Korycińska Grupa Teatralna pokazuje, że pasja nie zna metryki, a miłość do sztuki potrafi całkowicie odmienić codzienność. Po czerwcowym sukcesie spektaklu „Chory z urojenia” seniorzy – aktorzy pod wodzą reżysera Bernarda Bani nie zwalniają tempa i już planują kolejny sezon. Dla lokalnych artystów cotygodniowe próby to nie tylko przygotowania do występów, ale przede wszystkim wielka przyjaźń, darmowy trening pamięci i dowód na to, że na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno.
Kiedy w czerwcu kurtyna opadła po premierowym pokazie klasycznej komedii Moliera, publiczność w Korycinie po raz kolejny zgotowała swoim aktorom owację na stojąco. Pełna sala, gromkie brawa i nieskrywane wzruszenie to dla Korycińskiej Grupy Teatralnej już niemal tradycja.
Choć była to już trzynasta sztuka w ich dorobku, dla występujących na scenie seniorów każde spotkanie z widzami niesie ze sobą tak samo silne emocje. I choć mogłoby się wydawać, że po tak intensywnym sezonie przyszedł czas na zasłużony odpoczynek, korycińscy artyści nie potrafią długo bez siebie wytrzymać. Już teraz, w trakcie wakacyjnej przerwy, z niecierpliwością myślą o powrocie do wspólnej pracy.
Scena, która daje drugie życie
Dla członków grupy teatr to znacznie więcej niż tylko hobby. To styl życia, ucieczka od szarej codzienności i przede wszystkim doskonały sposób na utrzymanie sprawności umysłowej.
Niektórzy z nas już teraz, w wakacje, czytają różne teksty i role, żeby po prostu ćwiczyć pamięć, bo to niezwykle mobilizuje i aktywizuje – opowiada z uśmiechem Teresa Rutkowska, jedna z aktorek grupy. – Sami jeszcze nie wiemy, co dokładnie zagramy w nowym sezonie. Tego dowiemy się za jakieś dwa tygodnie, kiedy spotkamy się z reżyserem. Z trudnością przychodzi nam już nauka długich tekstów na pamięć, ale śmiejemy się, że to dla nas taka darmowa rehabilitacja mózgu. Żartujemy też czasem, że nasz reżyser tak długo z nami pracuje, że niedługo sam osiągnie wiek, w którym będzie mógł oficjalnie z nami występować jako aktor – senior.
Pani Teresa dodaje, że cotygodniowe spotkania dają im fantastyczną energię.
Jesteśmy jak jedna wielka rodzina, a próby są dla nas prawdziwym świętem. Kiedy po ciężkiej pracy słyszymy owacje na stojąco przy pełnej sali, satysfakcja jest po prostu nie do opisania.
Aktorzy przyznają, że trema towarzyszy im zawsze, bez względu na to, ile razy stali już w świetle reflektorów.
Nawet najlepsi, zawodowi artyści powtarzają przecież, że bez niej nie ma prawdziwego teatru – mówi aktorka – seniorka.
Grupa może liczyć na stałe wsparcie gminy, która finansuje między innymi wyjazdy na występy. Co ważne, na spektakle Korycińskiej Grupy Teatralnej nigdy nie było biletów. Seniorzy nie grają dla zysku, robią to z czystej miłości do sztuki i chęci dzielenia się nią z innymi ludźmi.
Piętnaście lat wspólnej drogi i rodzinna atmosfera
Za sukcesem grupy stoi Bernard Bania – białostocki aktor, reżyser i opiekun artystyczny zespołu. Współpraca reżysera z korycińskimi seniorami trwa już blisko piętnaście lat.
Zawsze mam trudność z określeniem, kiedy dokładnie zaczęliśmy, bo z jednej strony to było tak dawno, a z drugiej – czas zleciał niesamowicie szybko – przyznaje Bernard Bania. – Przez te wszystkie lata ich pasja i te niezwykłe, międzyludzkie kontakty stworzyły piękną historię. Stałem się częścią tej społeczności. Odwiedzam Korycin nie tylko na próby. Spotykamy się prywatnie, wspólnie organizujemy wyjazdy, obchodzimy uroczystości. Staliśmy się po prostu jedną wielką, teatralną rodziną.
Reżyser pytany o to, z której z trzynastu wystawionych sztuk jest najbardziej dumny, odpowiada bez wahania.
To tak, jakby pytać rodzica, które dziecko kocha najbardziej. Z każdego spektaklu jestem ogromnie dumny. W teatrze amatorskim najważniejsza jest sama praca, atmosfera i ta wielka radość, którą widać na twarzach aktorów, gdy gotowe dzieło trafia wreszcie przed publiczność.
Co przyniesie jesień?
Próby do nowego sezonu ruszają już we wrześniu. Pierwsze dwa miesiące upłyną aktorom na tak zwanym czytaniu stolikowym i oswajaniu się z tekstem. Co tym razem zobaczymy na scenie? Reżyser nie chce jeszcze zdradzać konkretnego tytułu, a powód jest bardzo praktyczny.
W teatrze amatorskim, w przeciwieństwie do zawodowego, trudno przewidzieć ostateczny skład grupy przed pierwszym powakacyjnym spotkaniem. Ktoś może wyjechać, ktoś inny postanowi zrobić sobie przerwę z racji wieku czy stanu zdrowia. Dopiero we wrześniu zobaczymy, jak dokładnie wygląda podział na role męskie i kobiece, i pod tym kątem dobiorę repertuar. Na pewno jednak pozostaniemy w kręgu komedii – wyjaśnia Bernard Bania.
Reżyser zaznacza, że rozpiętość wiekowa w zespole jest spora. Najstarszy z aktorów ma obecnie 83 lata, natomiast najmłodszy członek grupy wciąż jest jeszcze przed sześćdziesiątką. Koledzy z zespołu z uśmiechem pilnują jednak, aby w medialnych przekazach przypadkiem go nie postarzać, dbając o to, by metryka na papierze zgadzała się z jego młodzieńczą energią i wigorem.
Przed korycińskimi artystami pracowita jesień. Choć próby odbywają się lokalnie, grupa planuje pokazać swoje nowe dzieło szerszej publiczności – spektakle mają zostać wystawione między innymi na scenach w Białymstoku oraz w Białowieży.
Jedno jest pewne. Teatr to najlepsza recepta na długowieczność i radość życia – śmieje się pani Teresa.
(Ewa Bochenko)

