bezpieczne posługiwanie się bronią) – co dla wielu było absolutną nowością. Duży nacisk kładziono na poruszanie się w szyku ubezpieczonym w reżimie bezwzględnej ciszy.
Komunikowaliśmy się wyłącznie sygnałami niewerbalnymi, gestami. To wymagało od nas ogromnego skupienia i zaangażowania – wspomina 40-latek.
Najtrudniejsze fizycznie okazało się okopywanie oraz czołganie się z jednoczesnym transportowaniem skrzynek z amunicją. Jednak to nie fizyczność wykluczała ze szkolenia ochotników jako pierwsza.
Najpierw eliminowała psychika. Nie wszyscy umieli wbić się w rygorystyczny rytm szkolenia. Byli tacy, którzy rezygnowali już po pierwszym dniu. Niektórzy poszli tam chyba dla rozrywki i szybko się rozczarowali, bo to nie jest zabawa. Kto sobie nie poradził, musiał być chyba „płatkiem śniegu”. Dopiero potem odpadało się przez kontuzje czy nagłe sytuacje domowe.
Dla starszego z ochotników bezcenny okazał się brak dostępu do… technologii.
Bez telewizora i internetu świetnie resetował się mózg. Da się bez tego żyć, a codzienna rutyna paradoksalnie pozwalała psychicznie odpocząć od problemów świata zewnętrznego. I uprzedzam pytania: na romanse nie ma tam ani czasu, ani miejsca – śmieje się żołnierz, który teraz rozpoczyna służbę rotacyjną (czyli będzie zakładał mundur na dwa dni w miesiącu – przyp. red.).
Perspektywa 19-latka: „Jeśli potrafisz ciężko pracować, dasz radę”
Na drugim biegunie wiekowym był 19-letni Kuba. Dla młodego chłopaka szkolenie w 1. Podlaskiej Brygadzie Obrony Pogranicza miało być testem przed realizacją życiowego marzenia p po szkole planuje wstąpić do Policji i marzy o służbie w jednostce kontrterrorystycznej. Chciał zdobyć cenne doświadczenie i zobaczyć, jak wygląda prawdziwe wojskowe rzemiosło.
Czy było ciężko? Kuba twierdzi, że nie, choć przyznaje, że miał jeden krótki moment zwątpienia. Kluczem do sukcesu okazało się wcześniejsze przygotowanie fizyczne i nawyk ciężkiej pracy.
Kuba od dwóch lat pracował w wakacje na dachach, a w domu też zawsze pomagał fizycznie przy gospodarstwie. Jeśli ktoś jest nauczony ciężkiej pracy fizycznej, to na szkoleniu podstawowym będzie miał lekko – opowiada osoba z jego bliskiego otoczenia.
Młody ochotnik również chwalił zaplecze logistyczne. Przez pierwszy tydzień terytorialsi dostawali świeże, ciepłe posiłki, a podczas wyjść w teren i bytowania przechodzili na wojskowe racje żywnościowe, co dla nastolatka było dodatkową, ciekawą przygodą. Chłopak przetrwał kryzysy, nie ugiął się pod ciężarem oporządzenia i pokazał, że ma predyspozycje do noszenia munduru w przyszłości.
Finał w Szepietowie
Wszystkie trudy – odciski, zmęczenie, brak snu i wymagająca pętla taktyczna – odeszły w niepamięć w sobotę, 26 września. Na placu w Szepietowie, w obecności dowódców, rodzin i licznie zgromadzonych mieszkańców, ponad 200 ochotników złożyło uroczystą przysięgę wojskową.
Dla 40-latka ten moment to była czysta „ekscytacja” i duma z dobrze wykonanego zadania. Dla 19-letniego Kuby – pierwszy poważny krok w dorosłe, mundurowe życie. Obaj, mimo różnicy pokoleń, stali w jednym szeregu, ramię w ramię, pokazujac, że terytorialność to nie kwestia wieku, ale charakteru.
„Pętla” została zamknięta, a przed nowymi żołnierzami 1. Podlaskiej Brygady Obrony Pogranicza otwiera się zupełnie nowa, wojskowa droga. Sprawdzian terytorialsa zdany na szóstkę!
(Ewa Bochenko)

