Póki co, Polska jest tygrysem gospodarczym Europy. Jeszcze dekadę temu traktowani jak Kopciuszek na europejskich salonach, dziś budzimy podziw i szacunek partnerów z Hiszpanii, Francji czy Niemiec. Jednak, aby utrzymać ten dynamiczny rozwój, musimy uniknąć błędów, które popełniły zachodnie gospodarki. Kluczem jest inwestycja w młode pokolenie i nowoczesne kształcenie zawodowe. O tym, jak biznes na Podlasiu bierze sprawy w swoje ręce, rozmawiamy z Sebastianem Rynkiewiczem, prezesem Klastra Przemysłowego Evoluma.
Niż demograficzny staje się faktem. W szkołach z roku na rok jest coraz mniej młodzieży, a przemysł, zwłaszcza w tak dynamicznych branżach jak metalowo-maszynowa, odczuwa coraz większy głód wykwalifikowanych pracowników. Jak w tej sytuacji zachęcić młodych ludzi do wyboru ścieżki zawodowej, która da im stabilną przyszłość, a gospodarce pozwoli dalej rosnąć?
Biznes i szkoła – sojusz, który się opłaca
Jeżeli biznes będzie wskazywał kompetencje, stanowiska i specjalizacje, których potrzebuje, a szkoły zaczną kształcić w tym kierunku, to wszyscy będą wygrani – podkreśla Sebastian Rynkiewicz. To prosta zasada, która w praktyce przynosi rewelacyjne efekty.
Przykładem jest Branżowa Szkoła nr 10 w Białymstoku, która od lat zamyka rekrutację na długo przed terminem, bo chętnych jest więcej niż miejsc. Skąd ten sukces? To efekt ścisłej współpracy z biznesem. Uczniowie już od pierwszej klasy zdobywają nie tylko cenne umiejętności praktyczne w realnych warunkach pracy, ale także otrzymują za nie wynagrodzenie.
Jeżeli kompetencje idą w parze z warunkami finansowymi, okazuje się, że mamy produkt niezwykle atrakcyjny dla młodzieży, ale też dla rodziców – tłumaczy Rynkiewicz.
Niezależność finansowa w wieku 16 czy 17 lat to potężny argument. Młody człowiek, który może samodzielnie zapłacić za swoje wydatki, czuje się doceniony i dorosły. Co więcej, wybór szkoły branżowej nie zamyka drogi do dalszej edukacji. Wręcz przeciwnie – absolwenci, którzy po kilku latach decydują się na studia, wchodzą na rynek pracy z ośmioletnim doświadczeniem zawodowym.
Takiego człowieka potrzebuje każdy pracodawca – kwituje prezes Klastra Przemysłowego Evoluma.
Nowoczesne technologie w całej regionie
Sukces białostockiej szkoły to inspiracja do działania na szerszą skalę. Klaster realizuje strategiczny projekt „Smart Education for Industry 4.0”, który obejmuje placówki w całym województwie – od Sejn, przez Augustów, Sokółkę, Łapy, Wysokie Mazowieckie, aż po Siemiatycze. Dzięki niemu w szkołach powstają nowoczesne pracownie, gdzie młodzież może kształcić się w zawodach przyszłości:
- operatora robotów,
- mechatronika,
- spawacza.
Wszystko w technologii rozszerzonej rzeczywistości.
To zawody deficytowe i wysoko płatne, na które zapotrzebowanie jest ogromne nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie.
Oznacza to dla młodzieży możliwość pracy w międzynarodowym środowisku. Nasze firmy eksportują na cały świat, dlatego oprócz kompetencji technicznych kluczowe stają się języki i umiejętności miękkie – dodaje Rynkiewicz.
Scenariusz, którego musimy uniknąć
Co się stanie, jeśli zignorujemy te potrzeby?
To nie futurologia, wystarczy spojrzeć na kraje, które już borykają się z tym problemem – ostrzega Rynkiewicz.
W Niemczech aż 86 proc. pracodawców narzeka na brak rąk do pracy. Podobne problemy przeżywają Francja i Włochy. Ich gospodarki wpadły w poważne turbulencje.
Polska nie może sobie pozwolić na powtórzenie tego scenariusza. Nasza przewaga oparta na niższych kosztach pracy to już przeszłość. Dziś jedyną drogą do utrzymania konkurencyjności są wysokie technologie, a te wymagają wysoko wykwalifikowanych kadr.
Apel do rodziców i młodzieży
Jak zatem przekonać niezdecydowanych? Prezes Rynkiewicz ma jasny przekaz dla rodziców:
Najważniejsze jest, aby dzieci rozwijały się w kierunkach, do których mają predyspozycje. Rozmawiajmy z nimi, słuchajmy ich i wspólnie, świadomie podejmujmy decyzje.
Podkreśla też, jak ważne jest budowanie prestiżu zawodów technicznych. We Francji inżynier to zawód o ogromnym zaufaniu społecznym, na równi z lekarzem. Warto budować taki szacunek również w Polsce.
A co powiedziałby młodym ludziom?
Korzystajcie z dni otwartych, rozmawiajcie ze starszymi kolegami i sprawdźcie to w praktyce. Poczta pantoflowa działa najlepiej.
Dodaje, że perspektywa posiadania własnej karty płatniczej, zasilanej środkami zarobionymi dzięki własnej pracy, a nie od rodziców, to potężny impuls do działania. To pierwszy krok do prawdziwej dorosłości i niezależności.
Przyszłość podlaskiej i polskiej gospodarki leży w rękach młodych, zdolnych ludzi. Stworzenie im warunków do rozwoju to nie koszt, lecz najlepsza możliwa inwestycja. Inwestycja, która sprawi, że polski tygrys gospodarczy będzie ryczał jeszcze głośniej.
(EB)
