Przed Samodzielnym Publicznym Zakładem Opieki Zdrowotnej w Knyszynie stoi widmo utraty kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia i faktycznej likwidacji. Jedynym ratunkiem przed czarnym scenariuszem jest konsolidacja z silniejszym partnerem. W grze o fuzję liczą się dwaj białostoccy giganci: Wojewódzki Szpital Zespolony im. Jędrzeja Śniadeckiego oraz Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku. W środę, 9 września, swoją ofertę radnym i mieszkańcom zaprezentowała „Śniadecja”. Później Knyszyn wysłucha propozycji USK, a decyzje zapadną podczas sesji, którą zaplanowano na 11 września.
Obecny status quo szpitala w Knyszynie jest nie do utrzymania ze względu na nadchodzące, rygorystyczne reformy systemowe.
Nasza sytuacja wyjściowa jest bardzo specyficzna. Zabezpieczyliśmy nowy kontrakt z NFZ, ale jednocześnie mam pełną świadomość nadchodzącej reformy szpitalnictwa – tłumaczył Krzysztof Chowański, burmistrz Knyszyna.
Zgodnie z obowiązującym stanem prawnym, 30 czerwca 2027 roku zostanie przeprowadzona nowa kwalifikacja placówek do sieci Podstawowego Zabezpieczenia Szpitalnego. W obecnej formule organizacyjnej i kadrowej szpital w Knyszynie nie ma szans na spełnienie tych kryteriów. Niezakwalifikowanie do sieci będzie równoznaczne z natychmiastową utratą kontraktu z NFZ, co dla lokalnej placówki oznacza wyrok śmierci.
Konsolidacja z silnym partnerem medycznym to dla Knyszyna jedyna „polisa ubezpieczeniowa”, która pozwoli zachować kluczowe oddziały i uratować placówkę przed przekształceniem wyłącznie w Zakład Opiekuńczo – Leczniczy. Podczas gdy z gry o konsolidację odpadły właśnie Łapy, ponieważ tam szpital kliniczny wycofał się z propozycji połączenia, Knyszyn ma przed sobą dwie konkretne ścieżki.
Oferta „Śniadecji”
W środę, 9 września, przedstawiciele zarządu województwa oraz podległej im białostockiej „Śniadecji” spotkali się z radnymi i mieszkańcami Knyszyna. Zaprezentowali argumenty, które ich zdaniem czynią fuzję ze szpitalem wojewódzkim znacznie bezpieczniejszą dla społeczności Knyszyna niż połączenie z uniwersyteckim USK.
Przede wszystkim wskazywano na bliską zbieżność profili leczenia obu placówek. Podczas gdy USK to szpital kliniczny nastawiony na rzadkie przypadki, dydaktykę i badania naukowe, „Śniadecja” skupia się na praktycznej medycynie ratunkowej i specjalistycznej dla mieszkańców regionu. Knyszyn, ze swoją interną i ZOL-em, idealnie wpisuje się w strukturę szpitala wojewódzkiego jako naturalne zaplecze dla pacjentów wymagających dalszego leczenia lub opieki długoterminowej po zabiegach.
Fuzja ze „Śniadecją” pozwoliłaby także uniknąć marginalizacji i nadmiernej biurokracji. W gigantycznej strukturze akademickiej USK mały szpital w Knyszynie mógłby stracić na znaczeniu, a dostosowanie procedur do standardów akademickich Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku byłoby dla niego ogromnym obciążeniem administracyjnym. W strukturach „Śniadecji” personel z Knyszyna będzie mógł skupić się wyłącznie na działalności leczniczej.
Dodatkowym atutem jest wspólny organ założycielski – Śniadecja podlega pod Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego. Przejęcie przez województwo szpitala w Knyszynie oddałoby zarządzanie obiema placówkami w ręce jednego samorządu, co ułatwiłoby płynne dotowanie, przesuwanie funduszy unijnych oraz koordynację polityki zdrowotnej.
Szpital USK jest bardzo ważny, ma wykwalifikowaną kadrę, ale istnieje ryzyko, że Knyszyn w jego strukturach zostałby zmarginalizowany. W „Śniadecji” zapewnimy pełne partnerstwo – przekonywała dyrekcja szpitala wojewódzkiego, dodając, że USK uzyskał już zgodę swojej rady społecznej na zaciągnięcie pożyczki na pokrycie zobowiązań.
Ważny argument na korzyść „Śniadecji” przedstawił również Jacek Roleder, zastępca dyrektora ds. inwestycji i rozwoju WSZ, wskazując na konkretne usługi medyczne, których brakuje u konkurencji:
Proszę pamiętać, że pięć milionów złotych to dodatkowe pieniądze, które zostaną wyłożone na start. Poza tym my oferujemy nocną i świąteczną opiekę zdrowotną, której USK nie posiada. I to zostawiam państwu do przemyślenia – podkreślił dyrektor Roleder.
Miliard na stole i twarde deklaracje finansowe
Konsolidacja to nie tylko ratunek przed likwidacją, ale też szansa na ogromny zastrzyk gotówki. Ministerstwo Zdrowia przeznacza na procesy konsolidacyjne miliard złotych w skali kraju. Połączone placówki mogą wnioskować o dofinansowanie modernizacji o wartości od 50 do nawet 70 milionów złotych. Czas na składanie wniosków mija z końcem października.
Jest potrzeba wspólnych działań. Wasz szpital ma w tej chwili ograniczoną zdolność organizacyjną i finansową. Chcemy wspólnie sięgnąć po te rządowe pieniądze – akcentowała Wiesława Burnos, wicemarszałek województwa podlaskiego.
Wicemarszałek złożyła również ważną, publiczną deklarację finansową.
Deklaruję publicznie pięć milionów złotych ze strony Urzędu Marszałkowskiego na wypadek połączenia ze „Śniadecją”, nawet jeśli nie uda nam się uzyskać dofinansowania z ministerstwa. Zapewniam też o dalszej współpracy, bez względu na to, jaką decyzję o fuzji podejmiecie.
Te pięć milionów złotych to kwota „na start”, którą dyrektor „Śniadecji” Bogdan Kalicki wskazał jako niezbędną m.in. na pilną rozbudowę brakującej instalacji gazów medycznych w Knyszynie.
Nowe perspektywy dla pacjentów
Przedstawiciele szpitala wojewódzkiego uspokajają, że fuzja nie oznacza likwidacji szpitala ani pogorszenia standardów leczenia. Zaprezentowana 9 września oferta zakłada szeroką modernizację i wprowadzenie nowych usług, które tchną nowe życie w knyszyńską placówkę. Szpital w Knyszynie nadal będzie funkcjonował pod swoim dotychczasowym szyldem jako Zakład Leczniczy im. dr. Edwarda Jelskiego, stając się integralną częścią struktury szpitala wojewódzkiego.
W ramach fuzji planowane jest uruchomienie nowych poradni specjalistycznych: ginekologiczno – położniczej, gastrologicznej oraz neurologicznej. Co więcej, dzięki uzgodnieniom z NFZ, w przyszłym roku ma ruszyć konkurs na zakontraktowanie poradni chirurgicznej i ortopedycznej. Aby te plany doszły do skutku, konieczna będzie budowa wind w obecnym budynku przychodni rejonowej, gdzie mieści się POZ. Inwestycja ta zostanie sfinansowana bezpośrednio z pozyskanych funduszy konsolidacyjnych.
Zmiany dotkną także obszaru diagnostyki i opieki długoterminowej. Punkt pobrań materiału do badań laboratoryjnych pozostanie na miejscu w Knyszynie, natomiast same analizy będą wykonywane w nowoczesnym, centralnym laboratorium w Białymstoku. W sytuacjach nagłych i krytycznych badania będą realizowane na miejscu, na oddziale internistycznym w Knyszynie, przy użyciu nowo zakupionego analizatora parametrów krytycznych. Ponadto we wrześniu NFZ ogłosi konkurs na Zakład Opiekuńczo – Leczniczy dla pacjentów wentylowanych mechanicznie. Przystąpi do niego szpital wojewódzki, tworząc w Białymstoku bezpieczne zaplecze dla pacjentów wymagających takiej opieki w Knyszynie.
Knyszyn boi się, że zostanie przekształcony wyłącznie w ZOL. Gwarantuję: nie zostanie, jeśli połączy się z nami – uspokajała wicemarszałek Wiesława Burnos.
Obawy burmistrza i deklaracje dyrekcji
Jedną z najbardziej palących kwestii poruszanych przez lokalną społeczność są obawy pracowników o stabilność zatrudnienia oraz status gruntów i budynków szpitalnych. Warunki ewentualnej fuzji ze „Śniadecją” jasno określają, że wszystkie nieruchomości oraz budynki szpitalne pozostają wyłączną własnością gminy Knyszyn.
Dużo emocji budzi jednak kwestia kadr. Głos w tej sprawie zabrał burmistrz Krzysztof Chowański, który wprost nazwał obawy personelu.
Rozumiem, że niektórzy pracownicy mogliby zostać przeniesieni do Białegostoku. To budzi pewne niepokoje u naszych pracowników, ponieważ chcieliby oni raczej pracować na miejscu, tutaj w Knyszynie – zauważył burmistrz.
Do tych obaw odniósł się bezpośrednio Bogdan Kalicki, dyrektor WSZ im. J. Śniadeckiego, zapewniając, że fuzja nie wiąże się z redukcją etatów.
Nie, zwolnień nie będzie. Natomiast możliwa jest zmiana miejsca wykonywania pracy w przypadku połączenia placówek. Pacjenci izby przyjęć oraz oddziału chorób wewnętrznych w Knyszynie byliby naszymi wspólnymi pacjentami. Podobnie pacjenci trafiający na białostocki SOR również byliby państwa pacjentami. Nasza działalność będzie się uzupełniać – wyjaśniał dyrektor Kalicki.
„Śniadecja” odbija się od dna
Podczas spotkania nie unikano trudnych pytań o kondycję finansową białostockiego szpitala wojewódzkiego. Dyrekcja placówki przyznała, że zmagała się z ogromnymi problemami, ale najgorsze ma już za sobą.
Jeszcze w 2024 roku szpital musiał ratować się pożyczkami w parabankach (tzw. chwilówkami), a koszty samych postępowań komorniczych wynosiły astronomiczne 3,5 mln zł. Po zmianie dyrekcji i wejściu na drogę sądową stawkę komorniczą udało się obniżyć o 900 tys. zł. Dziś szpital nie posiada już zadłużenia w parabankach, nie ma opóźnień w wypłatach ani zajęć komorniczych.
Odbijamy się finansowo. Gdybyśmy sobie źle radzili, to by nas tu dzisiaj nie było. A gdybyście wy, w Knyszynie, radzili sobie dobrze, to to spotkanie nie byłoby potrzebne – podsumowano podczas debaty, wskazując jednocześnie, że problemem obu placówek (oraz USK, które ma 120 mln zł długu z tego tytułu – przyp. red.) są wciąż nieuregulowane przez NFZ nadwykonania.
Co ważne, choć to jeszcze nie czas na ostateczne analizy księgowe, zdaniem dyrekcji „Śniadecji” dzięki fuzji udałoby się całkowicie wyzerować dotychczasowe zobowiązania finansowe Knyszyna.
Decydujące dni
Rozmowy o ratowaniu knyszyńskiego szpitala trwają od czerwca. Głosowanie radnych nad uchwałą o ewentualnej fuzji i wyborze partnera konsolidacyjnego zaplanowano na 11 września.
Burmistrz Krzysztof Chowański podkreślał, że decyzja zostanie podjęta po rzetelnej analizie wszystkich za i przeciw.
Wspólnie chcemy przeanalizować wszystkie trudności – zapowiedzuał burmistrz Knyszyna. – A na sesji podejmiemy decyzję, co dalej.
Przed lokalnymi decydentami trudny wybór, jednak argumenty ekonomiczne, systemowe i obietnice milionowych dotacji na modernizację jednoznacznie wskazują, że konsolidacja jest dla Knyszyna jedyną drogą do przetrwania na medycznej mapie Podlasia. O tym, czy partnerem zostanie „Śniadecja”, czy USK, dowiemy się już pod koniec tygodnia.
(Ewa Bochenko)

