To nie obwodnica, lecz drogowy taran, który rozjedzie uzdrowiskowy charakter miasta i odetnie mieszkańców od najcenniejszych jezior. Tak o forsowanym przez drogowców wariancie przebiegu obwodnicy Augustowa w ciągu DK16 mówią oburzeni mieszkańcy. Czara goryczy przelała się 18 maja 2026 roku podczas spotkania informacyjnego. Społeczność, która zebrała już siedem tysięcy podpisów przeciwko inwestycji w tym kształcie, wyjeżdża do Warszawy, a potem do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
Mieszkańcy Augustowa czują się oszukani. Przez lata zarówno poprzednie, jak i obecne władze zapewniały, że niszczycielski dla środowiska i turystyki wariant trasy nie będzie brany pod uwagę. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna.
Poprzednia władza i obecna obiecywała nam, że nie będzie tego wariantu. 18 maja przeżyliśmy szok. Okazało się, że już żaden inny wariant nie jest brany pod uwagę przez GDDKiA – mówi z goryczą Przemysław Chmielewski, przedstawiciel protestujących mieszkańców Augustowa.
Społeczność natychmiast zareagowała, wysyłając oficjalną prośbę o wydłużenie konsultacji społecznych, które RDOŚ wyznaczył w ekspresowym tempie. Czasu na zablokowanie kontrowersyjnego projektu jest niewiele, dlatego mobilizacja jest pełna. we wtorek wszystkie zebrane podpisy – których na ten moment jest już około siedmiu tysięcy – zostaną osobiście dostarczone do siedziby RDOŚ.
„Pseudobwodnica”, która wnika w miasto i niszczy jeziora
Głównym zarzutem wobec projektu Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad jest to, że planowana trasa wcale nie wyprowadza ruchu poza miasto. Zamiast tego, wcina się głęboko w granice administracyjne Augustowa, tworząc uciążliwą „pseudobwodnicę”.
Planowany przebieg drastycznie ingeruje w ekosystem trzech kluczowych akwenów:
- Sajna,
- Białego,
- Studzienicznej.
W 2020 roku burmistrz przedstawił tzw. wariant trzeci. Miał on zaczynać się w Kolnicy i omijać jezioro Sajno od południa, kończąc się dopiero za Przewięzią. Niestety, od 2021 roku na tym terenie powstały dwa nowe rezerwaty przyrody, co urzędnicy wykorzystują teraz jako barierę utrudniającą realizację tego bezpiecznego dla miasta rozwiązania – tłumaczy Przemysław Chmielewski.
W efekcie drogowcy forsują wariant, który dosłownie tnie miasto na pół. Nowa arteria ma przebiegać zaledwie 30 metrów od kultowego ośrodka wypoczynkowego „Królowa Woda”, który od 65 lat służy turystom i mieszkańcom. Co więcej, zaledwie 100 metrów od jeziora Sajno trasa ma przeciąć jego bezpośrednie ujście. Teren ten jest niezwykle bagienny i bogaty w unikalne złoża borowiny, z których od lat korzystają lokalne sanatoria. Zanieczyszczenie tych złóż spalinami i pyłami z ciężarówek może oznaczać dla Augustowa utratę prestiżowego statusu uzdrowiska.
Estakady nad historią i przyrodą
Projekt techniczny budzi ogromne kontrowersje również pod kątem krajobrazowym i logistycznym. Trasa ma przecinać istniejące tory kolejowe, które – według planów – mają zostać poprowadzone górą.
Wizualizacja tego projektu przeraża. Od planowanego wiaduktu kolejowego, wzdłuż starodroża, potężna arteria dosłownie oddzieli od reszty terenu Studzieniczną i Przewięź – ostrzega Chmielewski.
Na trasie drogowego giganta stoją obiekty o bezcennej wartości historycznej i kulturowej. Mowa tu m.in. o zabytkowym, XVII-wiecznym Sanktuarium Maryjnym w Studzienicznej oraz zabytkowej śluzie Kanału Augustowskiego w Przewięzi. Realizacja drogi tranzytowej w ich bezpośrednim sąsiedztwie bezpowrotnie zniszczy unikalny klimat tych miejsc pielgrzymkowych i turystycznych. Dodatkowo, trudne, bagniste tereny rzeki Brdy będą niezwykle skomplikowane i kosztowne w przebudowie.
Absurdy argumentacji GDDKiA: wojsko i kreatywna matematyka
Poprosiliśmy rzecznika GDDKiA o komentarz w sprawie, jednak do chwili publikacji tekstu go nie otrzymaliśmy. Mieszkańcy i eksperci punktują argumenty, którymi drogowcy próbują bronić swojej decyzji. Jednym z nich jest rzekomy aspekt obronny i militarny nowej trasy.
GDDKiA zasłania się aspektem militarnym. Tylko jaki to ma sens, skoro na tej trasie zaplanowano aż pięć potężnych obiektów inżynieryjnych, takich jak mosty i estakady? W warunkach konfliktu zbrojnego to pięć punktów, które niezwykle łatwo można zbombardować i całkowicie sparaliżować ruch – zauważa przedstawiciel mieszkańców.
Kontrowersje budzi też sposób, w jaki GDDKiA porównuje koszty i długość poszczególnych wariantów. Drogowcy twierdzą, że wariant społeczny (burmistrza) ma aż 17 km, podczas gdy ich propozycja to zaledwie 6,5 km.
To manipulacja liczbami. GDDKiA chwali się krótkim, 6,5-kilometrowym odcinkiem, ale w swoich wyliczeniach zupełnie „zapomina” doliczyć kolejnych kilometrów dróg lokalnych, które w związku z tą budową będą musiały zostać całkowicie przebudowane i dostosowane do nowego układu – punktuje Przemysław Chmielewski.
Chcą obwodnicy, ale nie takiej, która zabije to miasto
Protestujący mieszkańcy, popierani przez burmistrza Augustowa, Radę Miejską oraz lokalnych przedsiębiorców turystycznych, podkreślają jedno: nie są przeciwnikami rozwoju infrastruktury.
My nie sprzeciwiamy się samej obwodnicy Augustowa. Doskonale rozumiemy, że z założenia obwodnica ma wyprowadzać ruch ciężki z miasta. Chcemy jednak wytyczenia innego, mądrego wariantu. Ten, który jest obecnie forsowany, po prostu zabije Augustów, szczególnie pod kątem turystycznym i uzdrowiskowym – podsumowuje Przemysław Chmielewski.
Mieszkańcy zapowiadają walkę do samego końca. Złożenie siedmiu tysięcy podpisów w RDOŚ to dopiero początek batalii o uratowanie unikalnego charakteru „Zielonych Płuc Polski”, jakimi od zawsze był Augustów. Mówią, że nie cofną się przed niczym. W poniedziałek jadą protestować do Warszawy.
Do tematu wrócimy.
(Ewa Bochenko)

