Są takie miejsca na Podlasiu, gdzie czas na chwilę zwalnia, a przeszłość miesza się z teraźniejszością w dymie cerkiewnego kadzidła. Jednym z nich jest Samogróda – niewielka kolonia ukryta wśród malowniczych, podmokłych terenów powiatu sokólskiego. Raz w roku, dokładnie 12 lipca, ta spokojna okolica ożywa niezwykłym zgiełkiem. To właśnie wtedy, w dzień pamięci świętych Apostołów Piotra i Pawła, bije tu serce lokalnej społeczności.
Drewniana cerkiew w Samogródzie, otoczona kamiennym ogrodzeniem i wiekowymi drzewami, skrywa w sobie ponad trzysta lat historii. Pierwsza świątynia w tym miejscu, pośród dzikiego uroczyska zwanego dawniej Samohrud, powstała już na początku XVIII wieku. Obecny budynek z 1867 roku jest świadkiem burzliwych losów tych ziem – wojen, przesiedleń i powrotów.
Dla tutejszych wiernych to coś więcej niż zabytek architektury sakralnej. To kotwica tożsamości.
Spotykamy się dziś w naszej cerkwi, aby modlić się nie tylko za tych, którzy tworzą parafię obecnie, ale również za wszystkich, którzy przez pokolenia troszczyli się o jej istnienie i rozwój – mówi ks. Adrian Charytoniuk, proboszcz parafii w Samogródzie. – To wyjątkowy dzień, który gromadzi wielu ludzi mających swoje korzenie w Samogródzie. Choć los sprawił, że mieszkają dziś w różnych miejscach, każdego roku znajdują czas, by wrócić do rodzinnej parafii.
Ekumeniczny pomost i trzynastodniowe świętowanie
Święto patronalne (tzw. prestoł) w Samogródzie ma unikalny charakter. Na Podlasiu, gdzie tradycje katolickie i prawosławne od wieków egzystują ramię w ramię, uroczystości te stają się symbolicznym pomostem.
Jak zauważa proboszcz, święto w Samogródzie w wyjątkowy sposób łączy obchody ku czci świętych Piotra i Pawła według kalendarza zachodniego (29 czerwca) oraz wschodniego (12 lipca). Tworzy to swoisty, trzynastodniowy okres świętowania, który angażuje całą okolicę, bez względu na wyznanie. W dekanacie sokólskim to jedyna parafia nosząca imię tych właśnie apostołów, co jeszcze mocniej podkreśla rangę wydarzenia.
Procesja, która łączy pokolenia
Kulminacyjnym punktem uroczystości była Boska Liturgia. Wnętrze cerkwi wypełnił śpiew chóru, blask dziesiątek świec i zapach wosku. W ławkach i nawie bocznej ramię w ramię stali najstarsi mieszkańcy pamiętający dawne czasy, ich dzieci, które wyjechały do miast za pracą, oraz wnuki, dla których wizyta w Samogródzie to lekcja rodzinnej historii. W modlitewnym skupieniu uczestniczyli także przedstawiciele służb mundurowych, oddając szacunek lokalnej tradycji.
Po nabożeństwie wokół błękitnych ścian świątyni ruszyła tradycyjna procesja (krestny chod). Przy dźwiękach dzwonów, niesionych chorągwiach i ikonach, wierni trzykrotnie okrążyli cerkiew, śpiewając pieśni liturgiczne. Duchowny kropił zgromadzonych święconą wodą, a krople lądujące na twarzach wywoływały uśmiechy – zwłaszcza u najmłodszych.
Spotkania na pograniczu
Gdy milkną dzwony i kończą się oficjalne modlitwy, święto przenosi się przed cerkiewne ogrodzenie, na wiejskie podwórka i do domów. To czas uścisków, wspomnień i nadrabiania zaległości z całego roku.
Dla wielu rodzin to jedyna okazja, by zasiąść przy wspólnym stole w tak licznym gronie. Samogród, choć na co dzień cichy i nieco zapomniany, dzięki sile tradycji udowadnia, że pamięć o korzeniach jest na Podlasiu wciąż żywa i niezwykle silna.
(Ewa Bochenko)

