Miała otrzymać pomoc, a zafundowała personelowi medycznemu prawdziwy koszmar. 39-letnia mieszkanka regionu odpowie przed sądem za agresywne zachowanie na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Augustowie. Kobieta nie tylko wyzywała lekarza, pielęgniarkę i ratownika, ale też groziła im śmiercią. Teraz grozi jej surowa kara, choć na proces poczeka w dość specyficznych warunkach.
Do tych dramatycznych wydarzeń doszło w niedzielne popołudnie, 21 września 2025 roku. To właśnie wtedy 39-latka trafiła na augustowski SOR, gdzie zespół medyczny natychmiast przystąpił do udzielania jej pomocy. Zamiast wdzięczności, lekarze i ratownicy musieli jednak zmierzyć się z furią pacjentki.
Medycy pod ochroną, agresorka z zarzutami
Kobieta wpadła w szał i zasypała personel medyczny lawiną wulgaryzmów i obelg. Na celownik wzięła trzy osoby – lekarza, pielęgniarkę oraz ratownika medycznego. Na wyzwiskach się jednak nie skończyło.
Jak ustaliła Prokuratura Rejonowa w Augustowie, agresywna pacjentka zaczęła grozić medykom pozbawieniem życia. Groźby brzmiały na tyle realnie, że personel medyczny naprawdę przestraszył się o swoje bezpieczeństwo. W ten brutalny sposób kobieta próbowała zmusić zespół do…zaprzestania udzielania jej pomocy medycznej.
Śledczy przypominają o bardzo ważnej kwestii. Otóż lekarz, pielęgniarka czy ratownik medyczny na dyżurze nie są bezbronni wobec agresorów. Podczas pełnienia obowiązków służbowych chroni ich prawo dokładnie tak samo, jak funkcjonariuszy publicznych (na przykład policjantów). Atak na nich wiąże się więc z bardzo poważnymi konsekwencjami.
Recydywistka za kratami
Prokuratura skierowała już do sądu akt oskarżenia przeciwko krewkiej 39-latce. Lista zarzutów jest długa i obejmuje:
- znieważenie funkcjonariusza publicznego,
- kierowanie gróźb karalnych,
- zmuszanie personelu medycznego do zaniechania czynności służbowych.
Za te czyny kobiecie grozi do 3 lat więzienia. Co ciekawe, prokuratura nie musiała stosować wobec niej żadnych dodatkowych środków zapobiegawczych, takich jak dozór policji czy poręczenie majątkowe.
Dlaczego? Jak się okazało, 39-latka była już wcześniej karana za przestępstwa przeciwko mieniu. Tuż po zatrzymaniu za awanturę na SOR-ze, prosto z policyjnego aresztu trafiła do zakładu karnego, gdzie obecnie odsiaduje wyrok za swoje wcześniejsze grzechy. Na kolejny proces poczeka więc za kratami.
(Ewa Bochenko)

