Podawał się za przedstawiciela firmy montującej panele fotowoltaiczne, by zdobyć zaufanie i wejść do domów. Gdy upewniał się, że kobiety są same, przechodził do ataku. Siemiatyccy policjanci zatrzymali 48-latka, który usłyszał zarzuty doprowadzenia dwóch mieszkanek gminy Drohiczyn do innej czynności seksualnej. Najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie, a grozi mu do ośmiu lat więzienia.
Temat fotowoltaiki i oszczędności na rachunkach interesuje dziś niemal każdego. Wykorzystał to bezwzględny napastnik, dla którego rzekoma sprzedaż paneli słonecznych była jedynie pretekstem do wejścia na prywatne posesje. Mężczyzna pukał do drzwi domów na terenie gminy Drohiczyn, wybierając momenty, w których kobiety były same w gospodarstwach.
Do pierwszego ze zdarzeń doszło pod nieobecność męża jednej z pokrzywdzonych. „Przedstawiciel handlowy” wszedł do środka i szybko przeszedł od rozmowy o biznesie do brutalnego ataku. Wykorzystując bezbronność kobiety, obezwładnił ją, przytrzymał siłą i zaczął dotykać jej miejsc intymnych. Napastnik nie spodziewał się jednak tak zdecydowanego oporu. Ofiara wykazała się ogromną odwagą – zdołała odepchnąć agresora, dosłownie wyrzucić go za drzwi domu i natychmiast zaalarmować policję.
Druga ofiara i szybka akcja w Łomży
Następnego dnia do komendy w Siemiatyczach zgłosiła się kolejna mieszkanka tej samej gminy z niemal identyczną, wstrząsającą relacją. Scenariusz był ten sam:
- rzekomy monter,
- pusta posesja,
- napaść na tle seksualnym.
Kryminalni natychmiast ruszyli do działania. Intensywne czynności operacyjne doprowadziły ich poza powiat siemiatycki. Podejrzany został namierzony i zatrzymany przez policjantów w jednym z mieszkań na terenie Łomży.
Śledztwo prokuratury i trzymiesięczny areszt
Sprawą natychmiast zajęła się Prokuratura Rejonowa w Siemiatyczach. Śledczy pod nadzorem prokuratora rejonowego Janusza Martyniuka postawili zatrzymanemu dwa zarzuty dotyczące doprowadzenia kobiet do innej czynności seksualnej przy użyciu przemocy.
Ze względu na wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu oraz konieczność zabezpieczenia prawidłowego toku śledztwa, prokuratura zawnioskowała o izolacyjny środek zapobiegawczy.
Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim w pełni przychylił się do tego wniosku i tymczasowo aresztował podejrzanego na trzy miesiące.
Jak poinformował prokurator, amantowi za popełnione przestępstwa grozi teraz kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.
(Ewa Bochenko)

