To nie był zwykły, rutynowy przemyt papierosów. Trzech mieszkańców Białegostoku odpowie przed sądem za zorganizowanie powietrznego mostu przemytniczego przy użyciu drona. Sprawa jest jednak znacznie poważniejsza niż klasyczne przestępstwo skarbowe. Prokuratura oskarżyła mężczyzn o zbrodnię – wspieranie finansowe Białorusi, a tym samym pośredni udział w agresji na Ukrainę. Grożą im za to co najmniej trzy lata więzienia.
Do nietypowego przemytu doszło w kwietniu 2026 roku. Funkcjonariusze Straży Granicznej, przeczesując masywy leśne w powiecie białostockim, natknęli się na porzucone, szczelnie zafoliowane kartony. Jak się okazało, w środku znajdowało się aż 4 600 paczek papierosów z białoruskimi znakami akcyzy. Ich rynkową wartość oszacowano na ponad 94 tysiące złotych.
Służby szybko wpadły na trop podejrzanych. Kluczem okazały się zapiski jednego z zatrzymanych, który skrupulatnie zanotował współrzędne GPS miejsc, w których zrzucano i ukrywano nielegalny towar.
Nowoczesny przemyt i bardzo poważne zarzuty
Przemytnicy postanowili pójść z duchem czasu i do przerzucenia tytoniu przez strzeżoną granicę użyli bezzałogowego statku powietrznego, czyli drona. Maszyna latała nocami, zrzucając paczki w umówionych miejscach w lesie.
Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku odpowie za to trzech mężczyzn: 34-letni Polak oraz dwóch 39-letnich obywateli Białorusi. Prokuratura Rejonowa w Białymstoku skierowała 30 czerwca 2026 roku akt oskarżenia, który zawiera rzadko spotykane zarzuty.
Śledczy oskarżyli mężczyzn nie tylko o złamanie prawa lotniczego i przestępstwa karnoskarbowe, ale przede wszystkim o złamanie ustawy o przeciwdziałaniu wspieraniu agresji na Ukrainę.
Jak tłumaczy prokuratura, kupowanie i sprowadzanie nielegalnych towarów z Białorusi pozwala tamtejszemu reżimowi na dywersyfikację źródeł przychodów. Te pieniądze bezpośrednio lub pośrednio zasilają budżet państwa, które aktywnie umożliwia i wspiera rosyjską agresję zbrojną na Ukrainę.
Linia obrony: to nie my
Taka kwalifikacja prawna całkowicie zmienia kaliber sprawy. Zwykły przemyt zamienił się w zbrodnię przeciwko bezpieczeństwu narodowemu. Zgodnie z polskim prawem, za ten czyn grozi wyjątkowo surowa kara – nie krótsza niż trzy lata pozbawienia wolności.
Oskarżeni mężczyźni od początku śledztwa nie przyznają się do winy. Przedstawili własne wersje wydarzeń i przyjęli linię obrony, która ma dowieść ich niewinności. Sąd nie dał jednak wiary ich zapewnieniom na etapie przygotowawczym i na wniosek prokuratora zastosował wobec całej trójki najsurowszy środek zapobiegawczy – tymczasowe aresztowanie na 3 miesiące.
Teraz o losie powietrznych przemytników zdecyduje Sąd Okręgowy w Białymstoku.
(EB)

