Zacznijmy od banału, który, jak widać po ostatnich dniach, wciąż nie dla wszystkich jest oczywisty: alkohol szkodzi. A już na pewno szkodzi, gdy po jego spożyciu wpadamy na genialny pomysł, by zostać władcą szos. I to nieważne, czy chodzi o samochód, rower czy elektryczną hulajnogę. Zasada jest prosta: piłeś – nie jedź. Najlepiej w ogóle nie pij, ale jeśli już się zdarzy, wybierz spacer lub trzeźwego kierowcę. Niestety, w majówkę aż 32 kierowców na Podlasiu uznało, że te zasady ich nie dotyczą.
A teraz przejdźmy do niechlubnego bohatera ostatnich dni na podlaskich drogach. Rekordzistą, który powinien otrzymać puchar za skrajną nieodpowiedzialność, okazał się białostocki taksówkarz. Zaalarmowany jego stylem jazdy pasażer wezwał policję. Wynik? Ponad 3,5 promila w wydychanym powietrzu, podczas przewożenia ludzi. Strach pomyśleć, gdzie zakończyłby się ten kurs.
Galeria niechlubnych sław
Myślicie, że to koniec? Ależ skąd.Podlaskie drogi w ostatnich dniach gościły całą plejadę artystów, których fantazja nie znała granic.
- Misja „Bankomat”. W Czyżewie 25-latka z wynikiem 0,5 promila tłumaczyła policjantom, że musiała pilnie pobrać gotówkę. Najwyraźniej przeczuwała nadchodzące wydatki.
- Podwójne uderzenie z finałem. 67-latek w gminie Narewka postanowił urozmaicić sobie jazdę. Dwukrotnie uderzył w tył innego pojazdu, po czym uznał, że najlepszym rozwiązaniem będzie ucieczka. Miał blisko 2 promile i – co za zbieg okoliczności – brak prawa jazdy.
- Senior z blokadą parkingową. Na białostockiej Wygodzie 71-latek, cofając, uderzył w zaparkowaną Skodę. Jego brawurową próbę odjazdu zatrzymał czujny świadek, który wyczuł alkohol, zabrał kluczyki i wezwał patrol. Wynik seniora: ponad promil.
- Duch w tunelu. Inny bohater, 21-latek, postanowił zaparkować na środkowym pasie w tunelu Generała Nila w Białymstoku, po czym stracił kontakt z rzeczywistością. Obudzony przez policjantów, wydmuchał ponad 1,5 promila.
Jazda drużynowa i mistrzowie ucieczki
Na podlaskiej scenie wystąpili też artyści w duetach oraz soliści z zacięciem do sportów ekstremalnych.
- Team Audi z Bielska. Dwaj panowie (25 i 49 lat) urządzili sobie zawody w jeździe po pijaku, kilkukrotnie zmieniając się za kierownicą. Ich przygoda zakończyła się, gdy auto samo stoczyło się z parkingu i uderzyło w inny pojazd. Młodszy, który prowadził po kolizji, miał blisko 2,5 promila i brak uprawnień. Starszy, właściciel auta, osiągnął wynik ponad 3 promili.
- Uciekinier z Augustowa. 27-latek w Mitsubishi na widok radiowozu porzucił auto na posesji i rzucił się do pieszej ucieczki. Policjanci okazali się szybsi. Mężczyzna miał blisko 1,5 promila, sądowy zakaz prowadzenia pojazdów i był poszukiwany do odbycia kary 1 roku i 4 miesięcy więzienia. Prawdziwe combo.
Rutynowe kontrole z niespodzianką
Czasem wystarczy drobne przewinienie, by odkryć znacznie więcej.
- W Bielsku Podlaskim 47-latek wpadł, bo jechał bez włączonych świateł. Bonus – blisko promil alkoholu.
- W Hajnówce 37-latka zatrzymano za brak pasów. Okazało się, że ma blisko promil, a jego Fiat ma zatrzymany dowód rejestracyjny i nie posiada OC.
- W Zambrowie 35-latek w Toyocie podczas zwykłej kontroli wydmuchał prawie 2 promile.
Dwa kółka i procenty
Myślicie, że problem dotyczy tylko czterech kółek? Nic bardziej mylnego.
W gminie Nowe Piekuty 47-letni rowerzysta pedałował z wynikiem blisko 2,5 promila. Jego wycieczka kosztowała go mandat w wysokości 2500 zł. W Siemiatyczach 24-letni cyklista jechał z puszką piwa w ręku. Na widok policji odrzucił ją razem z chusteczką, w której miał… mefedron. Za jazdę z blisko 1,5 promila dostał mandat 2500 zł, a za narkotyki usłyszał zarzuty.
W Boćkach miłośnik hulajnogi elektrycznej uznał, że blisko promil doda mu mocy. Przejażdżkę zakończył mandatem w wysokości 2500 zł.
Od stycznia do marca na podlaskich drogach zatrzymano 296 kierowców „po alkoholu”. Majówkowy bilans tylko potwierdza, że lekcje trzeźwości wciąż są potrzebne.
Pamiętajmy, że osobie pod wpływem alkoholu, czy też środków odurzających w znacznym stopniu pogarsza się ostrość widzenia i ocena odległości, następuje także opóźnienie czasu reakcji, obniżenie koncentracji i błędna ocena własnych możliwości. Miejmy świadomość, że nietrzeźwy kierujący jest poważnym zagrożeniem dla wszystkich uczestników ruchu na drodze, a nie tylko dla siebie samego – przypominają policjanci.
Policja apeluje o rozsądek, a my po prostu przypominamy: alkohol i kierownica to jedno z najgorszych połączeń na świecie. Zamiast fundować sobie i innym niebezpieczną przygodę, lepiej zamówić taksówkę. Ale upewnijcie się, że kierowca jest trzeźwy.
(EB)

