Gdy w czwartek, 25 czerwca 2026 roku, radni Sejmiku Województwa Podlaskiego ponownie usiądą do debaty o bezpieczeństwie regionu, Unii Europejskiej i pakcie migracyjnym, wielu obserwatorów przypomni sobie wydarzenia sprzed miesiąca. Sesja z 26 maja miała być walką na argumenty, ale jednak w miarę zwykłą samorządową debatą. Tymczasem stała się jednym z najgłośniejszych politycznych sporów ostatnich lat w regionie.
Jeszcze przed rozpoczęciem obrad przed urzędem marszałkowskim odbyła się manifestacja przeciwników paktu migracyjnego. Do budynku próbowało wejść sporo osób zainteresowanych udziałem w sesji. Właśnie wtedy doszło do sytuacji, która do dziś budzi ogromne emocje i jest zupełnie inaczej oceniana przez obóz Prawa i Sprawiedliwości oraz obecne władze województwa.
PiS: mieszkańcom zablokowano dostęp do jawnej sesji
Dwa dni po wydarzeniach politycy Prawa i Sprawiedliwości zorganizowali konferencję prasową, podczas której nie szczędzili mocnych słów.
Były marszałek województwa i przewodniczący klubu radnych PiS Artur Kosicki przekonywał, że doszło do sytuacji bez precedensu w historii samorządu województwa. Według niego mieszkańcy, którzy chcieli uczestniczyć w jawnej sesji sejmiku, byli blokowani przez ochronę, mimo że – jak twierdził – zachowywali się spokojnie i nie stwarzali zagrożenia.
Politycy PiS zarzucali również władzom województwa celowe ograniczanie dostępu do obrad poprzez zajęcie miejsc na sali przez urzędników. Zapowiadali wyjaśnienie sprawy, gromadzenie materiałów dowodowych i skierowanie zawiadomień do odpowiednich instytucji.
Jeszcze ostrzej sytuację oceniał radny Robert Jabłoński. Jego zdaniem wydarzenia z 26 maja były „największym skandalem w historii województwa podlaskiego”. Polityk przekonywał, że działania ochrony nie miały związku z bezpieczeństwem, lecz z próbą niedopuszczenia protestujących do udziału w obradach.
Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości zwracali również uwagę na późniejsze ograniczenie możliwości komentowania części wpisów dotyczących sesji w mediach społecznościowych urzędu marszałkowskiego. Według opozycji miało to być kolejnym dowodem na brak chęci prowadzenia otwartego dialogu z mieszkańcami.
Marszałek: chodziło o bezpieczeństwo, nie o politykę
Zupełnie inaczej wydarzenia przedstawiał marszałek województwa Łukasz Prokorym.
Podczas własnego briefingu prasowego podkreślał, że sesja była jawna, transmitowana w internecie, a urząd miał obowiązek przestrzegania procedur bezpieczeństwa. Wskazywał między innymi na przepisy przeciwpożarowe, zasady ewakuacji oraz obowiązujący stopień alarmowy BRAVO.
Według marszałka problem pojawił się w chwili, gdy do budynku jednocześnie próbowała wejść bardzo duża grupa uczestników manifestacji. Jak argumentował, sala sejmikowa ma ograniczoną pojemność, a część osób znajdowała się w przejściach i na drogach ewakuacyjnych, co mogło stwarzać realne zagrożenie.
Łukasz Prokorym twierdził również, że uczestnikom proponowano rotacyjny udział w obradach, jednak rozwiązanie to nie spotkało się z akceptacją wszystkich obecnych. W jego ocenie doszło także do przepychanek i agresywnych zachowań wobec pracowników ochrony.
W tle pieniądze z Unii i spór o migrację
Konflikt nie dotyczył jednak wyłącznie organizacji obrad. W rzeczywistości był elementem znacznie szerszej politycznej wojny o ocenę unijnego paktu migracyjnego.
Prawo i Sprawiedliwość domagało się przyjęcia stanowiska sprzeciwiającego się rozwiązaniom zawartym w pakcie. Władze województwa przekonywały natomiast, że część zarzutów wobec dokumentu nie znajduje potwierdzenia w obowiązujących regulacjach, a przyjmowanie określonych uchwał może niepotrzebnie narażać region na konflikty z instytucjami europejskimi.
Dodatkowych emocji dostarczały pojawiające się wtedy argumenty dotyczące potencjalnych konsekwencji finansowych dla województwa oraz relacji regionu z Komisją Europejską.
Czy czwartkowa sesja znów wywoła burzę?
To pytanie pozostaje dziś otwarte. Temat migracji ponownie wraca pod obrady sejmiku, a stanowiska stron od miesiąca nie tylko się nie zbliżyły, ale wydają się jeszcze bardziej oddalone niż wcześniej.
Jedni mówią o obronie bezpieczeństwa i interesów regionu. Drudzy o ograniczaniu prawa mieszkańców do udziału w życiu publicznym. Jedni ostrzegają przed skutkami politycznych uchwał. Drudzy przed skutkami polityki migracyjnej Unii Europejskiej.
Jeżeli emocje z końca maja wrócą na salę obrad, czwartkowa sesja może ponownie stać się jednym z najgłośniejszych wydarzeń politycznych tego roku w województwie podlaskim.
Powyższe nagranie pochodzi z briefingu prasowego radnych PiS, zorganizowanego 28 maja 2026 r. w budynku urzędu marszałkowskiego w Białymstoku.
(Piotr Walczak / Wideo: Karol Jurczak)
