Protest maszynistów kolejowych wyraźnie wpływa na ruch pociągów w Polsce, a Podlasie znalazło się wśród regionów, gdzie utrudnienia są szczególnie odczuwalne. W piątek, 11 września 2026 r., o godz. 8:00 Polregio informowało o około 200 opóźnionych pociągach i 3 200 minutach opóźnień. Dwie godziny później liczba opóźnionych składów wzrosła do 371, a łączny czas opóźnień przekroczył 7 300 minut. Mimo problemów przewoźnik nie odwołał żadnego pociągu i nie uruchomił zastępczej komunikacji autobusowej.
Piątkowe utrudnienia są związane z akcją protestacyjną Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce. Jeszcze dzień wcześniej Polskie Linie Kolejowe ostrzegały, że działania zapowiedziane przez związek mogą znacząco zakłócić realizację rozkładów jazdy. Według komunikatu zarządcy infrastruktury maszyniści zostali wezwani do przejazdu przez przejazdy kolejowo-drogowe z prędkością do 20 km/h, niezależnie od kategorii danego przejazdu. PLK wskazywały, że konsekwencje mogą być odczuwalne zarówno w ruchu lokalnym, jak i dalekobieżnym 11 i 12 września.
Skala utrudnień zwiększa się wraz z upływem dnia. O godz. 8:00 Polregio miało uruchomionych ponad 600 pociągów, z których około 200 było opóźnionych. Łączna suma opóźnień wynosiła wtedy 3 200 minut. O godz. 10:00 przewoźnik informował już o 792 uruchomionych pociągach i 371 składach z opóźnieniami, których łączny czas wynosił około 7 300 minut.
Szczególnie trudna sytuacja występuje na liniach jednotorowych. Polregio wskazuje w tym kontekście między innymi województwa podlaskie, warmińsko-mazurskie, podkarpackie i lubelskie. W takich miejscach konsekwencje pojedynczych opóźnień mogą rozprzestrzeniać się na kolejne kursy, powodując tak zwane opóźnienia wtórne.
Przewoźnik zaznacza jednocześnie, że nie wszystkie utrudnienia muszą wynikać bezpośrednio z samej akcji protestacyjnej. Część opóźnień może być efektem innych zdarzeń występujących na sieci kolejowej lub awarii infrastruktury, jednak protest dodatkowo komplikuje prowadzenie ruchu.
Na razie nie doszło natomiast do odwołania żadnego pociągu Polregio w związku z protestem. Przewoźnik nie wprowadził również zastępczej komunikacji autobusowej. Spółka deklaruje, że współpracuje z zarządcą infrastruktury i innymi przewoźnikami, aby ograniczać wpływ utrudnień na podróżnych, a do obsługi sytuacji skierowano wzmocnione służby dyspozytorskie oraz dodatkową obsadę drużyn konduktorskich i trakcyjnych.
Dla pasażerów istotne jest także obowiązujące w piątek rozwiązanie dotyczące biletów. Przez cały 11 września bilety wszystkich przewoźników pasażerskich są wzajemnie honorowane, z wyjątkiem pociągów kategorii EIP. Ma to ułatwić podróżnym korzystanie z dostępnych połączeń w sytuacji, gdy opóźnienia jednego przewoźnika mogą wpływać na dalszą część podróży.
Problemy nie są więc ograniczone wyłącznie do pojedynczych kursów. W ciągu dwóch godzin liczba opóźnionych pociągów Polregio wzrosła z około 200 do 371, a łączny czas opóźnień zwiększył się o ponad 4 000 minut. W Podlaskiem, gdzie znaczna część tras prowadzona jest po liniach jednotorowych, skutki akcji protestacyjnej są według przewoźnika szczególnie widoczne.
Już w czwartek Polskie Linie Kolejowe zapowiadały możliwość poważnych zakłóceń. Zarządca infrastruktury informował, że przyjęty przez związek sposób prowadzenia ruchu może przełożyć się na znaczące opóźnienia i dezorganizację rozkładu, a w konsekwencji utrudnić podróżowanie setkom tysięcy pasażerów. PLK zapowiedziały również analizę sytuacji oraz rozważenie konsekwencji prawnych wobec podmiotów i osób odpowiedzialnych za ewentualną destabilizację funkcjonowania sieci kolejowej.
Dla osób podróżujących w piątek koleją najważniejsze pozostaje więc śledzenie zmian w rozkładzie na bieżąco. Informacje są przekazywane na stacjach i przystankach oraz w pociągach, a przewoźnicy kierują pasażerów również do bieżących komunikatów dotyczących kursowania składów.
Sytuacja pozostaje dynamiczna. Dane Polregio pokazują, że w pierwszych godzinach akcji protestacyjnej skala opóźnień szybko rosła, a Podlaskie znalazło się wśród województw, w których utrudnienia są szczególnie odczuwalne. Na razie pociągi kursują, ale pasażerowie muszą liczyć się z tym, że podróż może potrwać znacznie dłużej niż wynika to z rozkładu.
(Piotr Walczak)

