Życie pisze czasem scenariusze, których nie wymyśliłby najlepszy komik. Przekonał się o tym 32-latek z Grudziądza, którego ambitny plan na zdobycie uprawnień do kierowania pojazdami gwałtownie wyhamował na łomżyńskim chodniku. Zamiast za kółkiem, mężczyzna wylądował za kratkami.
Wszystko zaczęło się dość niewinnie. W mroźną noc z wtorku na środę 29 kwietnia, tuż przed godziną 23, patrolujący ulicę Rządową w Łomży policjanci zauważyli samotnego mężczyznę siedzącego na chodniku. Kierowani zwykłą ludzką troską o to, czy w chłodzie nic mu nie jest, postanowili z nim porozmawiać.
Mężczyzna ochoczo wyjaśnił, że wszystko jest w porządku. Okazało się, że jest mieszkańcem Grudziądza, na co dzień pracuje w Niemczech, a do Łomży przyjechał w jednym celu – by zapisać się na przyspieszony kurs prawa jazdy. Tego wieczoru po prostu wyszedł z hostelu, żeby się „przewietrzyć”.
Historia brzmiała całkiem wiarygodnie, aż do momentu rutynowego sprawdzenia danych w policyjnym systemie. Wtedy właśnie lampka zapaliła się na czerwono, a plan 32-latka na zostanie królem szos skręcił w ślepą uliczkę. Okazało się, że za kursantem-amatorem Sąd Rejonowy w Tucholi wystawił list gończy za oszustwa.
Wygląda na to, że egzamin z uczciwości 32-latek oblał już znacznie wcześniej. Zamiast uczyć się parkowania, najbliższe 272 dni spędzi „zaparkowany” w celi. Po nocy spędzonej w łomżyńskiej komendzie, z samego rana został odwieziony prosto do zakładu karnego, by odbyć zasądzoną karę. Jego kurs na prawo jazdy został więc odwołany na czas nieokreślony.
(EB)

