Są takie dni, kiedy mała miejscowość na mapie Podlasia staje się na kilka godzin stolicą dobrej zabawy, smaku i sąsiedzkiej jedności. Taki właśnie był 7 czerwca w Drydze, gdzie odbył się historyczny, bo pierwszy, Festyn Truskawkowy. To nie była kolejna impreza z kalendarza – to było oddolne święto, które pokazało, że największy potencjał drzemie w lokalnej społeczności i jej największym skarbie – soczystej, pachnącej słońcem truskawce.
Pomysł na festyn zrodził się z prostej, ale potężnej inspiracji.
Okolice Drygi to prawdziwe zagłębie truskawkowe. To właśnie tutaj uprawiana jest, oczywiście, najlepsza na świecie truskawka. I to było impulsem do organizacji tego wydarzenia – tłumaczy Renata Żywno, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury, Sportu i Turystyki w Suchowoli.
Jednak festyn był czymś więcej niż tylko promocją lokalnego owocu. Był świadomym nawiązaniem do tradycji wiejskich potańcówek, które kilka lat temu ożywiały Drygę. Organizatorzy postanowili wskrzesić tę energię, dodając do niej truskawkowy motyw przewodni, co okazało się przepisem na sukces.
Festiwal zmysłów przy remizie OSP
Już od wczesnych godzin popołudniowych plac przy remizie OSP zamienił się w tętniące życiem centrum festiwalowe. W powietrzu unosiła się mieszanka zapachów – słodkich, świeżych truskawek prosto z pola, które można było kupić od lokalnych plantatorów, oraz aromatów domowych ciast i potraw serwowanych przez niezastąpione gospodynie z Kół Gospodyń Wiejskich „Suchowolanki” oraz „Uroczysko Dalki”.
Program pękał w szwach od atrakcji. Punktem kulminacyjnym był konkurs na „Najsmaczniejsze Ciasto Truskawkowe”, w którym bezkonkurencyjna okazała się Katarzyna Kropiwnicka z Drygi, zdobywając swoimi wypiekami uznanie jurorów i serca publiczności.
A kiedy na scenę wkroczył zespół Narwańce, plac zamienił się w wielki, międzypokoleniowy parkiet taneczny, a energia muzyki porwała do zabawy wszystkich, od najmłodszych po seniorów.
Siła, która płynie od mieszkańców
Jednak prawdziwym sercem tego wydarzenia byli sami mieszkańcy Drygi. To ich zaangażowanie sprawiło, że festyn miał tak wyjątkowy, rodzinny charakter.
Mieszkańcy bardzo się napracowali. Przygotowali mnóstwo dekoracji, zadbali o teren i cały czas pomagali w trakcie festynu. Ich wkład jest absolutnie nieoceniony – z dumą podkreśla Renata Żywno.
Ta autentyczność przyciągnęła nie tylko sąsiadów, ale i gości z odległych zakątków.
Było sporo ludzi spoza gminy. Świeże truskawki na pewno ich skusiły, ale trafiliśmy też w długi weekend. Chcemy wierzyć, że w swoich planach podróży goście świadomie uwzględnili naszą Drygę – dodaje dyrektor GOKSiT.
Jednorazowy zryw czy początek tradycji?
Po tak udanym debiucie nasuwa się pytanie czy Festyn Truskawkowy na stałe wpisze się w kalendarz imprez. Renata Żywno podchodzi do tematu z rozwagą i uśmiechem.
Czy będzie cykliczny, to się okaże. Ale z pewnością będziemy się starali robić więcej wydarzeń poza Suchowolą, właśnie w klimacie wiejskich potańcówek. Może powinnam obiecać, że tak, ale nie wiem, co na to mieszkańcy.
Sądząc po frekwencji i atmosferze, odpowiedź mieszkańców może być tylko jedna. Pierwszy Festyn Truskawkowy w Drydze, zrealizowany przy wsparciu finansowym Województwa Podlaskiego, był czymś więcej niż imprezą. Pokazał, że czasem wystarczy dobry pomysł i garść chętnych do pracy ludzi, by stworzyć coś naprawdę wyjątkowego.
(Ewa Bochenko)

