EastInvest ma ułatwić publicznym i prywatnym podmiotom ze wschodnich regionów Unii Europejskiej dostęp do finansowania inwestycji, a łączna wartość przedsięwzięć, które instrument ma pomóc uruchomić, szacowana jest na co najmniej 28 mld euro. Artur Kosicki, przewodniczący klubu radnych PiS w Sejmiku Województwa Podlaskiego, twierdzi, że przez brak polskiej umowy podmioty z Podlaskiego nie będą mogły skorzystać z programu i obarcza odpowiedzialnością rząd Donalda Tuska oraz marszałka województwa podlaskiego Łukasza Prokoryma. Marszałek odpowiada, że pomysł wyszedł z regionu, ale podpisanie umowy należy do rządu i Banku Gospodarstwa Krajowego.
EastInvest. Co kryje się za kwotą 28 mld euro?
EastInvest Facility to instrument finansowy przygotowany z myślą o wschodnich regionach Unii Europejskiej, które mierzą się z gospodarczymi i społecznymi konsekwencjami sąsiedztwa z Rosją, Białorusią i Ukrainą. Ma ułatwiać finansowanie inwestycji publicznych i prywatnych, wspierając rozwój lokalnej gospodarki, poprawę infrastruktury oraz wzmacnianie odporności tych obszarów.
Kluczowa jest różnica między wartością inwestycji, które instrument ma pomóc uruchomić, a pulą pieniędzy przyznaną konkretnemu państwu lub regionowi. 28 mld euro nie stanowi odrębnej puli dla Podlaskiego ani kwoty zagwarantowanej Polsce. To szacowana wartość inwestycji publicznych i prywatnych, które mają zostać zmobilizowane w dziewięciu państwach członkowskich w latach 2026 – 2027.
Instrument opiera się przede wszystkim na ułatwianiu dostępu do pożyczek oraz wsparcia doradczego. Nie jest więc programem klasycznych, bezzwrotnych dotacji. Wśród obszarów, na które ma odpowiadać, znajdują się między innymi infrastruktura, energetyka, innowacje i rozwój przedsiębiorstw.
18 lutego 2026 roku Komisja Europejska przedstawiła strategię wsparcia wschodnich regionów Unii Europejskiej. Kilka dni później, 26 lutego, instytucje finansowe podpisały deklarację intencji utworzenia EastInvest Facility. Samo ustanowienie instrumentu na poziomie europejskim nie oznaczało jednak, że polskie podmioty od razu uzyskały dostęp do przewidzianego finansowania. Brak podpisanej polskiej umowy stał się jednym z głównych punktów sporu o odpowiedzialność za wdrożenie programu.
Kosicki przypomina słowa marszałka. „Wielki sukces”
Artur Kosicki, radny województwa podlaskiego i przewodniczący klubu radnych PiS w sejmiku, przywołuje wcześniejszą wypowiedź marszałka z 27 lutego 2026 roku. Prokorym przedstawiał wówczas EastInvest jako rezultat rozmów z Komisją Europejską i ważną szansę dla wschodnich regionów.
Po dwóch latach rozmów z Komisją Europejską dzisiaj mamy efekty w postaci EastInvest. Jest to wielki sukces i ważny ruch dla regionów przygranicznych, w tym tego, którym mam zaszczyt kierować, czyli województwa podlaskiego – przypomina Artur Kosicki, cytując wypowiedź Łukasza Prokoryma.
Kosicki zestawia tamtą zapowiedź z obecną sytuacją. Według niego polski rząd, a w szczególności Bank Gospodarstwa Krajowego, nie przystąpił do programu w sposób umożliwiający polskim podmiotom korzystanie z niego. Były marszałek ocenia, że konsekwencją tego zaniechania będzie brak finansowania z EastInvest dla podlaskich instytucji i mieszkańców.
Z tych zapowiadanych 28 miliardów euro do podlaskich instytucji czy też mieszkańców trafi okrągłe zero złotych ze względu na zaniechania rządu Donalda Tuska – twierdzi Artur Kosicki.
Polityk PiS nie ogranicza krytyki do władz centralnych. Zarzuca Prokorymowi, że nie potrafi skutecznie doprowadzić do porozumienia z rządem Donalda Tuska, mimo że – jak podkreśla – marszałek i rząd reprezentują praktycznie tę samą opcję polityczną. W ocenie Kosickiego powinno to ułatwiać negocjacje i zwiększać szanse na szybkie podpisanie umowy.
Kosicki zaznacza przy tym, że jego ugrupowanie preferowałoby dotacje zamiast pożyczek. Uważa jednak, że skoro EastInvest opiera się przede wszystkim na finansowaniu zwrotnym, należy zadbać przynajmniej o to, by przedsiębiorcy i instytucje z Podlaskiego mogli ubiegać się o dostępne w jego ramach pieniądze.
Były marszałek przekonuje, że sprawa nie jest odosobnionym przypadkiem, lecz kolejnym przykładem problemów regionu z pozyskiwaniem dodatkowego finansowania europejskiego.
Przegrywamy jako region na każdym praktycznie polu, jeśli chodzi o dodatkowe środki czy w ogóle jakiekolwiek środki europejskie – ocenia Artur Kosicki.
Polityk wzywa Prokoryma do podjęcia rozmów z premierem Donaldem Tuskiem i doprowadzenia do podpisania umowy. Jego zdaniem mieszkańcy i przedsiębiorcy z województwa podlaskiego powinni mieć możliwość sięgnięcia po finansowanie, nawet jeśli program ma charakter pożyczkowy.
Prokorym: inicjatywa wyszła z Podlaskiego
Marszałek przedstawia inną ocenę dotychczasowych działań. Podkreśla, że pomysł stworzenia instrumentu dedykowanego wschodnim regionom Unii Europejskiej pochodził z województwa podlaskiego, a przekonanie Komisji Europejskiej do jego utworzenia uważa za sukces regionalnych starań.
Pomysł na instrument dla naszych regionów wschodnich to był pomysł, który wyszedł z województwa podlaskiego. To był nasz autorski pomysł i to jest wielki sukces, że udało nam się przekonać Komisję Europejską, pana komisarza, aby taki instrument powstał – mówi Łukasz Prokorym.
Marszałek nie zaprzecza, że umowa między Komisją Europejską a Bankiem Gospodarstwa Krajowego nadal nie została podpisana. Inaczej niż Kosicki wyznacza jednak granicę odpowiedzialności samorządu województwa. Jak wyjaśnia, zadaniem władz regionalnych było przekonanie Komisji Europejskiej do utworzenia instrumentu. Podpisanie umowy umożliwiającej korzystanie z niego w Polsce należy już do rządu i banku.
Rząd polski i Bank Gospodarstwa Krajowego nie podpisali jeszcze umowy z Komisją Europejską. Ja jako marszałek województwa wraz z innymi marszałkami z regionów wschodnich apelujemy o podpisanie umowy i przypominamy o tej sprawie. Cały czas czekamy na jej zawarcie, ale nasza rola skończyła się na decyzji Komisji Europejskiej. Podpisanie umowy należy do polskiego rządu i banku – mówi marszałek
Według informacji przekazanych przez Prokoryma z instrumentu korzystają już Litwa, Łotwa, Estonia i Rumunia.
Zmiana w resorcie może otworzyć nowy etap rozmów
Łukasz Prokorym odnosi się do sytuacji w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej. Sugeruje, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która odeszła z rządu, mogła nie być do końca przekonana do podpisania umowy dotyczącej EastInvest.
Nie ukrywam, że możliwe, że pani minister, która odeszła z rządu, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, nie była do końca zwolenniczką tej umowy. Z dużą nadzieją czekam, kto będzie nowym ministrem polityki regionalnej i funduszy. Na pewno jedną z pierwszych moich rozmów z nowym ministrem będzie rozmowa o tym, aby przypomnieć, że tę umowę trzeba jak najszybciej podpisać – zapowiada Łukasz Prokorym.
Spór o odpowiedzialność pozostaje otwarty
Artur Kosicki obarcza odpowiedzialnością za opóźnienie rząd Donalda Tuska i zarzuca marszałkowi nieskuteczność w rozmowach z władzami centralnymi. Prokorym podkreśla natomiast, że to województwo podlaskie zainicjowało pomysł i przekonało Komisję Europejską do utworzenia instrumentu, a kolejny etap zależy od rządu i BGK. Obaj politycy wskazują więc na ten sam problem – umowa nadal nie została podpisana, ale inaczej oceniają rolę samorządu województwa podlaskiego.
Z perspektywy regionu kluczowe pozostaje to, kiedy przedsiębiorcy, samorządy i inne podmioty będą mogły realnie ubiegać się o finansowanie oraz na jakich zasadach. Dopóki polska umowa nie zostanie podpisana, polityczna przepychanka trwa, a praktyczne możliwości skorzystania z EastInvest przez podlaskie instytucje pozostają niepewne.
(Piotr Walczak)

