Jeszcze kilka tygodni temu groziła mu śmierć, trwałe podłączenie do respiratora lub całkowity paraliż. Dziś 72-letni mieszkaniec regionu stawia pierwsze kroki i odzyskuje sprawność. Lekarze Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku opisują ten przypadek jako jeden z najbardziej skomplikowanych urazów kręgosłupa szyjnego, z jakimi przyszło im się zmierzyć.
Do dramatycznego wypadku doszło podczas pozornie zwyczajnych prac ogrodowych. Henryk Pietrowski, cierpiący na zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa, upadł na plecy, doznając bardzo ciężkiego urazu odcinka szyjnego. Kiedy trafił do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, sytuacja była krytyczna.
Badania wykazały całkowite przerwanie połączenia pomiędzy szóstym i siódmym kręgiem szyjnym. Doszło do znacznego rozsunięcia struktur kostnych, a głowa pacjenta utrzymywała się praktycznie wyłącznie dzięki tkankom miękkim. Dodatkowo pojawił się niedowład prawej ręki, a stan neurologiczny chorego stopniowo się pogarszał.
Operacja, która wymagała współpracy wielu specjalistów
Ze względu na skalę obrażeń lekarze zdecydowali o natychmiastowym leczeniu operacyjnym. Pierwszy zabieg trwał ponad osiem godzin. Jego celem było przywrócenie prawidłowego ustawienia kręgów i ustabilizowanie kręgosłupa od strony przedniej.
Sytuację komplikował fakt, że część uszkodzonego odcinka znajdowała się bardzo głęboko, w pobliżu struktur klatki piersiowej. W trakcie operacji niezbędna była ścisła współpraca neurochirurgów i torakochirurgów oraz wykorzystanie śródoperacyjnej tomografii komputerowej, która pozwalała na bieżąco kontrolować efekty zabiegu.
To jednak nie był koniec leczenia.
Ze względu na specyfikę choroby podstawowej oraz osłabioną strukturę kostną lekarze zdecydowali o przeprowadzeniu drugiej operacji. Zabieg trwał ponad sześć godzin i polegał na wykonaniu dodatkowej stabilizacji od tylnej strony kręgosłupa.
Robot pomógł ustabilizować kręgosłup
Podczas drugiego etapu leczenia wykorzystano robota neurochirurgicznego zakupionego w ramach środków z Krajowego Planu Odbudowy. Dzięki połączeniu technologii robotycznej z tomografią śródoperacyjną możliwe było niezwykle precyzyjne zaplanowanie toru śrub stabilizujących i przeprowadzenie zabiegu z wysoką dokładnością.
Specjaliści podkreślają, że podobne operacje wykonywane z wykorzystaniem takiej technologii należą do rzadkości nawet w skali światowej.
Walka trwała również po operacjach
Sam zabieg nie zakończył jednak walki o zdrowie pacjenta. Po operacjach pojawiły się poważne powikłania związane między innymi z niewydolnością oddechową oraz zapaleniem płuc.
Mężczyzna trafił na oddział intensywnej terapii, gdzie przez dłuższy czas pozostawał w śpiączce farmakologicznej. Lekarze musieli nie tylko kontrolować jego funkcje życiowe, ale również stworzyć warunki do regeneracji uszkodzonego układu nerwowego.
Pierwsze oceny neurologiczne nie dawały dużych powodów do optymizmu. U chorego występowały znaczące zaburzenia ruchowe dotyczące zarówno kończyn górnych, jak i dolnych.
Pierwsze kroki po urazie, który mógł zakończyć życie
Przełom przyniosła intensywna rehabilitacja oraz leczenie wspomagające odbudowę funkcji neurologicznych. Z tygodnia na tydzień stan pacjenta zaczął się poprawiać.
Obecnie 72-latek porusza kończynami, ustąpił niedowład ręki, a sam pacjent rozpoczął naukę chodzenia. Lekarze podkreślają, że nie obserwują objawów uszkodzenia rdzenia kręgowego, które mogłyby prowadzić do trwałego czterokończynowego paraliżu.
Zdaniem specjalistów bez szybkiej interwencji i wieloetapowego leczenia skutki urazu mogły być tragiczne. W grę wchodziło nie tylko całkowite porażenie, ale także trwała zależność od respiratora, a nawet śmierć.
Choć przed pacjentem wciąż długa rehabilitacja, dotychczasowe efekty leczenia pozwalają lekarzom z ostrożnym optymizmem patrzeć na jego dalszy powrót do samodzielności. To także przykład, jak ogromne znaczenie w nowoczesnej medycynie ma współpraca wielu specjalistów oraz wykorzystanie zaawansowanych technologii operacyjnych.
(Piotr Walczak / Wideo: Karol Jurczak / Fot. USK)
