Zamiast uczyć się czy stawiać pierwsze kroki w legalnej pracy, wybrali drogę na skróty, która zaprowadziła ich wprost przed oblicze sądu. Trzech młodych mieszkańców Białegostoku usłyszało właśnie poważne zarzuty. Prokuratura zarzuca im, że z handlu niebezpiecznymi narkotykami uczynili sobie stałe źródło dochodu. Co najbardziej przerażające – ich klientami były również dzieci.
Do Sądu Okręgowego w Białymstoku wpłynął właśnie akt oskarżenia przeciwko trzem młodocianym przestępcom w wieku 19 i 20 lat. Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Rejonową Białystok-Północ obnażyło kulisy procederu, który trwał przez kilkanaście miesięcy.
Narkotykowy biznes nastolatków
Z ustaleń śledczych wynika, że młodzi białostoczanie rozkręcili swój nielegalny interes co najmniej w 2024 roku i prowadzili go bez skrupułów aż do końca września 2025 roku. Działając wspólnie i w porozumieniu, wprowadzili na lokalny rynek ogromne ilości substancji odurzających.
W akcie oskarżenia mowa jest o:
- co najmniej 300 gramach czystej marihuany,
- ponad 200 gramach twardych narkotyków, w tym amfetaminy, kokainy oraz niezwykle groźnego, silnie uzależniającego „kryształu”, czyli substancji psychotropowej.
Dla trójki oskarżonych handel śmiercionośnymi substancjami nie był jednorazowym wybrykiem. Prokuratura nie ma wątpliwości – młodzi mężczyźni uczynili sobie z tego procederu stałe źródło dochodu.
Częstowali i sprzedawali. Ofiarami także małoletni
To, co w tej sprawie bulwersuje najbardziej, to bezwzględność oskarżonych w zdobywaniu „klientów”. Jak ustalili śledczy, oskarżeni wielokrotnie udzielali narkotyków innym osobom – zarówno odpłatnie, jak i zupełnie za darmo, prawdopodobnie po to, by uzależnić kolejne ofiary.
Wśród odbiorców marihuany, amfetaminy i „kryształu” znajdowały się osoby małoletnie. Fakt ten drastycznie wpływa na ocenę moralną i prawną ich czynów.
Sprytna linia obrony
Młodzi dilerzy usłyszeli szereg ciężkich zarzutów z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Jak reagują na oskarżenia? Ich dotychczasowa postawa wskazuje na przyjęcie konkretnej linii obrony.
Oskarżeni przyznali się do posiadania środków odurzających i substancji psychotropowych, nie przyznali się natomiast do obrotu wyżej wymienionymi substancjami – informuje prokurator rejonowy Anna Milewska.
W praktyce oznacza to, że nastolatkowie próbują umniejszyć swoją rolę, licząc na łagodniejszy wymiar kary za „zwykłe” posiadanie, zamiast za wielopoziomowy handel i dystrybucję.
Koniec zabawy w gangsterów. Grozi im surowa kara
Sąd Okręgowy w Białymstoku nie będzie miał jednak łatwego zadania dla obrony oskarżonych. Dowody zgromadzone przez prokuraturę są mocne, a przepisy prawa w przypadku handlu narkotykami na dużą skalę i udzielania ich nieletnim są bezwzględne.
Trzem młodym mieszkańcom Białegostoku grozi teraz kara od 3 do nawet 20 lat pozbawienia wolności. O ich dalszym losie zadecyduje sąd. Jedno jest pewne – ich dorosłe życie może zacząć się za kratami.
(Ewa Bochenko)

