Ponad 450 litrów nielegalnego alkoholu oraz tysiące papierosów bez akcyzy zabezpieczyli policjanci na jednej z posesji w powiecie bielskim. Sprawa pokazuje, że nielegalny obrót wyrobami akcyzowymi wciąż pozostaje realnym problemem w regionie, a jego skala potrafi zaskoczyć nawet doświadczonych funkcjonariuszy.
Do akcji wkroczyli kryminalni, którzy podejrzewali, że 52-letni mieszkaniec powiatu może mieć związek z przechowywaniem nielegalnych towarów. Przeszukanie domu szybko potwierdziło te przypuszczenia. W kartonowych opakowaniach znaleziono tysiące papierosów różnych marek – w tym także mentolowych, które nie posiadały wymaganych polskich znaków akcyzy. Łącznie zabezpieczono ponad osiem tysięcy sztuk.
Na tym jednak działania się nie zakończyły. W trakcie dalszego sprawdzania pomieszczeń policjanci natrafili na przedmioty, które wskazywały na coś więcej niż tylko przechowywanie kontrabandy. Wśród nich były m.in. puste butelki, kapslownice, etykiety oraz dodatki smakowe. To wzbudziło podejrzenia, że na posesji może być prowadzona nielegalna produkcja alkoholu.
Trop okazał się trafny. W stodole należącej do mężczyzny funkcjonariusze odkryli plastikowe pojemniki oraz szklane butelki wypełnione kolorowymi cieczami. Jak ustalono, był to alkohol niewiadomego pochodzenia, który następnie był „uszlachetniany” poprzez dodawanie syropów i aromatów. W sumie zabezpieczono ponad 450 litrów trunków przygotowanych w ten sposób.
Z ustaleń policji wynika, że 52-latek kupował spirytus z nielegalnego źródła, a następnie przerabiał go na własne wyroby, które mogły trafić do dalszej dystrybucji. Tego typu działalność nie tylko narusza przepisy, ale również stwarza zagrożenie dla zdrowia potencjalnych odbiorców, ponieważ skład i jakość takich produktów pozostają niekontrolowane.
Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy przestępstw skarbowych związanych z posiadaniem i obrotem wyrobami bez akcyzy, drugi – nielegalnej produkcji i rozlewania napojów spirytusowych bez wymaganych zezwoleń. Według szacunków, wprowadzenie zabezpieczonych towarów na rynek mogłoby narazić budżet państwa na straty sięgające blisko 30 tysięcy złotych.
Sprawa znajdzie swój finał w sądzie. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, za tego typu działania grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub nawet do roku pozbawienia wolności.
(PW)

