Współczesny samochód ma więcej wspólnego z zaawansowanym komputerem niż z maszyną, którą pamiętają nasi ojcowie. To rewolucja, która stawia przed branżą motoryzacyjną zupełnie nowe wyzwania. O tym, kogo naprawdę potrzeba w nowoczesnym serwisie i dlaczego pasja jest cenniejsza niż świadectwo z czerwonym paskiem, rozmawiamy z Wojciechem Gradowskim, mistrzem serwisu w autoryzowanym serwisie Toyota Auto Park w Białymstoku
Na pytanie, co jest dziś największym wyzwaniem, coraz bardziej skomplikowane auta, czy brak rąk do pracy, Wojciech Gradowski odpowiada bez wahania, że znalezienie wykwalifikowanej kadry.
Elektronika ogarnia wszystko. Motoryzacja rozwija się dziś dynamiczniej niż komputeryzacja czy telefonia komórkowa. Właśnie dlatego era klasycznego mechanika bezpowrotnie się kończy. Elektromechanika też już nie wystarcza. Dziś zaczyna się era mechatronika – podkreśla ekspert.
To fundamentalna zmiana, która wymaga od młodych ludzi zupełnie nowych kompetencji. Niestety, system edukacji często nie nadąża za tym pędem.
Uczniowie z techników mechanicznych nierzadko nie mają wiedzy o nowoczesnych technologiach. Szkoła nie jest w stanie dogonić rozwoju branży – mówi Gradowski. – Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku szkół branżowych, z którymi współpracujemy (jak Zespół Szkół nr 10 w Białymstoku – red.). Nasi uczniowie już od 15. roku życia pracują z najnowszą dokumentacją techniczną i zdobywają wiedzę bezpośrednio w zakładzie.
„Wie pan, to nie moja bajka” – dramat młodych bez pasji
Jednak nawet najlepsze zaplecze techniczne nie zastąpi kluczowego składnika: autentycznej pasji. To właśnie jej brak jest, zdaniem mistrza serwisu, jedną z największych bolączek.
Przychodzą do mnie na praktyki młodzi ludzie z technikum i już na pierwszej rozmowie słyszę: „wie pan, to nie jest moja bajka”. Pytam więc, dlaczego poszli w tym kierunku. Odpowiadają, że koledzy szli, że rodzice chcieli, by syn skończył „mechaniak”. Ciągną to latami, zdobywają tytuł technika, ale nigdy nie będą w tym dobrzy i ostatecznie nie pracują w zawodzie – opowiada z żalem.
Dlatego tak ważne jest, by rodzice wsłuchiwali się w predyspozycje swoich dzieci.
Jeśli widzicie u dziecka zainteresowania i zdolności manualne, wybierzcie najkrótszą ścieżkę do zdobycia fachowej wiedzy, czyli dualny system nauczania w szkole branżowej. Nie wpychajcie ich na siłę do techników. To inwestycja w pewną i, co ważne, dobrze płatną przyszłość – radzi Gradowski.
Pewna praca, dobry zarobek i jasna ścieżka kariery
Czy dobry mechanik w Białymstoku to dziś człowiek, który może żyć na dobrym poziomie, nie myśląc o emigracji? Zdecydowanie tak.
Dobry fachowiec bez problemu utrzyma rodzinę, spłaci kredyt na mieszkanie i kupi sobie porządny samochód – zapewnia Wojciech Gradowski. – Ścieżka rozwoju w takiej firmie jak nasza jest prosta i jasna.
Zaczyna się jako pomocnik, a system szkoleń wewnętrznych prowadzi przez kolejne stopnie: mechanika, starszego mechanika, aż po diagnostę. Jeśli ma się dodatkowo cechy lidera, potrafi się zarządzać czasem i ludźmi, awans na stanowisko mistrza jest w zasięgu.
Jako przykład Gradowski podaje historię jednej z uczennic, która już po pierwszym roku nauki była tak dobra, że rekomendowano ją do samodzielnej pracy.
Firma nagradzała ją dodatkowo finansowo, a gdy okazało się, że ze względów zdrowotnych nie może dalej pracować fizycznie, zrobiliśmy wszystko, by ją zatrzymać. Dziś z sukcesem pracuje w naszym call center, wciąż będąc częścią zespołu.
Pasja cenniejsza niż czerwony pasek
Na koniec zadajemy podchwytliwe pytanie: kogo wybrałby do swojego zespołu? Ucznia z czerwonym paskiem, ale bez błysku w oku, czy „średniaka”, który od dziecka z pasją grzebie w silnikach?
Odpowiedź Wojciecha Gradowskiego jest kwintesencją jego filozofii:
Powiem tak: mam w zespole jednego z najlepszych uczniów w historii szkoły, laureata wielu konkursów. Mam też jego kolegę, który był raczej słabszym, przeciętnym uczniem. Gdybym dziś musiał wybrać, którego z nich zatrzymać, bez wahania postawiłbym na tego średniaka.
W świecie, gdzie technologia zmienia się z miesiąca na miesiąc, to nie oceny na świadectwie, ale autentyczna pasja i chęć do nieustannej nauki są walutą, która ma największą wartość.
(EB)
