Do bardzo niebezpiecznej sytuacji doszło na drodze ekspresowej S8 w województwie podlaskim. Kierowca osobowego Hyundaia poruszał się w sposób, który mógł doprowadzić do poważnego wypadku. Samochód jechał od jednej krawędzi jezdni do drugiej, a za kierownicą siedział mężczyzna znajdujący się pod silnym wpływem alkoholu.
Zdarzenie miało miejsce w okolicach Jeżewa. Funkcjonariusze Podlaskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Białymstoku, pełniący służbę na trasie S8, zwrócili uwagę na pojazd, którego tor jazdy wzbudził ich podejrzenia. Hyundai poruszał się niestabilnie, co mogło świadczyć o problemach zdrowotnych kierowcy lub jego nietrzeźwości.
Mundurowi natychmiast podjęli interwencję i ruszyli za samochodem. Pojazd został zatrzymany na pobliskiej stacji paliw, zanim doszło do groźnego zdarzenia na ruchliwej trasie.
Już podczas pierwszego kontaktu z kierowcą funkcjonariusze nie mieli wątpliwości, że mężczyzna znajduje się pod wpływem alkoholu. Od mieszkańca powiatu białostockiego wyczuwalna była silna woń alkoholu, a jego mowa była niewyraźna i bełkotliwa. Mundurowi uniemożliwili mu dalszą jazdę oraz wezwali na miejsce patrol policji.
Badanie alkomatem potwierdziło przypuszczenia. Kierowca miał w organizmie ponad 2,5 promila alkoholu. O skali upojenia może świadczyć również nietypowe zachowanie mężczyzny. W oczekiwaniu na przeprowadzenie badania zasnął.
Sytuacja jest kolejnym przykładem, jak ogromne zagrożenie dla innych uczestników ruchu stwarzają osoby decydujące się prowadzić pojazd po spożyciu alkoholu. Przy prędkościach osiąganych na drogach ekspresowych nawet chwila nieuwagi może zakończyć się tragedią, a kierowca znajdujący się w takim stanie nie jest w stanie właściwie oceniać sytuacji na drodze ani odpowiednio reagować na zagrożenia.
W tym przypadku szybka reakcja funkcjonariuszy okazała się kluczowa. Zanim kierowca doprowadził do wypadku, został wyeliminowany z ruchu. Okoliczności zdarzenia będą teraz wyjaśniane przez policję, a mężczyzna odpowie za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości.
To kolejny przypadek pokazujący, że zagrożenie na drogach nie zawsze wynika z nadmiernej prędkości. Czasami wystarczy jeden skrajnie nieodpowiedzialny kierowca, aby narazić na niebezpieczeństwo dziesiątki innych osób podróżujących tą samą trasą.
(PW)

