Po kilkudniowej, intensywnej akcji gaśniczej pożar, który wybuchł w rezerwacie przyrody na terenie Nadleśnictwa Białowieża, został opanowany. Choć otwartego ognia już nie ma, strażacy i leśnicy wciąż dyżurują na miejscu, dogaszając tlące się martwe drewno. Kluczową rolę w akcji odegrała dobrze utrzymana sieć dróg pożarowych.
Pożar wybuchł w sobotę, 25 kwietnia, i szybko objął około dwa hektary cennego przyrodniczo terenu rezerwatu. Walka z żywiołem była niezwykle trudna ze względu na specyfikę Puszczy Białowieskiej oraz niesprzyjające warunki pogodowe.
Trudna walka z żywiołem w sercu Puszczy
Sytuacja wyglądała groźnie, ponieważ płonęła nie tylko ściółka, ale również martwe, leżące i stojące drzewa, które były bardzo trudne do opanowania – relacjonuje Jowita Morawska, zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Białowieża.
Jak dodaje, akcję gaśniczą znacząco komplikował silny wiatr, który uniemożliwił poderwanie samolotów gaśniczych Lasów Państwowych. Dodatkowym zagrożeniem dla ratowników były tzw. zawieszone drzewa – nadpalone, martwe konary i pnie, które w każdej chwili mogły spaść.
To teren rezerwatu przyrody, gdzie nie prowadzimy regularnych prac i nie usuwamy martwych drzew. Dlatego tak dużą rolę odegrały zakłady usług leśnych, które pomagały nam torować drogę do pożaru i usuwać niebezpieczne drzewa, aby zapewnić bezpieczeństwo strażakom – wyjaśnia Morawska.
Drogi pożarowe kluczem do sukcesu
Eksperci podkreślają, że w sytuacji, gdy wsparcie z powietrza było niemożliwe, o powodzeniu akcji zadecydowała infrastruktura naziemna.
System ochrony przeciwpożarowej lasów to wiele elementów, ale w tym konkretnym przypadku kluczową rolę odegrała sieć dojazdów pożarowych utrzymana w dobrym stanie technicznym – tłumaczy Ewelina Szklarzewska, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku. – Dzięki tym drogom do samego zarzewia ognia mogły dotrzeć zarówno standardowe wozy strażackie, jak i ciężki, specjalistyczny sprzęt.
Wspólny wysiłek wielu służb
W akcji gaśniczej, która trwała przez cały weekend, wzięło udział kilkanaście zastępów straży pożarnej oraz liczne służby wspierające. Leśnicy z Nadleśnictwa Białowieża dziękują wszystkim zaangażowanym.
Chcielibyśmy serdecznie podziękować Państwowej Straży Pożarnej z Hajnówki, druhom z Ochotniczych Straży Pożarnych z Białowieży, Narewki, Nowokornina, Orzeszkowa, Dubicz Cerkiewnych i Mochnatego. Ogromne podziękowania kierujemy także do Wojska, Straży Granicznej, zakładów usług leśnych i oczywiście wszystkich pracowników nadleśnictwa, którzy dzielnie walczyli z pożarem – podsumowuje Jowita Morawska.
Obecnie sytuacja jest stabilna. Leśnicy stale monitorują pogorzelisko, dogaszając pojedyncze tlące się pnie przy użyciu hydronetek, aby zapobiec ponownemu pojawieniu się ognia.
To nie jedyny taki pożar w tym samym czasie. Lasy Państwowe 28 kwietnia po południu poinformowały, że płonie las w Nadleśnictwie Lipusz w województwie pomorskim. Pożar nie jest opanowany. Trawi zarówno drzewa ocalałe z niszczycielskiego huraganu w 2017 roku, jak i młody las posadzony w ramach odbudowy ekosystemu.
Sytuacja jest bardzo poważna i rozwojowa, a akcję gaśniczą znacząco utrudnia silny wiatr oraz bliskość linii energetycznych. Na miejsce zadysponowano już samolot gaśniczy z Nadleśnictwa Rytel. Wstępne szacunki mówią o co najmniej czterech hektarach spalonego lasu, co jest ogromną stratą dla terenu, który z wysiłkiem był odnawiany po klęsce żywiołowej sprzed lat.
(EB)

