Dla części matek opiekujących się dziećmi z niepełnosprawnościami powrót do pracy nie jest prostą decyzją między domem a etatem. To kwestia dostępności opieki, możliwości odpoczynku, wsparcia rodziny, elastyczności pracodawcy i tego, czy wieloletnie doświadczenie wyniesione z opieki zostanie potraktowane jako wartość, a nie luka w życiorysie. O tych barierach i możliwych rozwiązaniach rozmawiano 2 października w Białymstoku.
W województwie podlaskim jest niemal siedem tysięcy dzieci do 16. roku życia dotkniętych niepełnosprawnością, a według danych przedstawionych podczas spotkania ich liczba rośnie. Ciężar codziennej opieki w większości przypadków spoczywa na rodzicach, przy czym w 80 – 90 proc. rodzin głównymi opiekunkami mają być mamy. To właśnie ich sytuacji poświęcono debatę zorganizowaną przez Fundację „Pomóż Im”.
Pytanie nie brzmi jednak wyłącznie: „czy matka powinna wrócić do pracy?”. Uczestniczki i uczestnicy dyskusji zwracali uwagę, że równie ważne jest to, czy rodzina, instytucje i rynek pracy tworzą realne warunki, żeby taka decyzja w ogóle była możliwa. Dla jednej kobiety kilka godzin zawodowej aktywności może być powrotem do własnych zainteresowań, kontaktów społecznych i poczucia sprawczości, dla innej przy obecnym stanie zdrowia dziecka będzie to po prostu niemożliwe.
Opieka, która zajmuje cały dzień
Marta Łapińska, mama kilkunastoletniej Hani objętej opieką domowego hospicjum dla dzieci Fundacji „Pomóż Im”, zwracała uwagę na wymiar codzienności, w której potrzeby dziecka pozostawiają niewiele przestrzeni na inne obowiązki. Przy ciągłej opiece dochodzą nieprzespane noce, napięcie związane z nieprzewidywalnością stanu zdrowia oraz odpowiedzialność za pozostałych członków rodziny i prowadzenie domu. W takich warunkach samo pytanie o powrót do pracy staje się znacznie bardziej skomplikowane niż decyzja o znalezieniu etatu.
Psycholożka z Uniwersytetu w Białymstoku Agnieszka Nowakowska-Kaliszuk podkreśliła, że aktywność zawodowa może mieć dla kobiety znaczenie wykraczające poza zarobki. Jednocześnie zaznaczyła, że trudno mówić o pracy jako sposobie regeneracji w sytuacji, kiedy opieka nad dzieckiem wymaga zaangażowania przez całą dobę.
Praca zawodowa może być przestrzenią, w której kobieta czuje, że pełni inną, ważną społecznie rolę. Może się wręcz stać miejscem regeneracji, ale nie w sytuacji, gdy zajmowanie się dzieckiem wypełnia całą dobę przez siedem dni w tygodniu – mówiła Agnieszka Nowakowska-Kaliszuk.
Jej zdaniem praca może też wpływać na poczucie sprawstwa rodzica. Problem polega na tym, że żeby móc ją podjąć, najpierw trzeba zapewnić dziecku bezpieczną i dostępną opiekę w czasie nieobecności mamy.
Najpierw rodzina, później instytucje
Jednym z pierwszych źródeł pomocy pozostają najbliżsi. Anna Marczak ze Stowarzyszenia „Jasny Cel”, prywatnie mama niepełnosprawnego 27-latka, wróciła wspomnieniami do okresu sprzed 25 lat, kiedy możliwość podjęcia pracy zawdzięczała rodzicom i teściom. Samo posłanie syna do przedszkola integracyjnego nie rozwiązało jednak wszystkich problemów.
Syn poszedł do przedszkola integracyjnego, jednak wychowawczynie wciąż dzwoniły, a ja musiałam się często zwalniać. Ten czas wspominam jako bardzo trudny – wspominała Anna Marczak.
Dziś rodziny mogą korzystać z narzędzi, których przed laty praktycznie nie było. Jednym z nich jest opieka wytchnieniowa. W ramach programu na 2026 rok przewidziano maksymalnie 240 godzin wsparcia w formie pobytu dziennego oraz 14 dób opieki całodobowej na uczestnika. W Podlaskiem do programu przystąpiło w tym roku 47 samorządów.
Jadwiga Milewska z Wydziału Polityki Społecznej Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego tłumaczyła, że w wielu sytuacjach do opieki nie musi być potrzebny specjalistyczny personel. Jak wyjaśniała, może ją czasem zapewnić również dalszy członek rodziny albo sąsiadka. Barierą pozostaje jednak wiedza o możliwości skorzystania z programu oraz jego dostępność w poszczególnych miejscowościach.
Moim zdaniem wciąż jest mała świadomość, a mogą ją zmieniać samorządy – najlepiej znające i rozumiejące potrzeby swoich mieszkańców – powiedziała Jadwiga Milewska.
Problem nie kończy się jednak na liczbie godzin zapisanych w programie. Anna Putra z Fundacji „Koliber”, zajmującej się opieką wytchnieniową, wskazywała na brak wyspecjalizowanych opiekunów dla dzieci wymagających szczególnej uwagi. W większych miastach dostęp do takich osób jest łatwiejszy, natomiast w mniejszych miejscowościach znalezienie odpowiedniego opiekuna może być znacznie trudniejsze. Dodatkowym wyzwaniem ma być roczny system finansowania, który nie daje specjalistom poczucia stabilności.
„My również wykonujemy pracę”
Podczas debaty mocno wybrzmiała także kwestia samego sposobu patrzenia na rodziców, którzy przez lata pozostają poza rynkiem pracy, ponieważ zajmują się dzieckiem. Socjolożka z Uniwersytetu w Białymstoku dr Katarzyna Sztop-Rutkowska przekonywała, że opieka nie powinna być utożsamiana z bezczynnością czy pozostawaniem poza aktywnością.
To nie jest tak, że mąż idzie do pracy, a my zostajemy w domu. My wykonujemy również pracę i to bardzo ciężką pracę, zwłaszcza wtedy, gdy zajmujemy się osobą leżącą – mówiła dr Katarzyna Sztop-Rutkowska.
Jej zdaniem zmiany powinny dotyczyć również sposobu postrzegania świadczeń kierowanych do rodzin. Zaznaczyła, że opieka wykonywana przez rodzica ma wymiar społeczny i ekonomiczny, dlatego pomoc państwa nie powinna być odbierana wyłącznie jako forma dodatkowego wsparcia.
Za zmianą spojrzenia przemawiają również umiejętności, które rodzice zdobywają podczas wieloletniej opieki. Kobieta wracająca na rynek pracy może mieć za sobą kilka lub kilkanaście lat bez formalnego zatrudnienia, ale w tym samym czasie mogła rozwijać zdolności związane z organizacją, logistyką, planowaniem i radzeniem sobie z wieloma zadaniami jednocześnie.
Kobiety to generalnie mistrzynie logistyki. Trudna sytuacja przynosi taką korzyść, że one uczą się więcej i często są skuteczniejsze w wykonywaniu obowiązków zawodowych. Pozostaje pytanie, na ile pracodawcy są tego świadomi – zwróciła uwagę dr Katarzyna Sztop-Rutkowska.
Pracodawca też musi się zmienić
Kolejną barierą może być sposób, w jaki pracodawcy patrzą na życiorys kandydatki. Wieloletnia przerwa w zatrudnieniu często wygląda na papierze jak pusta przestrzeń. Tymczasem za tą „dziurą” mogą kryć się lata bardzo wymagającej, odpowiedzialnej pracy wykonywanej poza formalnym rynkiem.
Piotr Matusiak z Powiatowego Urzędu Pracy w Białymstoku ocenił, że przedsiębiorcy najczęściej poszukują pracowników gotowych podjąć zatrudnienie na pełny etat albo jego część. W przypadku rodziców-opiekunów potrzeby bywają jednak zupełnie inne. Często bardziej realny jest początek od kilku czy kilkunastu godzin tygodniowo, rozłożonych w sposób dopasowany do sytuacji rodziny.
W przypadku rodziców-opiekunów możliwa jest często praca w wymiarze kilku czy kilkunastu godzin w tygodniu o różnych porach – przekonywał Piotr Matusiak.
Urząd pracy może w takich sytuacjach pomóc w uzupełnianiu kwalifikacji i przygotowaniu do powrotu na rynek pracy. Mówiono także o szkoleniach organizowanych we współpracy z firmami. Problemem pozostaje jednak to, czy przedsiębiorcy będą gotowi stworzyć stanowiska pozwalające na elastyczne łączenie obowiązków zawodowych z opieką.
Fundacja „Pomóż Im”, która od 17 lat prowadzi domowe hospicjum dla dzieci i jest blisko rodzin w ich domach, chce pokazać właśnie ten szerszy wymiar problemu. Joanna Czupryńska-Kwiatkowska, wiceprezeska fundacji, podkreślała, że chodzi nie tylko o stworzenie kolejnych narzędzi pomocy, ale również o zmianę sposobu patrzenia na kobiety, które przez lata były przede wszystkim opiekunkami swoich dzieci.
Chcemy zmieniać perspektywę przedsiębiorców, by dostrzegli w takich mamach nieobecnych przez lata na rynku pracy osoby z unikalnymi i cennymi umiejętnościami, które mogą wnieść wartość do funkcjonowania firm – podsumowała Joanna Czupryńska-Kwiatkowska.
Dyskusja w Białymstoku pokazała więc, że powrót matek dzieci z niepełnosprawnościami do aktywności zawodowej nie sprowadza się do samego znalezienia pracy. Potrzebne są jednocześnie dostępna opieka, wsparcie bliskich, możliwość uzupełnienia kwalifikacji i większa elastyczność po stronie pracodawców. Bez połączenia tych elementów nawet kobieta, która chce wrócić na rynek pracy, może nadal pozostawać poza nim przez kolejne lata.
(PW)

