Dzięki błyskawicznej i zgranej akcji leśników oraz strażaków udało się opanować groźny pożar, który wybuchł 25 kwietnia 2026 r. na terenie cennego rezerwatu „Kozłowe Borki” w Puszczy Białowieskiej. Spłonęły około dwa hektary lasu, a akcję ratunkową znacząco utrudniał silny, porywisty wiatr.
Ogień pojawił się w trudno dostępnej, położonej głęboko w lesie części rezerwatu, tuż przy samej granicy państwowej. Kluczowym wyzwaniem dla służb okazał się silny wiatr, który nie tylko sprzyjał błyskawicznemu rozprzestrzenianiu się płomieni, ale również uniemożliwił poderwanie samolotu gaśniczego, który mógłby wesprzeć działania z powietrza.
Mimo to, na miejsce udało się dotrzeć aż ośmiu ciężkim wozom strażackim. Jak podkreślają leśnicy z Nadleśnictwa Białowieża, kluczową rolę w powodzeniu akcji odegrały dobrze utrzymane drogi leśne. To właśnie dzięki nim, pełniącym funkcję dojazdów pożarowych, ciężki sprzęt gaśniczy mógł sprawnie i szybko dotrzeć w samo serce zagrożenia.
Właśnie w takich momentach sprawna i przejezdna sieć dróg jest kluczowa – czytamy w komunikacie.
Na tę chwilę ogień został opanowany, co jest ogromnym sukcesem obu służb. Mimo to, ich praca się nie kończy. W akcji brali udział wszyscy leśnicy z nadleśnictwa, którzy teraz pozostają w najwyższej gotowości. Przez najbliższe godziny, a nawet dni, trwać będzie żmudny proces dogaszania i monitorowania pogorzeliska, aby zapobiec ponownemu zapłonowi.
Sytuacja w Puszczy Białowieskiej to kolejny sygnał alarmowy w tym sezonie. Służby leśne przypominają, że codziennie w całej Polsce spływają meldunki o pożarach lasów. Lasy Państwowe co roku przeznaczają około 157 mln zł na utrzymanie zaawansowanego systemu ochrony przeciwpożarowej, obejmującego m.in. punkty obserwacyjne, samoloty i bazy lotnicze. Jednak nawet najlepszy sprzęt nie zastąpi ludzkiej rozwagi.
Leśnicy i strażacy zgodnie apelują o wyjątkową ostrożność i odpowiedzialne zachowanie podczas przebywania w lesie.
(EB)

