26 lipca Suchowola zamieniła się w prawdziwą stolicę retro – motoryzacji. Za nami VI Zlot Klasycznej Motoryzacji – wydarzenie, które bez wątpienia przejdzie do historii jako największa i najbardziej spektakularna edycja z dotychczasowych.
Do geograficznego środka Europy zjechały setki klasycznych pojazdów z całej Polski. Frekwencja przerosła najśmielsze oczekiwania organizatorów – zabytkowe maszyny szczelnie wypełniły parking przy nowym placu miejskim (u zbiegu ulic Placu Kościuszki i 3 Maja), a z czasem opanowały całe centrum miasta. Na suchowolskich ulicach dosłownie brakowało wolnego miejsca.
Od pomysłu pasjonata do sztandarowej imprezy
Niezwykła historia tego wydarzenia ma swoje korzenie sześć lat temu. To właśnie wtedy pomysł zorganizowania zlotu zrodził się w głowach Marka i Teresy Angielskch, pasjonatów klasycznej motoryzacji, którzy na stałe mieszka w Suchowoli. Inicjatywa szybko zyskała aprobatę lokalnych władz i mieszkańców, stając się jednym z najważniejszych punktów w letnim kalendarzu imprez regionu.
Wyjątkowym gościem zlotu był burmistrz Suchowoli Michał Matyskiel, który na wydarzenie zajechał legendarnym, polskim motocyklem WFM M06 z 1958 roku. Pojazd ten ma dla niego szczególne znaczenie.
Ten motocykl ma dla mnie ogromną wartość sentymentalną, ponieważ należał kiedyś do mojego taty – mówi z dumą burmistrz. – Nasz zlot to świetna inicjatywa, która wyszła od mieszkańca, a dziś przerodziła się w jedną z naszych sztandarowych imprez i wpisała się na stałe do kalendarza Suchowoli. Zainteresowanie i ogrom pasjonatów motoryzacji, którzy dziś zjechali do naszego miasta, wskazuje, że jest to świetna inicjatywa i na pewno będziemy ją powtarzać.
Legendy PRL-u i nie tylko
Na zlocie można było podziwiać przekrój niemal całej historii motoryzacji minionego stulecia. Królowały oczywiście kultowe „Legendy PRL-u”. Wzrok przyciągały lśniące Fiaty 126p i 125p, Polonezy, dostawcze Żuki, a także zabytkowe ciągniki rolnicze oraz motocykle. Były też klasyki z USA oraz z krajów zachodnich i byłego bloku komunistycznego. Pojawiło się dosłownie wszystko, co przed laty budziło zachwyt na polskich drogach.
Uczestnicy zlotu zostali ugoszczeni z tradycyjną, podlaską gościnnością. W pakietach startowych na kierowców czekały wyjątkowe, zapachowe zawieszki samochodowe z grafiką Suchowoli oraz unikalne, kolekcjonerskie naklejki. Tegoroczny wzór naklejki, inspirowany porucznikiem Borewiczem i jego kultowym, zielonym Polonezem, wywołał mnóstwo uśmiechów i stał się nie lada gratką dla zbieraczy pamiątek z poprzednich edycji.
Oprócz uczty dla oczu, organizatorzy zadbali o podniebienia i uszy odwiedzających. Na stoiskach można było skosztować tradycyjnych podlaskich przysmaków, a o rockową, energetyczną atmosferę i świetne brzmienie zadbał suchowolski zespół The Rotters, którego koncert idealnie dopełnił klimat klasycznych maszyn.
Głosy uczestników zlotu
Wspaniałą atmosferę i rozmach imprezy podkreślali sami kierowcy, którzy często pokonali setki kilometrów, by zaprezentować swoje perełki w Suchowoli.
Przyjeżdżam tu z moim Fiatem 125p już trzeci raz i muszę przyznać, że ta edycja rozbiła bank – mówi pan Janusz z Białegostoku. – Ilość samochodów, poziom ich odrestaurowania i przede wszystkim ludzie, z którymi można godzinami rozmawiać o mechanice, robią niesamowite wrażenie. Suchowola ma niepowtarzalny klimat, a tegoroczna naklejka z Borewiczem już dumnie zdobi moją szyb.
Jestem pod ogromnym wrażeniem organizacji – dodaje pani Anna, która na zlot przyjechała rzadkim modelem Żuka. – Cudownie było zobaczyć tyle uśmiechniętych twarzy i zjeść pyszne podlaskie jedzenie przy dźwiękach dobrej muzyki. Mój syn był zachwycony starymi traktorami. Na pewno wrócimy tu za rok, bo ta impreza ma w sobie duszę.
VI Zlot Klasycznej Motoryzacji w Suchowoli przeszedł do historii jako wielki sukces organizacyjny i towarzyski. Jak zapewnia burmistrz, za rok geograficzne centrum Europy znów zadrży od ryku klasycznych silników.
(Ewa Bochenko)

