Krzyki, emocjonalne wystąpienia i głębokie poczucie niesprawiedliwości – tak wyglądały konsultacje społeczne dotyczące projektu nowego planu ogólnego gminy Juchnowiec Kościelny, które odbyły się 23 lipca w budynku tutejszego urzędu. Mieszkańcy oraz lokalni rolnicy nie zostawili suchej nitki na pracy planistów, zarzucając im oderwanie od rzeczywistości, blokowanie rozwoju rodzinnych gospodarstw i faworyzowanie wielkiego biznesu kosztem zwykłych ludzi.
Nowy plan ogólny to dokument, który zastąpi dotychczasowe studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. To on przesądzi o tym, co i gdzie będzie można wybudować w gminie przez najbliższe dekady. Czwartkowe spotkanie pokazało jednak, że proponowane zapisy budzą ogromny opór społeczny.
„Coś pan narobił w tym planie?”
Jednym z głównych punktów zapalnych była metoda pracy projektantów nadzorujących powstawanie dokumentu. Mieszkańcy wprost pytali, czy autorzy projektu w ogóle zadali sobie trud, by przyjechać na miejsce i ocenić stan faktyczny gruntów.
Coś pan narobił w tym planie? Czy była w ogóle robiona wizja lokalna, czy opierali się państwo wyłącznie na źródłach internetowych? Tu się ważą nasze losy – mówiła rozgoryczona Anna Lipska, zwracając się bezpośrednio do projektanta.
Obecny na spotkaniu planista, reprezentujący firmę architektoniczną odpowiedzialną za projekt, tłumaczył, że dokładne zbadanie każdego metra kwadratowego gminy z poziomu gruntu jest fizycznie niemożliwe.
Nie mamy możliwości zrobienia wizji lokalnej dla każdej pojedynczej działki, chociażby dlatego, że do wielu z nich nie ma fizycznego, bezpośredniego dostępu – argumentował przedstawiciel pracowni projektowej.
Urzędnicy zasłaniają się prawem i prognozami GUS
W obronie procedury i kształtu dokumentu stanęła Elżbieta Filipowicz, zastępca wójta gminy Juchnowiec Kościelny. Przyznała ona, że reforma planistyczna narzuca samorządom niezwykle sztywne ramy prawne, w których muszą się poruszać.
Nie jesteśmy w stanie stworzyć tego planu tak, aby wszyscy byli zadowoleni. Ja osobiście też nie jestem z niego do końca usatysfakcjonowana – tłumaczyła wicewójt Elżbieta Filipowicz. – Strefy planistyczne są bezpośrednim wynikiem prognoz demograficznych przedstawionych przez GUS. Musimy zabezpieczyć miejsca na zamieszkanie dla określonej, prognozowanej liczby przyszłych mieszkańców. Stąd biorą się ograniczenia w rozwoju nowej zabudowy mieszkaniowej i zagrodowej.
Tłumaczenia te wywołały jednak falę oburzenia i okrzyki na sali. Mieszkańcy i rolnicy uważają, że sztywne algorytmy i prognozy statystyczne niszczą ich plany życiowe i zmuszają młode pokolenie do opuszczenia gminy.
Wszystko zwalacie na GUS! My się z tym po prostu nie godzimy! – grzmieli zgromadzeni. – Moje dzieci będą musiały wyprowadzić się do Białegostoku, bo na moich własnych działkach nie będzie możliwości wybudowania dla nich domów. To jest celowe zmierzanie do depopulacji naszych terenów pod pretekstem zachowania stref zielonych!
W odpowiedzi Elżbieta Filipowicz apelowała o zrozumienie sytuacji prawnej urzędu:
Widzimy ogromne niedoskonałości tych przepisów, ale to nie my je uchwaliliśmy. Możecie państwo na nas krzyczeć, ale my musimy poruszać się w granicach obowiązującego prawa. Jeśli uchwalimy plan niezgodnie z przepisami, wojewoda nam go po prostu uchyli.
No i dobrze! Niech uchyli! – odpowiadali z sali zdesperowani mieszkańcy.
Zaskakujące statystyki i ważna wskazówka dla mieszkańców
W trakcie dyskusji zastępca wójta przedstawiła również twarde dane obrazujące, w jakim kierunku faktycznie rozwija się gmina Juchnowiec Kościelny. Statystyki te pokazują, że tradycyjne rolnictwo ustępuje miejsca funkcji sypialnianej dla pobliskiej aglomeracji.
Aż 90 procent wszystkich wniosków o wydanie warunków zabudowy, które wpływają do naszego urzędu, dotyczy szeroko pojętego mieszkalnictwa i budowy domów jednorodzinnych. Zaledwie mały ułamek, wręcz margines, stanowią wnioski powiązane bezpośrednio z rozwojem działalności rolniczej – ujawniła Elżbieta Filipowicz.
Wicewójt dała jednocześnie mieszkańcom bardzo ważną, praktyczną wskazówkę. Zasugerowała, że osoby, które chcą zabezpieczyć swoje plany budowlane na przyszłość, powinny działać natychmiast. Dopóki nowy plan ogólny nie zostanie ostatecznie uchwalony i nie wejdzie w życie, mieszkańcy wciąż mogą składać wnioski o warunki zabudowy na dotychczasowych, znacznie bardziej elastycznych zasadach. Dla wielu właścicieli gruntów może to być ostatni dzwonek na uzyskanie zgody na budowę domu.
Rolnicy jednak odpierali tę argumentację, mówiąc, że nie mogą w tym momencie przewidzieć, jakiej zabudowy będą potrzebowały ich gospodarstwa.
Absurdy planistyczne: „biały koń” i uzbrojone działki jako tereny zielone
Podczas dyskusji padło wiele przykładów decyzji planistycznych, które mieszkańcy określali mianem absurdalnych. Jedna z uczestniczek spotkania wskazała na niezrozumiałe przekształcenie jej produkcyjnej łąki w strefę rekreacji.
Wstawił pan na mojej działce rolniczej tereny rekreacyjne. Przecież ja mam tam normalną łąkę, prowadzę zasiewy. Na jakiej podstawie wyznaczono tam teren zieleni i rekreacji? Mam białego konia, który jest lokalną atrakcją okolicy, ale to przecież nie jest wiejskie zoo. Może powinnam dokupić do niego jakieś lamy, żeby to pasowało do pana wizji? – pytała planistę ironicznie mieszkanka.
Inny z uczestników zwrócił uwagę na rażącą niesprawiedliwość i brak równego traktowania sąsiadów.
Sąsiedzi obok mogli postawić domy, a ja już nie mogę. Twierdzi pan, że był na wizjach lokalnych. Moja działka ma pełne uzbrojenie techniczne, doprowadzone media, a pan chce mi tam teraz zrobić tereny zielone? Gdzie tu logika? – dopytywał oburzony właściciel gruntu.
Mieszkańcy podnosili również argumenty dotyczące rzekomego faworyzowania dużych inwestorów i podmiotów komercyjnych kosztem prywatnych właścicieli działek. Na sali padły mocne słowa o podwójnych standardach.
Dla wysypiska śmieci – pozwalacie na wszystko, dla firm wszystko wolno! A dla zwykłych mieszkańców nie wolno nic. Kto dał pozwolenie na domy przy rzece? Tam przecież nigdy nie było terenów budowlanych – dopytywali zgromadzeni, wskazując na wcześniejsze, ich zdaniem kontrowersyjne, decyzje urzędników.
Co dalej z planem ogólnym?
Konsultacje społeczne pokazały, że przed władzami gminy Juchnowiec Kościelny oraz projektantami stoi niezwykle trudne zadanie. Napięcie społeczne jest ogromne, a mieszkańcy zapowiadają, że nie odpuszczą walki o swoje ojcowizny i prawo do decydowania o własnej ziemi.
Urzędnicy zadeklarowali, że wszystkie formalnie złożone wnioski i uwagi do projektu planu ogólnego zostaną szczegółowo przeanalizowane przed skierowaniem dokumentu do dalszych etapów procedury formalno – prawnej. Mieszkańcy mają teraz czas na składanie oficjalnych pism z zastrzeżeniami do zaprezentowanego projektu.
(Ewa Bochenko / Wideo: Karol Jurczak)

2 komentarze
BRAWO MIESZKAŃCY. Tzw. plany ogólne to gwałt na Obywatelach, to zboczenie to korupcja.
Jakie zboczenie?? To długofalowa polityka. PIS to zaczął, PO kończy i się wykończy na tym.
Większość ludzi w Polsce nie zdaje sobie sprawy z tej „rewolucji” planistycznej. Pod płaszczykiem zmian wchodzą lub weszły obostrzenia zabudowy nowych terenów. Masz człowieku kupić mieszkanie w bloku, zadłużyć na nie dzieci swoje jeszcze i oddać gotówkę. Urzędnik łaskawie da Ci zapomogę z Twoich podatków da.
Oczywistością jest, że sami urzędnicy zadbali o swoje działki. W Juchnowcu tam gdzie była zabudowa B na Roli, kolonia Wojszki, wszystko jest w strefie planistycznej zabudowy mieszkalnej….. Tak nawet w wioskach nie ma. Pocięto tereny pasami planistycznymi uniemożliwiając rozwój rolnikom. I tłumaczenie kuriozalne: „Musimy zabezpieczyć miejsca na zamieszkanie dla określonej, prognozowanej liczby przyszłych mieszkańców. Stąd biorą się ograniczenia w rozwoju nowej zabudowy mieszkaniowej i zagrodowej”
Białe jest czarne, czarne jest białe.
No i oczywiście gminy są nie winne….. Wywalić absurdalną kasę na siedzibę to ok. Teraz tylko trzeba się odkuć i plan wprowadzić szybko, to Państwo odda. W tym wszystkim najgorsze jest, że nie mówi się kto osobowo odpowiada za pomysł ograniczania zabudowy. Nazwiska, partia polityczna itd. Kto? Cel rozumiem. No bo mieszkanie kosztuje więcej niż dom…rozumiecie? Derkacz, kaczka, wróbel też bardzo ważne są, tylko nie Ty szary obywatelu.