Zaledwie kilkadziesiąt minut cieszył się wolnością 40-letni mieszkaniec Bielska Podlaskiego, podejrzany o napad na sklep monopolowy w centrum miasta. Mężczyzna miał sterroryzować ekspedientkę nożem, zabrać pieniądze z kasy oraz alkohol, a następnie uciec. Dzięki szybkiej reakcji policjantów został zatrzymany jeszcze tego samego dnia.
Do zdarzenia doszło w jednym ze sklepów w centrum Bielska Podlaskiego. Jak wynika z ustaleń śledczych, mężczyzna wszedł do lokalu i zażądał od pracownicy wydania gotówki z kasy. Gdy kobieta odmówiła, wyciągnął nóż i zaczął jej grozić.
Przestraszona ekspedientka oddała znajdujące się w kasetce 450 złotych. Sprawca, wychodząc ze sklepu, zabrał jeszcze dwa czteropaki piwa. Łączna wartość strat została oszacowana na ponad 500 złotych.
Kluczową rolę w szybkim ustaleniu sprawcy odegrał monitoring sklepu. Policjanci zabezpieczyli nagranie, a jeden z dzielnicowych rozpoznał mężczyznę, który był już wcześniej znany funkcjonariuszom.
Dzięki temu mundurowi bardzo szybko wytypowali miejsce jego pobytu. Niespełna pół godziny po otrzymaniu zgłoszenia zapukali do drzwi 40-latka i dokonali zatrzymania.
Okazało się, że mężczyzna był pijany. Badanie wykazało ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie. Podczas przeszukania mieszkania policjanci odnaleźli skradzione pieniądze oraz jedną puszkę piwa pochodzącą z napadu.
Po wytrzeźwieniu bielszczanin usłyszał zarzut rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Na wniosek prokuratury sąd zdecydował o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.
Za rozbój z użyciem noża grozi kara nawet 20 lat pozbawienia wolności.
(PW)

