Wokół Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej im. dr. E. Jelskiego w Knyszynie toczą się obecnie ważne dyskusje. Pojawiła się propozycja połączenia placówki z Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym w Białymstoku. Choć podobne tematy w innych częściach regionu budzą duże emocje, w Knyszynie rozmowy przebiegają spokojnie. Lokalne władze upatrują w tym rozwiązaniu szansy dla pacjentów oraz personelu, dbając jednocześnie o to, by majątek gminy pozostał bezpieczny.
Burmistrz Knyszyna Krzysztof Chowański wyjaśnia, że rozmowy mają obecnie charakter wstępnych konsultacji, a żadne wiążące decyzje administracyjne ani prawne jeszcze nie zapadły. W procesie tym najważniejsze dla samorządu jest zabezpieczenie interesów mieszkańców oraz ochrona gminnego mienia.
Gmina zachowa własność budynków i gruntów
Jednym z najważniejszych punktów negocjacji jest kwestia własności majątku trwałego. Burmistrz ucina wszelkie spekulacje dotyczące ewentualnej utraty kontroli nad szpitalnymi budynkami. Zgodnie z ustaleniami gmina nie oddaje swoich nieruchomości.
Ustaliliśmy wstępnie, że ta baza, czyli nieruchomości, działki i budynki są własnością gminy i dalej jej własnością pozostają. Gdyby ktoś miał taki absurdalny pomysł, że duży szpital nas przejmie, sprzeda majątek i spłaci swoje długi, to jest to absolutna bzdura. Te obawy są bezpodstawne – uspokaja Krzysztof Chowański.
Dzięki takiemu rozwiązaniu gmina zdejmuje ze swoich barków ogromny ciężar finansowy związany z codziennym utrzymaniem i prowadzeniem placówki, ponieważ to USK przejmie wszystkie prawa i obowiązki oraz stanie się stroną odpowiedzialną za funkcjonowanie szpitala. Jednocześnie Knyszyn zachowa pełne prawo własności do gruntów i infrastruktury.
Dotychczasowe usługi muszą zostać na miejscu
Połączenie z białostockim gigantem medycznym ma na celu rozwój, a nie ograniczanie działalności. Gmina postawiła twarde warunki: struktura medyczna w Knyszynie musi zostać w pełni zachowana.
Fuzja nie wpłynie negatywnie na funkcjonowanie jednostek, z których mieszkańcy korzystają na co dzień. Na miejscu nadal będą działać:
- zakład opiekuńczo – leczniczy,
- oddział wewnętrzny,
- podstawowa opieka zdrowotna,
- nocna i świąteczna opieka zdrowotna.
Co ważne, baza łóżkowa szpitala właśnie mocno się powiększa. 31 sierpnia odbędzie się otwarcie nowego skrzydła ZOL-u, inwestycji wartej prawie 20 milionów złotych. Dzięki temu przybędzie 30 nowych łóżek, a cała knyszyńska placówka będzie dysponować łącznie 59 łóżkami opieki długoterminowej.
Specjaliści na miejscu i łatwiejsze leczenie
Dla mieszkańców Knyszyna i okolicznych miejscowości fuzja oznacza przede wszystkim łatwiejszy dostęp do lekarzy specjalistów, którzy będą przyjeżdżać do Knyszyna. Zamiast dalekich i uciążliwych podróży do Białegostoku, pacjenci załatwią większość spraw na miejscu.
Połączenie z USK to także znacznie prostsza ścieżka leczenia.
Jeżeli jako pacjent przyjdę do poradni specjalistycznej w Knyszynie, będę miał krótszą drogę na leczenie specjalistyczne w USK. Wtedy lekarz da wewnętrzne skierowanie na oddział diagnostyczny, na którym rozpocznę leczenie. W obecnej sytuacji otrzymuję tylko skierowanie i muszę sam szukać miejsca, gdzie mogę się leczyć – tłumaczy burmistrz.
Współpraca z renomowanym szpitalem klinicznym rozwiąże również problem braków kadrowych, z którymi boryka się wiele mniejszych szpitali powiatowych. Zapewni to stabilność zatrudnienia i ciągłość pracy oddziałów.
Powrót do historycznych korzeni
Planowane połączenie z białostockim ośrodkiem akademickim ma też swój wyjątkowy, historyczny wymiar. Okazuje się bowiem, że podobna współpraca miała już miejsce w przeszłości.
W latach 30. XX wieku istniała bliska kooperacja między ówczesnym szpitalem sejmikowym w Knyszynie (gmina należała wtedy do powiatu białostockiego) a Uniwersytetem Stefana Batorego w Wilnie.
To właśnie do Knyszyna przyjeżdżali na praktyki studenci medycyny po trzecim roku studiów. Dzisiejsze rozmowy z Uniwersytetem Medycznym w Białymstoku i USK to w pewnym sensie symboliczny powrót do tamtych tradycji i ponowne otwarcie lokalnej placówki na kształcenie przyszłych lekarzy oraz rezydentów – opowiada burmistrz.
Kiedy zapadną ostateczne decyzje?
Przed lokalnymi władzami jeszcze czas szczegółowych analiz finansowych i prawnych. Burmistrz przedstawił już radnym relację z dotychczasowych spotkań, by uzyskać opinię, czy może dalej prowadzić rozmowy w tym kierunku.
Kolejnym krokiem będzie posiedzenie komisji rady miejskiej oraz sesja, na której radni zdecydują o podjęciu uchwały intencyjnej. Dopiero ten dokument da możliwość ubiegania się w Ministerstwie Zdrowia o dodatkowe fundusze z tytułu konsolidacji. Jeśli dalsze rozmowy przebiegną pomyślnie, ostateczne porozumienie i uchwała końcowa zostaną podpisane na początku przyszłego roku.
Dla mieszkańców szpital czy przychodnia są po to, by z nich korzystać. To tak jak z drogami. Mieszkańca nie interesuje, czy to droga gminna, powiatowa czy wojewódzka. Oczekuje, że droga będzie w dobrym stanie. Podobnie jest tutaj. Pacjent chce się zarejestrować, spotkać z lekarzem i zakończyć leczenie sukcesem. To połączenie to tak naprawdę symbioza, w której obie strony zyskają – podsumowuje burmistrz Krzysztof Chowański.
(Ewa Bochenko)

