To nie był zwykły dzień w białostockiej siedzibie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Delegacja mieszkańców, społeczników oraz samorządowców z Augustowa 16 czerwca osobiście dostarczyła petycję podpisaną przez ponad siedem tysięcy osób. Żądają jednego: zablokowania forsowanego przez GDDKiA wariantu obwodnicy i wydłużenia konsultacji społecznych. „Nie pozwolimy odciąć miasta od jeziora Sajno i zniszczyć naszego uzdrowiska” – grzmią protestujący.
Spór o przebieg nowej trasy wokół Augustowa wszedł w decydującą fazę. Mieszkańcy zjednoczyli siły, tworząc oddolny ruch, który w krótkim czasie zmobilizował tysiące ludzi – zarówno lokalną społeczność, jak i turystów z całej Polski.
To nie tylko urzędnicy, to tysiące mieszkańców
Władze Augustowa ramię w ramię z mieszkańcami sprzeciwiają się planom drogowców. Burmistrz Mirosław Karolczuk podkreśla, że opór wobec wariantu drugiego ma charakter powszechny i bezprecedensowy.
Chcemy pokazać, że to nie tylko burmistrz czy rada miejska, ale przede wszystkim mieszkańcy są przeciwko temu wariantowi obwodnicy, który chce skrzywdzić Augustów – mówi burmistrz Mirosław Karolczuk. – Nikogo nie trzeba było namawiać do podpisywania uwag. Ruch był powszechny. Podpisy składali mieszkańcy Augustowa, ale też bardzo wielu gości z Warszawy czy Białegostoku, którzy u nas wypoczywają. Ta droga, którą prędzej czy później pojadą tiry, odetnie nas od jeziora Sajno i zniszczy tereny rekreacyjne wykorzystywane od pokoleń.
Burmistrz zwraca uwagę na konkretne zagrożenia dla turystyki i statusu uzdrowiska.
- Zniszczenie strefy ciszy. Trasa ma przebiegać zaledwie 100 – 150 metrów od kultowego ośrodka wypoczynkowego „Królowa Woda”, odcinając go od reszty miasta.
- Zagrożenie dla złóż borowiny. Około 700 – 800 metrów od planowanej drogi znajdują się cenne złoża uzdrowiskowe. Spaliny i metale ciężkie mogą bezpowrotnie zniszczyć ich unikalne właściwości lecznicze.
- Zabytki pod znakiem zapytania. Inwestycja zagraża 200-letniej, zabytkowej śluzie w Przewięzi oraz tamtejszemu mostowi. Drgania wywołane ciężkim ruchem mogą doprowadzić do katastrofy budowlanej tych obiektów.
Najlepiej by było, żeby żadna obwodnica w Augustowie nie powstała, bo każda ma wady przyrodnicze. Ale wariant drugi ma wadę największą: jest wymierzony w ludzi. Nie chcemy kolejnej pseudoobwodnicy. Jedną już mamy w ciągu DK8 – przebiega w granicach miasta, a mieszkańcy nowo powstałych osiedli codziennie słyszą hałas z okien, bo odmówiono nam nawet ekranów akustycznych – dodaje Karolczuk.
„Nie chcemy być pomiatani przez władze centralne”
Głos samorządu uzupełnia przewodniczący rady miasta, Dariusz Ostapowicz, który przypomina o tragicznej historii miasta rozjeżdżanego dawniej przez ciężarówki i apeluje o podmiotowe traktowanie małych społeczności.
Przeżyliśmy już swoje. Wiele miejsc na cmentarzu zostało zajętych przez ofiary tirów, które w przeszłości rozjeżdżały nasze miasto – mówi Dariusz Ostapowicz. – Bronimy nie tylko własnego interesu, ale dobra przyrody i dobrostanu ludzi. Chcemy dać wyraz dezaprobacie wobec pomiatania nami przez władze centralne. Nie chcemy być traktowani gorzej niż mieszkańcy dużych miast. Rozumiemy wymogi geopolityki i transportu, ale mamy prawo głosu. Nasze merytoryczne, alternatywne propozycje sprzed kilku lat spotkały się z przychylnością w ministerstwie. Chcemy, aby tamten bezpieczny wariant wrócił do gry.
Ostapowicz wskazuje na pełną jedność lokalnych struktur. Rada miejska przyjęła już trzy uchwały przeciwko wariantowi drugiemu, a podobne stanowisko przyjmuje rada powiatu. Szczególne podziękowania skierował do aktywistów, którzy na ulicach miasta, przy specjalnych stolikach, samorzutnie zbierali podpisy.
Mieszkańcy punktują luki w wyliczeniach GDDKiA
Przedstawiciele protestujących mieszkańców zwracają uwagę na to, że drogowcy w swoich komunikatach przedstawiają bardzo wybiórcze dane, ukrywając pełen obraz inwestycji.
GDDKiA wylicza hektary lasu do wycięcia tylko dla krótkiego, 7,5-kilometrowego odcinka – zauważa mieszkaniec, Przemysław Chmielewski. – Nikt jednak nie podaje liczb dotyczących wycinki przy przebudowie dalszego odcinka od przejazdu kolejowego. Nikt nie mówi, jak ten ruch wpłynie na sanktuarium w Studzienicznej i gdzie powstaną nowe korki. Co więcej, argument o mobilności wojskowej też jest wątpliwy – planuje się trasę z pięcioma obiektami inżynieryjnymi (mostami), które w warunkach konfliktu niezwykle łatwo wysadzić i zablokować.
Kinga Chmielewska, reprezentująca stronę społeczną, podkreśla skalę poparcia dla protestu.
Jesteśmy tu reprezentacją społeczeństwa Augustowa. Zbieraliśmy podpisy zarówno stacjonarnie, jak i online. Łącznie zebraliśmy ich ponad siedem tysięcy. To jasny dowód na to, że mieszkańcy i turyści mówią głośne „nie” dla niszczenia naszego miasta.
To dopiero początek walki
Złożenie ponad siedmiu tysięcy podpisów w RDOŚ to dla Augustowian dopiero pierwszy krok. Protestujący zapowiadają, że nie poprzestaną na tej akcji. Kolejnym etapem ma być masowe wysyłanie pism i petycji do wszystkich kluczowych instytucji krajowych i unijnych, ministerstw oraz centrali GDDKiA. Mieszkańcy wierzą, że szerokie nagłośnienie sprawy zmusi decydentów do refleksji i uratuje turystyczno – uzdrowiskowy charakter Augustowa.
(Ewa Bochenko / Wideo: Karol Jurczak)
