Skomplikowane śledztwo, trwające od końca 2019 roku, doczekało się finału. Prokuratura Regionalna w Białymstoku skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko trzem wpływowym osobom, które w przeszłości piastowały wysokie stanowiska państwowe. Na ławie oskarżonych zasiądą: były prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian B., były dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Krakowie Tadeusz G. oraz była dyrektor warszawskiej delegatury NIK Beata O. W tle sprawy przewijają się zarzuty ujawniania tajemnic skarbowych, mataczenia, a nawet próby wpływania na kontrole celno-skarbowe.
Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia. Sprawa ta została wyłączona z wielowątkowego śledztwa dotyczącego m.in. składania fałszywych oświadczeń majątkowych w latach 2015-2019.
Główną postacią w procederze wycieku wrażliwych danych miał być Tadeusz G., który jako szef krakowskiej skarbowej administracji posiadał dostęp do najgłębszych tajemnic podatników. Według śledczych, urzędnik złamał prawo do zachowania tajemnicy skarbowej i przekazał poufne informacje osobie nieuprawnionej.
Co więcej, jedna z przekazanych przez niego wiadomości dotyczyła bezpośrednich działań prowadzonych przez Urząd Skarbowy Kraków-Stare Miasto. Prokuratura uważa, że ujawniając ten fakt, Tadeusz G. pomógł przestępcy uniknąć odpowiedzialności karnej. Mężczyźnie zarzucono popełnienie łącznie sześciu czynów zabronionych.
Były szef NIK Marian B. podżegał do przestępstwa?
Z ustaleń białostockiej prokuratury wynika, że krakowski urzędnik nie działał sam z siebie. Do ujawnienia ściśle chronionych informacji skarbowych miał go nakłaniać osobiście Marian B., ówczesny prezes Najwyższej Izby Kontroli.
Śledczy postawili Marianowi B. zarzuty podżegania ( czyli nakłaniania) do ujawnienia tajemnicy skarbowej. To jednak nie koniec kłopotów byłego szefa NIK. Odpowie on również za nakłanianie kolejnej oskarżonej – Beaty O. – do nadużycia uprawnień w celu ratowania innego oskarżonego przed kontrolą finansową.
Parasol ochronny nad kontrolą celno-skarbową
Trzecią oskarżoną w tej sprawie jest Beata O., która w tamtym okresie pełniła obowiązki dyrektora Delegatury NIK w Warszawie. Zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, że kobieta – pod wpływem namów Mariana B. – nakłaniała innego urzędnika państwowego do przekroczenia uprawnień i ujawnienia tajemnicy skarbowej.
Jaki był cel tej operacji? Według prokuratury chodziło o zablokowanie i zawieszenie trwającej kontroli celno-skarbowej wobec jednego z oskarżonych, co miało przynieść mu osobistą korzyść. Działanie to uderzało bezpośrednio w interes Skarbu Państwa.
Dodatkowo Beata O. usłyszała zarzut składania fałszywych zeznań. Śledczy wykazali, że podczas przesłuchania w prokuraturze, mimo pouczenia o odpowiedzialności karnej, kobieta skłamała, próbując chronić siebie lub bliskie jej osoby.
E-maile, bilingi i zawartość telefonów jako dowody
Prokuratura Regionalna w Białymstoku zebrała niezwykle mocny materiał dowodowy. Istotne dla rozbicia tej sieci powiązań okazały się nowoczesne techniki śledcze. Prokuratorzy zabezpieczyli:
- zawartość skrzynek poczty elektronicznej oskarżonych,
- szczegółowe dane telekomunikacyjne (bilingi i lokalizacje),
- wyniki przeszukań gabinetów i mieszkań,
- specjalistyczną opinię z badania służbowego telefonu komórkowego Beaty O.
Co grozi oskarżonym?
Przepisy prawa karnego oraz ordynacji podatkowej przewidują surowe kary za tego typu nadużycia władzy:
- za ujawnienie tajemnicy skarbowej (oraz podżeganie do tego czynu) grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności,
- za składanie fałszywych zeznań kodeks karny przewiduje karę od 3 miesięcy do 5 lat więzienia,
- najpoważniejsze konsekwencje grożą za przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej – za ten czyn kodeks przewiduje karę od roku do nawet 10 lat pozbawienia wolności.
(Ewa Bochenko)

