Ważyła zaledwie 700 gramów i przyszła na świat w 25. tygodniu ciąży. Lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku przez wiele tygodni walczyli o jej życie, a jednym z największych wyzwań okazało się opanowanie bardzo wysokiego poziomu cukru we krwi. Standardowe metody leczenia nie przynosiły efektów, dlatego zespół medyczny zdecydował się na rozwiązanie, które dotąd praktycznie nie było stosowane u tak małych pacjentów. Wszystko wskazuje na to, że Zosia jest najmłodszym dzieckiem na świecie, któremu założono hybrydową pompę insulinową.
Dziewczynka urodziła się 14 marca jako skrajny wcześniak. Jak podkreśla kierująca Kliniką Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka USK w Białymstoku dr Elżbieta Kulikowska, poza typowymi problemami wcześniaków największym wyzwaniem okazała się utrzymująca się hiperglikemia. Mimo stosowania obowiązujących standardów leczenia poziom glukozy pozostawał bardzo wysoki, a dziecko przestało przybierać na wadze.
W tej sytuacji do współpracy zaproszono diabetolog dr Bożenę Florys z Kliniki Endokrynologii, Diabetologii i Chorób Wewnętrznych USK. Lekarka, po konsultacjach z pediatrami i specjalistami diabetologii dziecięcej, zaproponowała zastosowanie hybrydowej pompy insulinowej. Było to leczenie pozarejestracyjne, wymagające zgody rodziców i bardzo dokładnych przygotowań.
Największą trudność stanowiło dopasowanie dawki insuliny do organizmu ważącego niespełna kilogram wcześniaka. Standardowe ustawienia urządzenia były przeznaczone dla pacjentów potrzebujących wielokrotnie większych ilości leku.
Minimalne dawki, jakie przewiduje pompa, były dla tego dziecka zdecydowanie za wysokie. Konieczne było rozcieńczenie insuliny i wykonanie bardzo precyzyjnych obliczeń, aby leczenie było jednocześnie skuteczne i bezpieczne – wyjaśnia dr Bożena Florys.
Na tym trudności się nie skończyły. Zosia była tak mała, że standardowe sensory monitorujące poziom glukozy nie mieściły się na jej ciele. Producent urządzenia dostarczył mniejszy model, jednak również jego założenie wymagało ogromnej precyzji. Personel oddziału musiał znaleźć niestandardowe miejsca wkłucia, ponieważ kończyny wcześniaczki praktycznie nie posiadały tkanki tłuszczowej.
Jak przyznaje diabetolog, równie wymagające były rozmowy z rodzicami. Leczenie miało charakter eksperymentalny i nie istniały gotowe schematy postępowania dla tak małego pacjenta. Ostatecznie rodzice zgodzili się na terapię, wierząc, że jest to najlepsza szansa dla ich córki.
Efekty pojawiły się szybciej, niż oczekiwano. Po podłączeniu pompy poziom glukozy zaczął się stabilizować, a dziewczynka zaczęła regularnie przybierać na wadze. Lekarze każdego dnia analizowali wyniki i korygowali ustawienia urządzenia, stopniowo zmniejszając ilość podawanej insuliny.
Po około miesiącu zapadła decyzja o całkowitym odłączeniu pompy. Okazało się, że organizm Zosi sam zaczął produkować insulinę.
To oznaczało realizację najbardziej optymistycznego scenariusza. Przyczyną problemów nie była trwała choroba, lecz niedojrzałość trzustki związana z bardzo przedwczesnym porodem. Dzięki temu dziewczynka ma szansę rozwijać się prawidłowo i prowadzić normalne życie, choć nadal będzie pozostawała pod opieką poradni diabetologicznej. Lekarze nie wykluczają również dalszej diagnostyki genetycznej oraz długoterminowej obserwacji ze względu na rodzinne obciążenia cukrzycą.
Specjaliści podkreślają, że sukces był możliwy dzięki współpracy neonatologów, diabetologów, pielęgniarek oraz lekarzy wielu innych specjalności. W ich ocenie nowoczesne technologie coraz częściej pozwalają ratować pacjentów, którym jeszcze kilka lat temu trudno byłoby pomóc.
Dr Bożena Florys zwraca także uwagę, że rodzice nie powinni obawiać się nowoczesnych systemów leczenia cukrzycy. Jak podkreśla, odpowiednio wykorzystane technologie mogą nie tylko ułatwiać terapię, ale w skrajnie trudnych przypadkach dosłownie ratować życie.
(Piotr Walczak / Wideo: Karol Jurczak)
