Plany Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad dotyczące budowy południowo – wschodniej obwodnicy Augustowa w tak zwanym wariancie drugim budzą ogromne emocje. Władze miasta oraz mieszkańcy mówią jednym głosem: to nie obwodnica, a „pseudoobwodnica”, która wprowadzi ruch ciężarowy w granice administracyjne uzdrowiska, zniszczy cenne przyrodniczo tereny i zagrozi bezpieczeństwu państwa. O szczegółach tego sporu, a także o planach inwestycyjnych, nowym molo i bezpiecznej przyszłości miasta rozmawiamy z naszym Gościem Tygodnia, w trzecim odcinku cyklu, burmistrzem Augustowa Mirosławem Karolczukiem.
Proponowany przez drogowców wariant drugi (południowo – wschodni) zakłada poprowadzenie trasy dla tirów przez administracyjne granice Augustowa. To już drugi raz, kiedy miastu funduje się drogę tranzytową pod oknami mieszkańców – istniejąca już obwodnica również przebiega w granicach administracyjnych.
Nie możemy tego zrozumieć – przyznaje burmistrz Augustowa Mirosław Karolczuk. – Zamiast prawdziwej obwodnicy okalającej miasto, funduje się nam rozwiązanie, które wprowadzi ciężki ruch w bezpośrednie sąsiedztwo osiedli mieszkaniowych i unikalnych terenów rekreacyjnych. Trasa ma przebiegać w okolicach jeziora Sajno, niedaleko bloków, a także przez cenne historycznie obszary Kanału Augustowskiego, w tym w pobliżu zabytkowej śluzy w Przewięzi. To wywołuje ogromny, w pełni uzasadniony sprzeciw społeczny.
Dla turystycznego i uzdrowiskowego Augustowa taka inwestycja może okazać się ciosem wizerunkowym i ekonomicznym. Turyści, którzy od dziesięcioleci wybierają to miejsce na wypoczynek, mogą zderzyć się z hałasem tirów pędzących zaledwie sto, sto pięćdziesiąt metrów od plaż.
Zagrożony status uzdrowiska i skażenie borowiny
Augustów to jedno z zaledwie dwóch uzdrowisk w województwie podlaskim i jedno z nielicznych w tej części kraju. Status ten nie jest jednak dany raz na zawsze. Co dziesięć lat każde uzdrowisko musi sporządzić tak zwany operat uzdrowiskowy. Jeżeli badania wykażą pogorszenie parametrów środowiskowych, miasto może ten przywilej bezpowrotnie stracić.
Wariant forsowany przez GDDKiA przebiega w bezpośrednim sąsiedztwie złóż borowiny oraz strefy ochrony uzdrowiskowej – ostrzega burmistrz Mirosław Karolczuk. – Kuracjusze wybierają sanatoria ze względu na ciszę, czyste powietrze i brak spalin. Jeśli obok zacznie funkcjonować korytarz transportowy dla tysięcy ciężarówek, ucierpi nie tylko klimat uzdrowiskowy, ale i jakość wód w naszych jeziorach, na które opadać będzie pył zawierający metale ciężkie. Województwo podlaskie powinno chronić swoje unikalne walory, a nie je degradować.
Mieszkańcy podnoszą również alarm w sprawie bezpieczeństwa ujęć wody pitnej przy ulicy Filtrowej, od których planowana droga ma przebiegać w odległości zaledwie 1 200 metrów. Choć burmistrz uspokaja, że ujęcia są dobrze zabezpieczone, długofalowy wpływ spalin i pyłów na środowisko pozostaje niewiadomą. Niepokój panuje także wśród działkowców. Choć GDDKiA deklaruje, że same ogródki działkowe nie zostaną wywłaszczone, część z nich znajdzie się w bezpośredniej strefie uciążliwego oddziaływania drogi.
„Wariant burmistrza” kontra kalkulacje drogowców
W opozycji do planów GDDKiA stoi tak zwany wariant trzeci, nazywany potocznie „wariantem burmistrza” lub wariantem przyjaznym miastu. Zakłada on odsunięcie drogi daleko od Augustowa. Drogowcy argumentują jednak, że projekt miejski wymaga wycięcia ponad 90 hektarów lasu (podczas gdy ich propozycja zakłada wycinkę niespełna 40 hektarów) i jest droższy.
Burmistrz odpowiada na te zarzuty konkretnymi argumentami.
Trzy lata temu osobiście przejechałem trasą planowanego wariantu trzeciego. To tereny, na których Lasy Państwowe dokonały już wcześniej masowych wycinek. W pasie drogowym nie ma tam dorodnych, dwustuletnich sosen – dominują młode nasadzenia. Straty przyrodnicze byłyby więc znacznie mniejsze niż wynika to z samych liczb – mówi.
Co więcej, zdaniem samorządu, wyliczenia finansowe GDDKiA są zaniżone i niepełne. Drogowcy kończą swój wariant tuż za przejazdem kolejowym na ulicy Turystycznej, podczas gdy wariant trzeci sięga znacznie dalej, aż w okolice miejscowości Danowskie. Aby rzetelnie porównać oba projekty, do kosztów wariantu drugiego należałoby doliczyć przebudowę brakującego, ośmiokilometrowego odcinka drogi. To zadanie niezwykle trudne technicznie i kosztowne, wymagające między innymi wzmocnienia mostów i ochrony zabytkowej śluzy w Przewięzi przed drganiami wywoływanymi przez ciężki transport.
Aspekt militarny – wąskie gardło obronności
W piśmie skierowanym przez mieszkańców do Ministerstwa Obrony Narodowej pojawił się istotny argument dotyczący bezpieczeństwa państwa. Wariant GDDKiA wymaga budowy aż siedmiu przepraw mostowych w wąskim przesmyku między jeziorami.
Nie trzeba być strategiem wojskowym, by wiedzieć, że prowadzenie drogi o znaczeniu militarnym przez teren zdominowany przez jeziora to błąd – tłumaczy Karolczuk. – Taki odcinek jest niezwykle łatwy do zablokowania. Wystarczy zniszczenie jednego lub dwóch mostów, by sparaliżować przerzut wojsk. Wariant drugi tworzy naturalną pułapkę. Jeśli budujemy infrastrukturę na pokolenia, zróbmy to mądrze i przewidująco.
Czy obwodnica w ogóle jest potrzebna?
W obliczu planowanej rozbudowy drogi krajowej nr 8 do parametrów drogi dwujezdniowej (2+2), w Augustowie coraz głośniej mówi się o alternatywnym rozwiązaniu.
Jeżeli droga ekspresowa w kierunku Litwy zostanie zmodernizowana, ruch tranzytowy powinien zostać skierowany przez Raczki, Suwałki i Budzisko. W takim scenariuszu budowa jakiejkolwiek obwodnicy Augustowa od strony południowo – wschodniej staje się bezprzedmiotowa. Najlepszym wyjściem byłoby całkowite odstąpienie od tego projektu na rzecz modernizacji „ósemki” – proponuje burmistrz, zastrzegając jednocześnie, że miasto nie pozwoli na ponowne wpuszczenie ruchu ciężarowego.
Determinacja mieszkańców jest ogromna. W grę wchodzą protesty, blokady, a nawet zaskarżenie decyzji środowiskowej.
Mieszkańcy pytają mnie już, kiedy kupujemy łańcuchy, by przypinać się do drzew. Będziemy sprzeciwiać się wszelkimi prawnie dozwolonymi metodami – zapowiada włodarz.
Inwestycyjna ofensywa w mieście
Mimo sporu o obwodnicę Augustów nie zwalnia tempa w rozwoju lokalnej infrastruktury. Po latach zaniedbania w rękach prywatnych miastu udało się wreszcie odkupić grunt, uzyskać niezbędną dokumentację i odbudować legendarne molo przy plaży miejskiej – od tego roku obiekt będzie w pełni bezpieczny. Równie ważnym wydarzeniem jest dobiegająca końca budowa hali sportowej przy Szkole Podstawowej nr 2 – placówce, którą sam burmistrz ukończył. Uczniowie, którzy dotąd musieli ćwiczyć na szkolnych korytarzach, zyskają wreszcie nowoczesny obiekt wraz z łącznikiem, biblioteką i jadalnią.
Miasto odpowiada też na jedną z najpilniejszych potrzeb mieszkańców, jaką jest dostęp do lokali komunalnych – rozpoczęła się już budowa bloku dla 56 rodzin, realizowana przez lokalnego, augustowskiego wykonawcę. Równolegle trwają prace nad kolejnymi odcinkami dróg, gdzie piaszczyste, kurzące się nawierzchnie zamieniane są na asfaltowe, wraz z nowym oświetleniem ulicznym. Najbardziej ambitnym i przyszłościowym przedsięwzięciem pozostaje jednak program „Bezpieczny Augustów”. To projekt o wartości ponad 60 milionów złotych, łączący infrastrukturę cywilną z obronną. W jego ramach modernizowana siedziba Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej oraz nowo projektowany dworzec autobusowy zyskają w podziemiach.
Marzenie o kładce na rzece Netcie
Pytany o najważniejszy cel do końca kadencji burmistrz Mirosław Karolczuk bez wahania wskazuje na budowę kładki pieszo – rowerowej, łączącej dzielnicę Borki z Zarzeczem.
To nie jest mój wymysł, o tej kładce mówiło się w Augustowie od kilkudziesięciu lat, głównie przed wyborami. My przeszliśmy do czynów – mówi burmistrz. – Kładka powstanie w miejscu wypływu rzeki Netty z jeziora Necko. Połączy dzielnicę pensjonatów i kwater prywatnych z amfiteatrem. Dziś mieszkańcy Borek słyszą muzykę z koncertów przez wodę, ale by tam dotrzeć, muszą jechać samochodem naokoło, generując spaliny. Kładka pozwoli im na spacer lub przejażdżkę rowerem.
Projekt ma też ogromny walor estetyczny. Infrastruktura ma być pięknie podświetlona w nocy i zaprojektowana tak, by stać się idealnym miejscem na randki oraz podziwianie zachodów słońca z widokiem na jezioro. Choć inwestycję chwilowo blokuje decyzja Podlaskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, burmistrz wierzy, że Główny Konserwator Zabytków w Warszawie uchyli niekorzystne rozstrzygnięcie i budowa ruszy jeszcze w tej kadencji.
Augustów dynamicznie się zmienia. W ubiegłym roku na inwestycje przeznaczyliśmy rekordowe 80 milionów złotych, w tym roku to ponad 40 milionów. Nie zwalniamy tempa, bo mieszkańcy zasługują na miasto nowoczesne, bezpieczne i wolne od tranzytowego hałasu – podsumowuje burmistrz Mirosław Karolczuk.
(Ewa Bochenko / Wideo: Karol Jurczak)
