Są takie miejsca na mapie województwa podlaskiego, w których czas zdaje się płynąć zupełnie innym rytmem. Jednym z nich są Mogilnice, wieś położona w powiecie augustowskim, w gminie Sztabin. Choć leży nieco na uboczu głównych szlaków turystycznych, kryje w sobie niezwykłe bogactwo architektoniczne i fascynującą, burzliwą historię, która sięga początków XVIII wieku.
Nigdzie nie ma tak pięknych kapliczek, kamiennych spichlerzy i drewnianych suszarni tytoniu. Mogilnice to wieś – unikat w skali województwa – zachwyca się historyk Grzegorz Ryżewski, badacz dziejów tego regionu.
Co sprawia, że ta niewielka miejscowość jest tak wyjątkowa i jaka droga wiodła do jej powstania?
Burzliwe początki w puszczańskich ostępach
Podczas gdy większość okolicznych miejscowości w dzisiejszej gminie Sztabin tętniła już życiem, tereny dzisiejszych Mogilnic porastała gęsta, dzika puszcza. Kolonizacja tego obszaru, stanowiącego wówczas część dóbr królewskich ekonomii grodzieńskiej (kwatera jamińska), rozpoczęła się stosunkowo późno, dopiero na początku XVIII wieku. Co ciekawe, narodziny wsi wiążą się z historycznym skandalem i magnacką samowolą.
W 1703 roku dzierżawcą tych terenów został Kazimierz Krzysztof Sienicki, miecznik litewski. Choć legalność jego praw do dzierżawy budziła poważne wątpliwości królewskich rewizorów, Sienicki nie zamierzał marnować czasu.
Sienicki pozabierał nadbiebrzańskie łąki należące do wsi Sucha Wola (dzisiejsza Suchowola), Chodorówka, Dryga, Okopy, Jedeszki, Gurbicze oraz ziemie różnych bojarów i dożywotników. To właśnie na tych zagrabionych terenach pozakładał nowe wsie: Mogilnice, Czarniewo, Lipowo i Wrotki – wyjaśnia Grzegorz Ryżewski.
Sienicki nie nacieszył się jednak długo swoimi nowymi dobrami. W 1707 roku, w trakcie wojny, dostał się do niewoli i został zesłany na Syberię, gdzie zmarł w 1711 roku. Jego niedokończone dzieło i dzierżawę przejął w 1709 roku Kasper Dewicz. Nowy zarządca kontynuował osadnictwo, co wywołało wściekłość królewskiego rewizora Michała Dąbrowskiego. Oskarżał on Dewicza o niszczenie puszczy, bezprawne czerpanie zysków z bartnictwa i unikanie opłat.
XVIII-wieczne dokumenty obnażały ten proceder. Jak przytacza historyk, inwentarz ekonomii grodzieńskiej z 1712 roku wprost opisywał, że Dewicz: „nie tylko z tych wsi i gruntów nowo wyrobionych nic nie płaci, lecz i z zabranych z gotowym gruntem i czynszem wsi nic nie wnosi”.
Od Sapiehów do reform Tyzenhauza
Konflikty wokół puszczańskich dóbr nie zatrzymały jednak rozwoju Mogilnic. W 1713 roku król August II Mocny wydał specjalny dyplom, zatwierdzający przekazanie dzierżawy Jerzemu Stanisławowi Sapieże. W dokumencie tym oficjalnie wymieniono wieś pod nazwą Mogilnie.
Po śmierci Sapiehy dobrami zarządzała jego wdowa, Teodora z Sołtanów. Kres jej rządom położył w 1767 roku słynny reformator Antoni Tyzenhauz, który odebrał jej dzierżawę w ramach porządkowania skarbu królewskiego. Mogilnice zaczęły się dynamicznie rozwijać.
W 1775 roku Mogilnice wchodziły w skład klucza ostrowickiego i były jego największą wsią, liczącą 22 dymy. Czternaście lat później, w 1789 roku, wieś miała już 32 dymy i była zamieszkiwana przez 140 osób. Pod względem wielkości ustępowała wówczas jedynie Jaziewu, Jagłowu i Horodniance – wskazuje Grzegorz Ryżewski.
Niezwykle plastyczny obraz ówczesnych Mogilnic pozostawił po sobie ks. Jakub Bonawentura Nagrodzki, administrator parafii jamińskiej, który w 1784 roku tak opisywał drogę do wsi: „Do tej wioski od kościoła droga o pół mile polem, a ćwierć mile laskiem, w którym sama choina rośnie (…) w tym lasku drzewa piękne, sośniny (…) gospodarzów w tej wiosce Mogilnica 30”.
Z dokumentów z 1786 roku znamy nawet nazwiska dawnych mieszkańców wsi. Na polach Mogilnic gospodarowali wtedy m.in. przedstawiciele rodzin: Andraków, Haraburdów, Ciebłów, Suchwałków, Repków czy Pacuków – nazwisk do dziś dobrze znanych w tym regionie.
Demograficzny rekord i edukacja
Po rozbiorach Mogilnice dzieliły losy całego regionu – najpierw znalazły się w granicach Prus Nowowschodnich, a od 1815 roku należały do Królestwa Polskiego jako wieś rządowa (skarbowa). W XIX wieku nastąpił prawdziwy boom demograficzny. W 1827 roku wieś liczyła 42 domy i 254 mieszkańców.
Prawdziwy rekord odnotowano pod koniec XIX wieku. W Mogilnicach, należących wówczas do gminy Dębowo w guberni suwalskiej, w 56 drewnianych domach mieszkało aż 521 osób. Co ciekawe, w całej wsi nie było wtedy ani jednego budynku murowanego – podkreśla historyk.
Wraz z rozwojem demograficznym szła w parze edukacja. Mało kto wie, że już w pierwszej połowie XIX wieku w Mogilnicach funkcjonowała szkoła, do której w 1829 roku uczęszczało 57 uczniów. Tradycje te kontynuowano w okresie międzywojennym, tworząc jednoklasową szkołę powszechną. Młodzież z Mogilnic uczyła się pod okiem m.in. Marcina Knysza, Stefanii Sowulówny czy Heleny Niewiarowskiej.
Przez zawirowania granic do gminy Sztabin
Wiek XX przyniósł kolejne zmiany administracyjne. Po I wojnie światowej wieś powróciła do odrodzonej Rzeczypospolitej. Spis z 1921 roku wykazał spadek liczby ludności do 367 osób – był to bolesny skutek wojennej zawieruchy i bieżeństwa. Jednak wieś szybko się odbudowała i w 1930 roku liczyła już 59 gospodarstw.
Po II wojnie światowej Mogilnice wielokrotnie zmieniały swoją przynależność gminną i wojewódzką. Przez lata związane z gminą Dębowo (z siedzibą w Jaziewie, a potem w Jaminach), w wyniku reformy z 1975 roku trafiły do województwa suwalskiego i nowo utworzonej gminy Sztabin. Stan ten utrzymał się po reformie z 1999 roku, która przypieczętowała przynależność Mogilnic do powiatu augustowskiego w województwie podlaskim. Pod koniec XX wieku, w 1997 roku, wieś liczyła 223 mieszkańców zamieszkujących 59 budynków.
Dlaczego warto odwiedzić Mogilnice?
Dziś Mogilnice to prawdziwa gratka dla miłośników tradycyjnej architektury drewnianej i wiejskiego krajobrazu. Choć puszczańskie lasy ustąpiły miejsca polom i łąkom, to unikalny układ wsi, zabytkowe, drewniane suszarnie tytoniu (świadectwo dawnych tradycji uprawnych regionu), omszałe kamienne spichlerze oraz urokliwe, przydrożne kapliczki tworzą klimat, którego próżno szukać w innych zakątkach Polski.
Wizyta w Mogilnicach to nie tylko podróż w głąb pięknej podlaskiej przyrody, ale przede wszystkim fascynujące spotkanie z historią, która zaczęła się od odwagi i zuchwałości osiemnastowiecznych kolonizatorów – zachęca Grzegorz Ryżewski.
(Ewa Bochenko)

