„To ma być rok rewolucji” – tak Dariusz Piontkowski opisuje kierunek zmian w polskiej edukacji. Były minister edukacji narodowej i podlaski poseł Prawa i Sprawiedliwości krytykuje nowe podstawy programowe, ograniczenie części treści historycznych oraz wprowadzanie kolejnych przedmiotów. Najwięcej zastrzeżeń formułuje wobec edukacji zdrowotnej, która od 1 września znajduje się w programie szkół.
Piontkowski przekonuje, że skala zmian jest bardzo duża, a ich konsekwencje mogą być odczuwalne przez kolejne roczniki uczniów. W jego ocenie szczególne kontrowersje budzi ograniczenie zakresu wiedzy przekazywanej uczniom w obszarach związanych z historią, kulturą i tożsamością narodową.
Zdaniem posła zmiany dotyczą zarówno szkół podstawowych, jak i ponadpodstawowych. Piontkowski uważa, że mniejsza liczba treści z tych obszarów może w przyszłości przełożyć się na słabszą znajomość historii Polski i mniejsze poczucie tożsamości narodowej.
Jednym z przykładów, na który wskazuje, jest przyroda, mająca powrócić jako zintegrowany przedmiot w klasach 4 – 6 szkoły podstawowej. Jak twierdzi parlamentarzysta PiS, rozwiązanie to jest powrotem do modelu stosowanego wcześniej, który – w jego ocenie – spotykał się z krytyką nauczycieli.
Kolejna zmiana dotyczy edukacji obywatelskiej, która zastępuje historię i teraźniejszość. Były minister edukacji zwraca uwagę, że likwidacja tego przedmiotu nie rozwiązuje problemu liczby godzin poświęcanych historii. Według niego zabraknie przez to czasu na przekazywanie wiedzy dotyczącej najnowszych dziejów Polski.
Polityk wskazuje, że problem jest szczególnie istotny w przypadku historii najnowszej. Jak przekonuje, uczniowie powinni mieć możliwość poznawania wydarzeń, które wpływają na współczesne życie społeczne i polityczne, ponieważ wiedza historyczna ułatwia również ocenę bieżących wydarzeń.
Najostrzejsza część jego wystąpienia dotyczy jednak edukacji zdrowotnej. Dariusz Piontkowski zestawia ją z dotychczasowym wychowaniem do życia w rodzinie i przekonuje, że nowy przedmiot inaczej rozkłada akcenty.
Jego zdaniem w programie edukacji zdrowotnej zabrakło odpowiedniego miejsca dla rodziny, natomiast mocno rozbudowany został komponent dotyczący seksualności. Poseł krytycznie ocenia również zasadę udziału ucznia w zajęciach, zgodnie z którą rodzic musi podjąć określone działanie, aby dziecko nie uczestniczyło w zajęciach z tego zakresu.
Piontkowski twierdzi, że takie rozwiązanie jest zbyt daleko idącą ingerencją w sferę, którą – w jego ocenie – rodzice powinni kształtować przede wszystkim sami. Jednocześnie przekonuje, że niektóre treści znajdujące się w edukacji zdrowotnej były wcześniej obecne w innych przedmiotach szkolnych, m.in. biologii, wychowaniu fizycznym, historii czy informatyce.
Poseł z Podlaskiego przywołuje również dane dotyczące pierwszego podejścia do wprowadzenia edukacji zdrowotnej. Według jego informacji ponad 70 proc. rodziców nie zdecydowało wówczas o posłaniu swoich dzieci na te zajęcia. Piontkowski interpretuje ten wynik jako wyraźny sygnał sprzeciwu wobec nowego przedmiotu.
Jednocześnie polityk PiS stawia znacznie dalej idącą tezę, twierdząc, że rozwiązania dotyczące edukacji zdrowotnej są niezgodne z Konstytucją i polskimi ustawami. To stanowisko Piontkowskiego i Prawa i Sprawiedliwości. Jak informuje, partia złożyła na początku sierpnia wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, domagając się zarówno zabezpieczenia, które miałoby zablokować wejście przedmiotu w życie od 1 września, jak i zbadania jego zgodności z obowiązującymi przepisami.
Dariusz Piontkowski krytykuje także sposób przygotowania reformy. Wskazuje, że podstawy programowe edukacji zdrowotnej zostały opublikowane dopiero pod koniec lipca, a więc na krótko przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego.
W jego ocenie oznacza to problemy organizacyjne dla szkół i nauczycieli. Parlamentarzysta podważa również argument, że kadrę do prowadzenia nowych zajęć można szybko uzupełnić dzięki studiom podyplomowym. Twierdzi, że skala takiego kształcenia pozostaje niewystarczająca.
Jednocześnie zauważa, że rozwiązaniem problemu kadrowego ma być szerokie dopuszczenie nauczycieli różnych przedmiotów do prowadzenia edukacji zdrowotnej. Ocenia to krytycznie i podkreśla, że jego zdaniem nie każdy nauczyciel jest przygotowany do prowadzenia zajęć dotyczących wszystkich obszarów nowego przedmiotu.
Przedstawiciel Prawa i sprawiedliwości określa kierunek zmian mianem „złej rewolucji” i przekonuje, że powinien on zostać zatrzymany. Krytykuje przy tym także sposób komunikowania reform i tempo ich wprowadzania przez Ministerstwo Edukacji.
Zapowiada, że Prawo i Sprawiedliwość będzie dążyć do odwrócenia zmian, które uważa za szkodliwe. Poseł mówi wprost, że w przypadku zmiany władzy jesienią przyszłego roku nowe rozwiązania wprowadzone przez obecną minister edukacji powinny zostać cofnięte.
Jego stanowisko pokazuje więc, że spór o polską szkołę wchodzi w kolejny etap. Z jednej strony rząd wprowadza nowe podstawy programowe i nowe przedmioty, z drugiej opozycja zapowiada ich podważanie i próbę wycofania części rozwiązań. Najwięcej emocji budzi obecnie edukacja zdrowotna, ale przedmiotem politycznego sporu pozostają również zakres nauczania historii oraz sposób organizacji kolejnych zmian programowych.
(Piotr Walczak)

Jeden komentarz
Bardzo ciekawy i ważny temat dotyczący zmian w polskiej edukacji. Dobrze, że poruszane są kwestie nowych podstaw programowych, edukacji zdrowotnej, historii oraz przyszłości polskiej szkoły. Tego typu dyskusja jest potrzebna, szczególnie z perspektywy uczniów, rodziców i nauczycieli. Warto śledzić dalsze informacje na temat reformy edukacji i tego, jak nowe rozwiązania wpłyną na polskie szkoły.