Jan Ogił, patrząc na swoje pola w okolicach Sidry, widzi coś więcej niż tylko uprawy. Widzi dziedzictwo, ciężką pracę pokoleń i przyszłość, która jeszcze do niedawna dla wielu rolników w regionie stała pod ogromnym znakiem zapytania. To właśnie on, rolnik i prezes lokalnego stowarzyszenia „Dla Powiatu”, stanął na czele walki o zmianę, która dla zadłużonych gospodarstw jest jak tlen – daje szansę na przetrwanie.
Przez lata polscy rolnicy, którzy wpadli w spiralę zadłużenia, często nie z własnej winy, przez ASF, ptasią grypę czy załamanie cen na rynku – znajdowali się w sytuacji bez wyjścia. Państwo oferowało im koło ratunkowe w postaci restrukturyzacji długów przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, ale procedura była tak powolna i nieefektywna, że pomoc często przychodziła za późno.
Człowiek całe życie pracuje na tej ziemi, tak jak ojciec i dziadek. Przychodzi zaraza, ceny lecą w dół, a bank nie chce czekać. Składasz papiery o pomoc do KOWR, a następnego dnia i tak może zapukać komornik. To był wyścig, którego nie dało się wygrać – opowiada Jan Ogił. – Państwo niby oferowało pomocną dłoń, ale zanim zdążyłeś ją uścisnąć, druga ręka, ręka komornika, zabierała ci wszystko. Widziałem dramaty ludzi, którzy tracili dorobek życia, czekając na decyzję urzędnika.
Ten paraliżujący strach i poczucie niesprawiedliwości stały się iskrą zapalną. Stowarzyszenie „Dla Powiatu”, we współpracy z Podlaską Izbą Rolniczą, postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce. Zaczęła się długa i żmudna batalia o nowelizację ustawy o restrukturyzacji zadłużenia podmiotów prowadzących gospodarstwa rolne. Celem były dwa kluczowe punkty. Pierwszym było usprawnienie samego procesu i, co najważniejsze, wprowadzenie tarczy ochronnej przed egzekucją komorniczą na czas rozpatrywania wniosku.
My nie prosiliśmy o umorzenie długów z automatu. Prosiliśmy o czas i oddech. O to, żeby dano nam szansę stanąć na nogi, a nie dobijano leżącego, gdy ten próbuje się podnieść – tłumaczy Ogił. – To nie jest jałmużna, to jest kwestia sprawiedliwości i zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Chcieliśmy, żeby złożenie wniosku do KOWR było jak wzięcie pacjenta na stół operacyjny – najpierw się go stabilizuje, a potem leczy. A nie pozwala, by umarł w poczekalni.
Po miesiącach pism, spotkań i lobbowania, udało się. Sejm latem 2025 roku przyjął nowelizację, która dla wielu stała się prawdziwym przełomem. Najważniejsza zmiana to wprowadzenie zasady, że z dniem złożenia wniosku o restrukturyzację do KOWR, postępowania egzekucyjne wobec rolnika ulegają zawieszeniu.
Jak w praktyce działa „tarcza dla rolnika”?
Kluczem do zmiany jest prosty, ale rewolucyjny mechanizm. Dotychczas rolnik składający wniosek o pomoc do KOWR nadal był narażony na działania komornika. Nowe przepisy odwracają tę sytuację.
Procedura wygląda teraz następująco: zadłużony rolnik przygotowuje i składa wniosek o przejęcie długu do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. I to jest moment kluczowy. Z dniem złożenia dokumentów, wszelkie postępowania egzekucyjne prowadzone przeciwko niemu ulegają z mocy prawa zawieszeniu. Komornik musi wstrzymać swoje działania i czekać.
Procedura jest teraz jasna. Składasz wniosek i z tym dniem komornik musi się zatrzymać. To jest ten klucz. Dostajesz czas, żeby KOWR mógł na spokojnie ocenić sytuację, a nie pod presją licytacji – tłumaczy Ogił. – Jeśli wniosek przejdzie, KOWR spłaca wierzycieli, na przykład bank, a rolnik dogaduje się na nowe, ludzkie warunki spłaty z państwową instytucją. Zamiast pętli na szyi dostajesz linę, po której możesz się wspiąć.
Ta „tarcza” daje bezcenną przestrzeń. KOWR ma czas na dokładną analizę sytuacji finansowej gospodarstwa, a rolnik zyskuje pewność, że w trakcie rozpatrywania wniosku nie straci maszyn, ziemi czy domu. Jeśli KOWR pozytywnie rozpatrzy wniosek, może przejąć zadłużenie rolnika, spłacając jego wierzycieli. Wówczas rolnik staje się dłużnikiem KOWR, ale spłata jest rozłożona na korzystniejszych warunkach, często na wiele lat.
Trzeba nauczyć rolników sięgać po ratunek
Jednak dla Jana Ogiła i jego stowarzyszenia wygrana bitwa nie oznaczała końca wojny. Prawo to jedno, a umiejętność skorzystania z niego to drugie.
Wywalczyliśmy narzędzie, ale co z tego, jeśli ludzie nie będą umieli go używać, albo nawet nie będą wiedzieć, że ono istnieje? Teraz zaczyna się druga, równie ważna część naszej pracy – zapowiada prezes Stowarzyszenia „Dla Powiatu”. – Ruszamy w teren. Będziemy organizować spotkania, tłumaczyć zawiłości prawne, pomagać krok po kroku wypełniać wnioski. Żaden rolnik, który chce walczyć o swoją ziemię i swoją godność, nie zostanie z tym sam. To jest nasza obietnica.
Zgodnie z zapowiedzią, Stowarzyszenie „Dla Powiatu” rusza z szeroko zakrojoną akcją informacyjną i doradczą. Każdy rolnik, który zmaga się z zadłużeniem i rozważa skorzystanie z nowej ścieżki restrukturyzacji, może szukać wsparcia bezpośrednio u inicjatorów zmiany.
Aby uzyskać pomoc w analizie swojej sytuacji oraz w prawidłowym przygotowaniu i złożeniu wniosku do KOWR, zainteresowani powinni kontaktować się z biurem stowarzyszenia poprzez media społecznościowe lub mailowo dlapowiatu@gmail.com.
Wierzę, że wywalczone w Warszawie przepisy będą szansą na uratowanie dorobków życia lokalnych gospodarzy – podsumowuje Ogił.
(EB)

