Mieszkańcy podbiałostockich Hryniewicz w gminie Juchnowiec Kościelny zmagają się z drastycznymi spadkami ciśnienia wody. W upalne dni woda z kranów ledwo kapie, a momentami ciśnienie spada do zera. Urzędnicy apelują o rozsądek i wprowadzają zakazy, ale bezskutecznie. „Ludzie uważają, że im się należy” – mówi bezradnie szef lokalnego ZGK i zapowiada, że ostatecznością może być zakręcanie kurków na kilka godzin dziennie.
Problem nie jest nowy, ale wraz z nadejściem letnich upałów i wakacji powrócił ze zdwojoną siłą.
U nas ten problem zawsze wraca latem. Wczoraj ciśnienie spadło do zera barów, woda ledwo idzie – żali się jeden z mieszkańców Hryniewicz. – W urzędzie usłyszałem, że mamy zgłaszać takie sytuacje, żeby pracownicy mieli ich świadomość. Ale przecież zimą jest dobrze, nie ma żadnych problemów z ciśnieniem – dodaje zrezygnowany.
Wakacje, upały i… puste baseny
Zakład Gospodarki Komunalnej w Juchnowcu Kościelnym doskonale zna sprawę. Jak przyznaje jego dyrektor Tomasz Cyuńczyk, krytyczne momenty odnotowano w piątek 26 czerwca oraz w niedzielę 28 czerwca. Winne są nie tylko wysokie temperatury, ale przede wszystkim zachowania samych mieszkańców.
Mieszkańcy podlewają ogródki, zaczęły się wakacje i upały, więc napełniają też baseny. Wtedy ciśnienie w sieci drastycznie spada. Chciałbym jednak wyraźnie zaznaczyć: woda w zbiornikach jest. Osobną kwestią jest zbyt mały przekrój rur w naszym wodociągu – tłumaczy dyrektor Cyuńczyk.
Z analiz urzędników wynika, że kryzysowe godziny to codziennie czas od 19 do 21.30. To wtedy większość osób wraca z pracy, uruchamia automatyczne zraszacze trawników i napełnia ogrodowe baseny.
Miliony litrów na trawniki. „Rura nie spuchnie”
Gmina próbuje ratować sytuację na różne sposoby. Przeprowadzono remont hydroforni, wywiercono dodatkową studnię głębinową, a w krytycznych momentach sieć jest wspierana wodą kupowaną z Białegostoku. To jednak wciąż za mało, gdy sieć jest przeciążona ponad miarę. Wymiana całej sieci wodociągowej jest bardzo kosztowna i na razie trzeba korzystać z takiej infrastruktury, jaka jest.
Dyrektor ZGK nie kryje frustracji postawą niektórych mieszkańców, którzy ignorują apele o oszczędzanie wody. Urzędnicy mają na to twarde dowody w postaci odczytów z podliczników ogrodowych.
Na stronach są komunikaty, informujemy wszystkimi możliwymi kanałami. Mamy jednak dowody na to, że mieszkańcy nie stosują się do naszych próśb. Widzimy to po podlicznikach. Ludzie uważają, że woda im się należy i nie chcą współpracować. Staramy się to tłumaczyć. Jeden z mieszkańców, który najgłośniej alarmował o braku wody, w tamtym roku zużył na samym podliczniku ogrodowym aż 140 metrów sześciennych wody. Przychodzi moment, gdy wszyscy naraz włączają zraszacze, a rura wodociągowa przecież nie spuchnie – obrazuje sytuację Tomasz Cyuńczyk.
Będzie przymusowe wyłączanie wody?
Na stronie internetowej ZGK w Juchnowcu Kościelnym widnieje pilny, przypięty w oknie głównym komunikat. Dyrektor przypomina w nim, że woda z wodociągu ma służyć przede wszystkim do celów socjalno – bytowych, czyli do:
- picia,
- gotowania,
- higieny,
a nie do podlewania trawników czy mycia aut.
Władze spółki wprowadziły oficjalny zakaz używania wody wodociągowej do celów innych niż bytowe. Jeśli mieszkańcy nie dostosują się do nowych wytycznych, gmina zapowiada radykalne kroki. Ostatecznością, która uderzy we wszystkich, może być decyzja o całkowitym wyłączaniu dostaw wody na kilka godzin w ciągu dnia.
(Ewa Bochenko)

