Zuchwałe kradzieże, przemoc i strach – tak w skrócie wyglądał proceder, który przez ostatnie miesiące spędzał sen z powiek rolnikom z powiatów białostockiego i bielskiego. Zorganizowana grupa przestępcza wyspecjalizowała się w kradzieży bydła, a gdy jeden z właścicieli stanął w obronie swojego majątku, nie zawahali się użyć siły. Sprawa właśnie znalazła swój finał w prokuraturze, a akt oskarżenia przeciwko pięciu mężczyznom trafił do sądu.
Scenariusz działania grupy był prosty, ale skuteczny. Przestępcy typowali gospodarstwa, a następnie pod osłoną nocy kradli z nich wartościowe sztuki bydła. Ich działalność była na tyle zuchwała, że w końcu doprowadziła do bezpośredniej konfrontacji. Podczas jednej z kradzieży sprawcy zostali zaskoczeni przez właściciela stada. Rolnik, próbując ratować swój dobytek, stanął im na drodze. Wtedy złodzieje pokazali swoje prawdziwe oblicze.
Jak ustalili śledczy, mężczyźni rzucili się na pokrzywdzonego, by utrzymać się przy skradzionych zwierzętach. Zwykła kradzież przerodziła się w rozbój. Rolnik był bestialsko bity pięściami po głowie, klatce piersiowej i plecach. Ten akt przemocy pokazuje determinację i bezwzględność sprawców.
Paser, kłusownik i arsenał na posesji
Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Białymstoku pozwoliło zatrzymać pięciu mężczyzn w wieku od 25 do 42 lat. To mieszkańcy powiatów białostockiego, siemiatyckiego i wysokomazowieckiego, co świadczy o tym, że szajka miała szeroki zasięg działania.
W toku postępowania na jaw wyszły kolejne, mroczne szczegóły. Okazało się, że jeden z oskarżonych, który pełnił rolę pasera – czyli odbierał i legalizował skradzione bydło – miał na sumieniu znacznie więcej. Na jego posesji funkcjonariusze odkryli:
- nielegalną broń palną,
- amunicję,
- specjalistyczne narzędzia przeznaczone do kłusownictwa.
To odkrycie rzuca nowe światło na działalność grupy, sugerując, że kradzieże mogły być tylko jednym z elementów ich przestępczego portfolio.
Akt oskarżenia i groźba wysokich kar
29 maja 2026 roku Prokuratura Rejonowa w Białymstoku skierowała do sądu akt oskarżenia, który jest zwieńczeniem wielomiesięcznej pracy śledczych. Łączne straty, jakie ponieśli pokrzywdzeni rolnicy, szacowane są na ponad 50 tysięcy złotych.
Lista zarzutów jest długa i poważna. Mężczyźni odpowiedzą m.in. za:
- kradzieże,
- paserstwo,
- nielegalne posiadanie broni i amunicji,
- kradzież rozbójniczą.
Za ten ostatni, najpoważniejszy czyn, grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że jeden z oskarżonych będzie odpowiadał w warunkach recydywy, co oznacza, że może spodziewać się surowszego wyroku.
Teraz o losie podlaskiej szajki złodziei bydła zadecyduje Sąd Rejonowy w Białymstoku. Dla poszkodowanych rolników to nadzieja na sprawiedliwość i koniec koszmaru, który zgotowali im oskarżeni.
(EB)

