W centrum Białegostoku rozpoczął się nowy sezon miodobrania. W poniedziałek, 25 maja, pszczelarze rozpoczęli pierwsze tegoroczne pozyskiwanie miodu z Miejskiej Pasieki znajdującej się na skwerze przy ulicach Branickiego i Miłosza. Co ciekawe, miejsce stworzone początkowo jako element ekologicznej i edukacyjnej inicjatywy z roku na rok przynosi coraz większe zbiory, a dziś jest jednym z bardziej rozpoznawalnych projektów związanych z ochroną zapylaczy w mieście.
Miejska Pasieka powstała w 2019 roku jako rozwinięcie działań związanych z tworzeniem łąk kwietnych. Założenie było proste – skoro w mieście pojawiają się rośliny dostarczające pyłku i nektaru, potrzebna jest także przestrzeń wspierająca owady zapylające. Projekt szybko jednak przestał być wyłącznie ciekawostką przyrodniczą. Stał się także miejscem edukacji oraz częścią miejskiego programu ochrony owadów zapylających.
Przez kilka lat pasieka znacząco się rozrosła. Początkowo składała się z pięciu uli, obecnie funkcjonuje ich osiem. Co ciekawe, część z nich ma charakter zabytkowy i pochodzi z różnych rejonów Podlasia. Wśród nich znajduje się nawet około stuletni ul. Rodziny pszczele zasiedlające pasiekę pochodzą z kontrolowanej hodowli i należą do popularnej rasy pszczół zwanej Krainką.
Na rozwój pasieki wpływają także warunki otoczenia. W pobliżu znajdują się łąki kwietne, pola słonecznikowe i liczne drzewa owocowe kwitnące wiosną. Dzięki temu owady mają dostęp do pokarmu praktycznie przez cały sezon. Efekty widać także w liczbach. Pierwsze pełne zbiory przyniosły niespełna 100 kilogramów miodu, natomiast w ubiegłym roku udało się pozyskać już ponad 211 kilogramów.
Działania miasta związane z ochroną zapylaczy nie kończą się jednak na miejskich ulach. W Białymstoku funkcjonuje również pasieka leśna znajdująca się na terenie Lasu Zwierzynieckiego. To miejsce bardziej przypomina naturalne środowisko dawnych bartników – znajdują się tam między innymi kłody bartne oraz barcie wydrążone w pniach drzew.
Coraz większą uwagę zwraca się również na ochronę dzikich zapylaczy. W kilku miejscach miasta utworzono specjalne sandaria, czyli miejsca przeznaczone dla pszczół samotnic żyjących w ziemi. To specjalnie przygotowane przestrzenie z odpowiednim podłożem, kamieniami i warunkami przypominającymi naturalne środowisko owadów.
Choć wiele osób kojarzy pszczoły głównie z produkcją miodu, ich znaczenie jest znacznie większe. To właśnie zapylacze odpowiadają za funkcjonowanie wielu ekosystemów oraz wpływają na rozwój roślin i produkcję żywności. Białostocka miejska pasieka pokazuje, że nawet w dużym mieście można tworzyć miejsca wspierające przyrodę i jednocześnie przynoszące bardzo konkretne efekty.
(PW)

