Trzy województwa, sieć zakonspirowanych „mieszkaniówek”, setki tysięcy złotych zysku i zmowa milczenia właścicieli nieruchomości. Prokuratura Regionalna w Białymstoku skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko ośmiu osobom, które stworzyły doskonale prosperujące przedsiębiorstwo czerpiące zyski z cudzego nierządu. Kluczowe dla śledztwa okazały się analizy bankowe i informatyka śledcza.
Śledczy z Prokuratury Regionalnej w Białymstoku sfinalizowali wielowątkowe śledztwo dotyczące zorganizowanej sieci tzw. „mieszkaniówek” działających na terenie trzech województw. Akt oskarżenia przeciwko ośmiu osobom, które z czerpania korzyści z cudzego nierządu uczyniły sobie intratne źródło dochodu, trafił właśnie do Sądu Rejonowego w Białymstoku. W tle sprawy są setki tysięcy złotych zysku, podsłuchy, analizy przepływów finansowych i zmowa milczenia właścicieli nieruchomości.
Biznes na trzy województwa
Główną postacią przestępczego procederu była kobieta, która od sierpnia 2020 roku do października 2023 roku stworzyła sprawnie funkcjonujące przedsiębiorstwo ułatwiające i czerpiące zyski z prostytucji. Kobieta organizowała lokale na terenie województw podlaskiego, mazowieckiego oraz warmińsko – mazurskiego. Mieszkania te były odpłatnie udostępniane innym osobom wyłącznie w celu świadczenia w nich płatnych usług seksualnych.
Liderka grupy nie ograniczała się jedynie do podnajmu pokoi. Brała na siebie pełną logistykę biznesu – tworzyła i publikowała ogłoszenia o charakterze erotycznym w internecie, a także osobiście odbierała telefony i umawiała klientów na spotkania z zatrudnionymi kobietami. Z ustaleń śledczych wynika, że z tego procederu uczyniła sobie stałe źródło dochodu, inkasując w ciągu ponad trzech lat kwotę co najmniej 159 827 złotych. Prokuratura zarzuciła jej popełnienie przestępstwa kuplerstwa i sutenerstwa w warunkach uczynienia sobie z tego stałego źródła dochodu.
Pomocnicy i cisi wspólnicy
Prężny rozwój sieci nie byłby możliwy bez wsparcia osób trzecich. Zarzuty pomocnictwa usłyszały dwie osoby, które aktywnie ułatwiały kobiecie prowadzenie nielegalnej działalności.
Odrębny, ale istotny wątek sprawy dotyczy właścicieli wynajmowanych mieszkań. Na ławie oskarżonych zasiądzie pięć osób, które odpłatnie udostępniały swoje nieruchomości pod agencje towarzyskie. Jak wykazało śledztwo, właściciele lokali doskonale wiedzieli, jaki charakter ma działalność prowadzona w ich mieszkaniach. Godzili się na to z pełną premedytacją, ponieważ w zamian za milczenie i przymykanie oka na ciągłe wizyty klientów, żądali od organizatorki znacznie wyższego czynszu niż stawki rynkowe.
Właściciele „mieszkaniówek” zarobili na tym procederze łącznie aż 184 915,18 złotych. Dla czterech z nich te nielegalne nadwyżki z najmu stały się stałym, regularnym źródłem utrzymania.
Cyfrowe ślady i analizy bankowe
Rozbicie tej struktury wymagało od śledczych benedyktyńskiej pracy i zaangażowania nowoczesnych technologii. Kluczowe dla oskarżenia okazały się dowody zabezpieczone przez biegłych z zakresu informatyki śledczej.
Prokuratura weszła w posiadanie m.in.:
- zapisów zabezpieczonych rozmów telefonicznych oraz tysięcy wiadomości SMS,
- szczegółowych danych telekomunikacyjnych (w tym logowań telefonów),
- wyników przeszukań mieszkań i zabezpieczonych tam dokumentów,
- precyzyjnych analiz przepływów finansowych na kontach i rachunkach bankowych należących do oskarżonych.
Zgromadzony materiał dowodowy okazał się na tyle bezdyskusyjny, że pozwolił na precyzyjne wyliczenie nielegalnych dochodów każdego z uczestników procederu oraz odtworzenie struktury powiązań.
Co grozi oskarżonym?
Zgodnie z polskim Kodeksem karnym, przestępstwo ułatwiania lub czerpania korzyści z cudzego nierządu zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Sytuacja oskarżonych jest jednak znacznie poważniejsza. W przypadku głównej organizatorki oraz czterech właścicieli mieszkań, którzy z procederu uczynili sobie stałe źródło dochodu, sąd ma obowiązek zastosować nadzwyczajne obostrzenie kary. W praktyce oznacza to, że wymierzona im kara może być znacznie surowsza, a szanse na wyrok w zawieszeniu drastycznie maleją. O ich dalszym losie zadecyduje Sąd Rejonowy w Białymstoku.
(Ewa Bochenko)

