W 2026 roku okres świąteczny na Podlasiu wyjątkowo się wydłużył. Różnica w kalendarzach sprawiła, że katolicy świętowali Wielkanoc tydzień przed wiernymi Cerkwi prawosławnej. O bogactwie i przenikaniu się zwyczajów obu wyznań opowiada dr Artur Gaweł, etnograf z Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej w Białymstoku.
Tegoroczna Wielkanoc w regionie, gdzie kultura polska i wschodniosłowiańska spotykają się na co dzień, miała dwa kulminacyjne momenty w roku liturgicznym. Wierni kościoła katolickiego zasiedli do świątecznego śniadania 5 kwietnia, natomiast prawosławni poczęstowali się wielkanocnym jajkiem 12 kwietnia.
To piękny czas, który pokazuje unikalny charakter naszego regionu – mówi dr Artur Gaweł.
Choć daty są różne, to symbolika i radość ze Zmartwychwstania Pańskiego pozostają wspólne. W wielu podlaskich domach świętuje się podwójnie, najpierw u rodziny katolickiej, a tydzień później u prawosławnej. To fenomen, który buduje mosty między ludźmi.
Takimi mostami są również życzenia. W czasach, gdy komunikację zdominowały krótkie wiadomości tekstowe, Artur Gaweł przypomina, jak dawniej je sobie składano sobie. Przywołuje tradycyjne formuły, w których kryła się cała filozofia życia wiejskiej społeczności.
Dawniej życzenia były bardzo rozbudowane i konkretne – zaznacza etnograf.
Prawosławni do dziś pozdrawiają się w tym okresie słowami: „Christos Woskresie!” (Chrystus zmartwychwstał!), na co odpowiada się: „Woistinu Woskresie!” (Prawdziwie zmartwychwstał!).
Etnograf opowiada też o innych, świątecznych tradycjach, na przykład o hałokaniu. O tym, z czym jest związane, dowiecie się z naszego filmu.
(EB)
