Jeden z największych graczy na polskim rynku handlowym, sieć Dino, prowadzi intensywną ekspansję w województwie podlaskim. Nowe markety pojawiają się w kolejnych miejscowościach, zmieniając lokalny krajobraz handlowy. Skala operacji jest duża, ale jeszcze bardziej imponująca jest otaczająca ją aura tajemnicy. Gdy zapytaliśmy Dino o szczegóły, otrzymaliśmy jednoznaczną odpowiedź: „Przykro nam, ale nie udzielamy tego rodzaju informacji”.
Dino Polska SA to gigant, który na koniec marca 2026 roku mógł pochwalić się siecią 3 094 sklepów w całym kraju. Tylko w pierwszym kwartale tego roku firma otworzyła 62 nowe placówki. To potężna machina inwestycyjna, która w ostatnich latach szczególnie mocno zaznacza swoją obecność na wschodzie Polski. Mieszkańcy Podlasia widzą to na własne oczy – charakterystyczne, zielono-czerwone budynki wyrastają w miasteczkach i wsiach, często tam, gdzie do tej pory brakowało nowoczesnego marketu.
Chcąc dowiedzieć się więcej o strategii firmy w regionie, zadaliśmy biuru prasowemu Dino kilka prostych pytań: ile sklepów już działa w województwie? Gdzie i kiedy powstaną kolejne? Jakie są plany rekrutacyjne? Odpowiedź była krótka i ucięła wszelkie spekulacje. Poza zdawkowym odesłaniem kandydatów do pracy na stronę internetową, firma nie podzieliła się żadnymi informacjami.
Co wiemy, mimo milczenia sieci?
Mimo że firma oficjalnie milczy, jej działalność jest widoczna gołym okiem. Na podstawie publicznie dostępnych danych i obserwacji lokalnych społeczności udało nam się stworzyć mapę obecności Dino w regionie.
Sieć kilkudziesięciu marketów rozlokowana jest w całym województwie, z wyraźnym naciskiem na mniejsze miejscowości i obszary, gdzie konkurencja jest mniejsza. Sklepy Dino znajdziemy już między innymi w:
- Krasnopolu,
- Augustowie,
- Grajewie,
- Zambrowie,
- Ciechanowcu,
- Siemiatyczach,
- Bielsku Podlaskim,
- Białowieży,
- Szudziałowie,
- Suchowoli.
To właśnie ta strategia – wchodzenia do mniejszych ośrodków – jest dewizą marki.
Janów. Sklep powstaje, rekrutacja trwa
Najlepszym przykładem tej cichej ekspansji jest Janów w powiecie sokólskim. Mieszkańcy od tygodni obserwują postęp prac budowlanych przy nowym obiekcie, który bezsprzecznie będzie kolejnym marketem Dino.
Choć oficjalnego potwierdzenia ze strony sieci brak, to jej własne działania mówią same za siebie. Na stronie Dino w zakładce „kariera” od dłuższego czasu widnieją ogłoszenia o pracę na stanowiska kasjera-sprzedawcy, zastępcy kierownika i kierownika marketu właśnie w Janowie.
Dla lokalnej społeczności to duża zmiana. Część mieszkańców nie kryje zadowolenia. Do tej pory na większe zakupy w Dino musieli jeździć 15 kilometrów do sąsiedniej Suchowoli. Nowy sklep to oszczędność czasu i pieniędzy.
Są jednak i głosy sceptyczne, dotyczące głównie lokalizacji. Market powstaje w pewnym oddaleniu od centrum miasteczka, co dla starszych, niezmotoryzowanych osób może stanowić barierę.
Ja już stara jestem, nie dojdę tak daleko z zakupami – mówi nam napotkana seniorka. – Zostanę więc przy zakupach w starych sklepach, w centrum.
Strategia ciszy
Tajemniczość Dino nie jest przypadkowa. Nie informując publicznie o swoich planach, firma unika podbijania cen gruntów przez spekulantów i nie zdradza swoich kolejnych ruchów konkurencji. Działa szybko, sprawnie i po cichu, stawiając rywali i lokalne społeczności przed faktem dokonanym.
Choć nie znamy oficjalnych danych, każdy nowy market to stworzenie kilkunastu, a czasem nawet kilkudziesięciu nowych miejsc pracy, co w mniejszych miejscowościach ma ogromne znaczenie dla lokalnego rynku. Rekrutacja, jak potwierdza sama firma, odbywa się niemal wyłącznie przez jej stronę internetową, gdzie regularnie pojawiają się nowe oferty z całego województwa.
Jedno jest pewne. Ekspansja Dino na Podlasiu trwa w najlepsze. I choć nie dowiemy się od firmy, gdzie i kiedy otworzy swój kolejny sklep, możemy być pewni, że gdzieś w regionie już wylewane są fundamenty pod kolejny market z charakterystycznym, zielonym logo. Mieszkańcom pozostaje czekać i obserwować, w której miejscowości pojawi się następny.
(EB)

