Białostocka prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko dziewięciorgu członkom Obwodowej Komisji Wyborczej nr 7 w Ostrowi Mazowieckiej. Śledczy zarzucają im nieumyślne, ale rażące niedopełnienie obowiązków podczas ubiegłorocznych wyborów prezydenckich. W wyniku fatalnej pomyłki przy liczeniu głosów jeden z kandydatów stracił na papierze aż 100 głosów na rzecz swojego kontrkandydata. Oskarżonym grozi teraz kara do dwóch lat pozbawienia wolności.
Sprawa ma swój początek 1 czerwca 2025 roku, kiedy to w całej Polsce odbywało się ponowne głosowanie (druga tura) w wyborach prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. W Ostrowi Mazowieckiej jedna z komisji – Obwodowa Komisja Wyborcza nr 7 – miała swoją siedzibę w budynku Szkoły Podstawowej nr 2 im. Papieża Jana Pawła II. To właśnie tam doszło do zdarzeń, które szczegółowo zbadała Prokuratura Okręgowa w Białymstoku.
Z ustaleń śledztwa wynika, że członkowie komisji naruszyli przepisy Kodeksu wyborczego oraz oficjalne wytyczne Państwowej Komisji Wyborczej. Złamanie procedur dotyczyło przede wszystkim:
- zasad prawidłowego otwierania urny i zabezpieczania kart,
- obowiązku skrupulatnego, wspólnego przeliczania głosów,
- procedury oddzielania głosów ważnych od nieważnych,
- wymogu rzetelnego i zgodnego z prawdą sporządzenia końcowego protokołu.
Podczas segregowania kart doszło do serii pomyłek, które całkowicie wypaczyły lokalny wynik wyborczy. W paczce z głosami rzekomo oddanymi na Rafała Kazimierza Trzaskowskiego znalazło się aż 101 kart, na których wyborcy w rzeczywistości oddali głos na Karola Tadeusza Nawrockiego. Dodatkowo umieszczono tam jedną kartę z głosem nieważnym (na której postawiono znak „x” przy nazwiskach obu kandydatów). Z kolei w pakiecie przypisanym Karolowi Nawrockiemu znalazł się jeden głos oddany na Rafała Trzaskowskiego.
Odwrócony wynik wyborów na papierze
Skutki tych zaniedbań okazały się kolosalne dla rzetelności całego procesu. W oficjalnym protokole, podpisanym przez oskarżonych, wykazano, że:
- Karol Tadeusz Nawrocki otrzymał 205 głosów (podczas gdy faktycznie zdobył ich 305),
- Rafał Kazimierz Trzaskowski otrzymał 338 głosów (podczas gdy faktycznie poparło go 237 wyborców).
Błędnie zsumowano także ogólną liczbę głosów ważnych (wpisano 543 zamiast rzeczywistych 542) oraz liczbę głosów nieważnych (wykazano siedem zamiast ośmiu). W efekcie oficjalny dokument przesłany do Państwowej Komisji Wyborczej zawierał całkowicie nieprawdziwe dane, odwracające realny podział poparcia w tym obwodzie.
Prokuratura: to cios w fundamenty demokracji
Śledczy nie mają wątpliwości, że doszło do wyrządzenia istotnej szkody interesowi publicznemu. Jak podkreśla prokurator okręgowy w Białymstoku Mirosław Żoch, rzetelność procedur wyborczych to fundament funkcjonowania demokratycznego państwa. Zaistniała sytuacja zrodziła negatywne konsekwencje dla lokalnej społeczności, godząc w zaufanie obywateli do wiarygodności i transparentności wyborów prezydenckich.
Czyny zarzucone dziewięciorgu oskarżonym zostały zakwalifikowane na podstawie przepisów kodeksu karnego dotyczących nieumyślnego niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, które skutkuje wyrządzeniem istotnej szkody interesowi publicznemu. Za to przestępstwo polskie prawo przewiduje karę grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.
Podczas przesłuchań oskarżeni przyjęli twardą linię obrony. Ośmioro z nich nie przyznało się do winy, a jedna osoba nie była w stanie zająć jednoznacznego stanowiska procesowego. Wszyscy członkowie komisji odmówili składania wyjaśnień oraz odpowiedzi na pytania prokuratora. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił 22 września 2026 roku do Sądu Rejonowego w Ostrowi Mazowieckiej.
(Ewa Bochenko)

