Dla jednych są miejscem codziennych spacerów, dla innych trasą rowerowych wycieczek lub sposobem na ucieczkę od miejskiego zgiełku. Lasy otaczające Białystok od lat pełnią przede wszystkim funkcję rekreacyjną, dlatego – zdaniem społeczników, naukowców i części samorządowców – powinny być chronione w większym stopniu niż dotychczas. Trwa zbiórka podpisów pod petycją dotyczącą rozszerzenia obszaru tzw. lasów społecznych w Nadleśnictwie Dojlidy. Jej autorzy przekonują, że obecne rozwiązania nie zabezpieczają wielu miejsc szczególnie ważnych dla mieszkańców i turystów.
Petycja została skierowana do Nadleśnictwa Dojlidy i dotyczy ponownego przeanalizowania granic lasów społecznych. Inicjatorzy chcą przede wszystkim objęcia ochroną pasów lasu wzdłuż najczęściej uczęszczanych szlaków turystycznych oraz wokół parkingów leśnych i miejsc wypoczynku. Ich zdaniem właśnie tam funkcja społeczna lasu powinna mieć pierwszeństwo przed intensywną gospodarką leśną.
Nie tylko las przy mieście
Jak podkreśla Małgorzata Grabowska-Snarska ze Stowarzyszenia Okolica, obecnie za lasy społeczne uznano przede wszystkim najbardziej oczywiste kompleksy leśne położone w bezpośrednim sąsiedztwie Białegostoku.
Nadleśnictwo Dojlidy przyjęło za lasy społeczne tylko te najbardziej oczywiste rejony – lasy w obrębie miasta Białegostoku, Las Klepacki, niewielkie obszary przy Wasilkowie, w Rybnikach i przy Krainie Krasnoludków. Natomiast cała wschodnia część Nadleśnictwa i północno-zachodnia to biała plama na mapie lasów społecznych i uważamy, że tak nie powinno być – mówi.
Dlatego autorzy petycji proponują utworzenie buforów ochronnych wzdłuż najpopularniejszych szlaków turystycznych oraz miejsc rekreacji. Jak argumentują, to właśnie tam każdego dnia spotykają się spacerowicze, biegacze, rowerzyści i rodziny korzystające z wypoczynku na łonie natury.
Problem nie dotyczy wyłącznie granic
Autorzy petycji zwracają uwagę, że równie ważna jest skuteczność ochrony już istniejących lasów społecznych. W ich ocenie obecny podział na strefy sprawia, że część zapisów pozostaje jedynie formalnością.
Proponujemy zmianę kwalifikacji strefy drugiej lasów społecznych na strefę pierwszą w dwóch przypadkach. Ochrona w strefie drugiej jest iluzoryczna. Dobrym przykładem jest Las Klepacki, który w całości znajduje się właśnie w tej strefie – wyjaśnia Małgorzata Grabowska-Snarska.
Jak przypomina, na początku roku Nadleśnictwo Dojlidy przeprowadziło tam zrąb zupełny.
Wykonano tam zrąb pełny pierwszy, którego w ogóle nie powinno stosować się w lasach społecznych. Rozporządzenie dopuszcza takie rozwiązanie jedynie w szczególnych przypadkach i wtedy, kiedy istnieje zgoda społeczeństwa. Naszym zdaniem tutaj nie było ani jednego, ani drugiego – tłumaczy Grabowska-Snarska.
Społecznicy podkreślają, że wcześniej próbowali wypracować kompromis z leśnikami.
Byliśmy na wizji lokalnej, proponowaliśmy mniej inwazyjne rozwiązania. Próbowaliśmy również przegłosować nasze propozycje w Zespole Lokalnej Współpracy przy Nadleśnictwie Dojlidy. Nie udało się osiągnąć kworum. Uważamy jednak, że arytmetyka nie może decydować o ważnych sprawach społecznych, dlatego postanowiliśmy oddać głos mieszkańcom – dodaje przedstawicielka Stowarzyszenia Okolica.
Las to nie tylko drewno
Zdaniem dr. Mirosława Radkiewicza z Wydziału Biologii Uniwersytetu w Białymstoku dyskusja o lasach społecznych nie sprowadza się wyłącznie do ochrony przyrody. Dotyczy także zdrowia mieszkańców, zmian klimatu oraz jakości życia w aglomeracji białostockiej.
Lasy społeczne są odpowiedzią na wyzwania związane ze zmianami klimatycznymi. Doświadczamy coraz wyższych temperatur i coraz mniejszej ilości opadów. Wystarczy spojrzeć wokół – znajdujemy się w lesie i od razu odczuwamy, że temperatura jest o kilka stopni niższa niż na otwartej przestrzeni.
Naukowiec przypomina, że znaczenie terenów zielonych potwierdzają liczne badania prowadzone w Europie i na świecie.
Kontakt z naturą nie tylko poprawia nasze zdrowie i samopoczucie. Badania pokazują również, że czyni ludzi bardziej empatycznymi, bardziej skłonnymi do współpracy i pomagania sobie nawzajem. To wartość, której nie da się sprowadzić wyłącznie do gospodarki leśnej – mówi.
Jak dodaje, lasy mają także wymierną wartość ekonomiczną.
Jedno drzewo w mieście może być warte od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Drzewa obniżają temperaturę, zwiększają wilgotność powietrza, ograniczają ilość pyłów i wpływają na ceny nieruchomości. Obiekty położone w pobliżu terenów zielonych osiągają wyższą wartość rynkową. To pokazuje, że las jest kapitałem, którego nie można oceniać wyłącznie przez pryzmat pozyskania drewna – wyjaśnia.
Dr Radkiewicz wskazuje również, że dialog społeczny dotyczący gospodarki leśnej przynosi już konkretne efekty.
Doceniamy dialog z Lasami Państwowymi. Mimo trudnych rozmów udało się wcześniej osiągnąć kompromis, między innymi w sprawie Olsu w sąsiedztwie Łęgu Strómykowego w Lesie Pietrasze. To pokazuje, że rozmowa ma sens – przyznaje,
Turystyka potrzebuje dobrze chronionych lasów
Poparcie dla petycji deklaruje również radny Sejmiku Województwa Podlaskiego Łukasz Nazarko, który uważa, że sprawa wykracza poza kwestie ochrony środowiska.
Kiedy strona społeczna i strona naukowa mówią jednym głosem, rolą polityka jest słuchać. Deklaruję poparcie dla tej inicjatywy i będę starał się rozpocząć dyskusję na ten temat również na forum sejmiku województwa – zapewnia.
Jak podkreśla, ochrona najpopularniejszych szlaków ma także znaczenie dla rozwoju turystyki.
Uważam, że skoro tak mocno promujemy turystykę w naszym regionie, turystykę w zgodzie z naturą, no to nieracjonalnym jest prowadzenie intensywnej gospodarki leśnej w pobliżu tych szlaków turystycznych – stwierdza.
Podpisy nadal są zbierane
Petycję można podpisać pod adresem: lasyiobywatele.pl/petycja-dojlidy
Autorzy wniosku podkreślają, że nie domagają się całkowitego wyłączenia lasów z użytkowania gospodarczego. Ich celem jest lepsze pogodzenie funkcji gospodarczej z potrzebami mieszkańców korzystających z terenów leśnych niemal każdego dnia.
Liczą, że liczba podpisów pokaże Nadleśnictwu Dojlidy oraz Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku, iż mieszkańcy chcą mieć realny wpływ na sposób zarządzania lasami otaczającymi aglomerację białostocką.
(Piotr Walczak / Wideo: Karol Jurczak)
