Polska sięga po nietypowego, ale potężnego sojusznika w zabezpieczaniu swojej wschodniej granicy. Zamiast polegać wyłącznie na betonie i stali, rząd zamierza wykorzystać siłę samej natury. Zmiana gospodarki leśnej, odtwarzanie bagien i terenów podmokłych – to kluczowe elementy przyrodniczego komponentu Tarczy Wschód, który został właśnie sfinalizowany. Plan, opracowany przez ekspertów z resortów klimatu i obrony, zakłada stworzenie naturalnej bariery, która ma spowolnić i utrudnić potencjalny ruch wrogich wojsk. Na ten cel przeznaczono niemal pół miliarda złotych z funduszy europejskich. Ruszył nabór na ich wykorzystanie.
Koncepcja, choć może wydawać się nowatorska, opiera się na prostym i sprawdzonym założeniu: teren jest kluczowym elementem każdej operacji obronnej. Jak podkreślał wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk, w przypadku zagrożenia broni się całe państwo, a współpraca między resortami jest absolutnie kluczowa. To właśnie natura ma stać się jednym z najważniejszych sprzymierzeńców polskiej armii.
Przygotowując Polskę do prowadzenia ewentualnej operacji obronnej, chcemy, żeby każdy element państwa wiedział, jakie ma zadania w przypadku ewentualnego zagrożenia. Dlatego tak ważna jest współpraca z Ministrem Klimatu i Środowiska. I tak ważne jest użycie właśnie terenu i natury jako sojusznika, z punktu widzenia wojska” – wyjaśnił wiceszef MON.
Dwie strefy: „no-go” i „slow-go”
Sercem projektu jest modyfikacja gospodarki leśnej na ogromnym obszarze obejmującym 48 nadleśnictw w pasie do 50 kilometrów od wschodniej granicy. Teren ten podzielono na dwie strefy o różnym stopniu restrykcji, które mają pełnić funkcję „antymobilności”.
Pierwsza, kluczowa strefa „no-go”, obejmie pas o szerokości 5 km bezpośrednio przy granicy. To około 100 tysięcy hektarów lasów, na których Lasy Państwowe wprowadzą całkowity zakaz zrębów zupełnych. Co więcej, pozostawiana będzie większa ilość martwego, powalonego drewna, a linie oddziałowe nie będą oczyszczane, co w naturalny sposób zagęści las i uczyni go trudniejszym do przebycia dla ciężkiego sprzętu.
Druga, szersza strefa „slow-go”, rozciągająca się do 50 km od granicy, ma za zadanie spowalniać ruchy potencjalnego agresora. Tam również ograniczone zostaną zręby zupełne, a leśnicy będą rezygnować z pozyskiwania drewna na bagnach i w olsach, co przyczyni się do naturalnego zatrzymywania wody i tworzenia terenów podmokłych. Jak tłumaczyła minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, celem jest eliminacja korytarzy, które mogłyby posłużyć obcym siłom do szybkiego przemieszczania się.
Nie będzie to miało nic wspólnego z możliwością przemieszczania się miejscowej ludności – zapewniła.
Prawie pół miliarda złotych na renaturyzację
Za ambitnymi planami idą konkretne środki finansowe. Rząd uruchamia 450 milionów złotych z programu Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko. Pieniądze te trafią do szerokiego grona beneficjentów, by wesprzeć projekty renaturyzacji, które wpisują się w cele obronne.
Największa część tej kwoty – 310 mln zł – zostanie przeznaczona na wsparcie parków narodowych oraz regionalnych dyrekcji ochrony środowiska. Wiceminister klimatu Urszula Zielińska sprecyzowała, że specjalnie wyodrębniono pulę 100 mln zł dla samorządów i organizacji pozarządowych, aby nie musiały one konkurować o środki z dużymi instytucjami państwowymi. Pozostała część wesprze działania prowadzone przez Lasy Państwowe. Od 29 maja podmioty z regionów przygranicznych mogą składać wnioski o dofinansowanie projektów retencyjnych i renaturyzacyjnych.
Inwestycje te będą polegać głównie na odtwarzaniu mokradeł i torfowisk, zaniechaniu melioracji osuszających teren oraz utrzymywaniu wysokiego poziomu wód gruntowych. Działania te mają nie tylko wzmocnić barierę obronną, ale także przynieść ogromne korzyści dla środowiska, zwiększając retencję wody i odporność kraju na suszę.
Projekt, który łączy w sobie budowanie odporności militarnej, klimatycznej oraz ochronę przyrody, już teraz budzi zainteresowanie w Unii Europejskiej. Jak zaznaczyli przedstawiciele rządu, Polska koordynuje swoje działania z państwami tworzącymi Bałtycką Linię Obrony – Litwą, Łotwą, Estonią i Finlandią, pokazując, że bezpieczeństwo i ekologia mogą iść w parze.
(EB)

