Święta, święta i po świętach. Ale nie dla wszystkich. Podczas gdy większość z nas wracała do pracy, na podlaskich drogach trwał festiwal nieodpowiedzialności. Policjanci z niedowierzaniem zatrzymywali kolejnych kierowców, dla których świąteczne spotkania najwyraźniej przeciągnęły się aż do wtorkowego poranka. Efekt? Rekordowa liczba 26 zatrzymanych praw jazdy w jeden dzień.
Wygląda na to, że hasło „Piłeś? Nie jedź!” dla niektórych wciąż pozostaje jedynie sugestią. Kreatywność „wczorajszych” kierowców nie znała granic, a policyjne raporty z ostatnich dni czyta się jak scenariusz komedii omyłek. Niestety, bardzo nieśmiesznej dla potencjalnych ofiar.
Galeria wstydu
Przedświąteczna gorączka zakupów udzieliła się pewnej 60-latce z powiatu sokólskiego w bardzo nietypowy sposób. Postanowiła pojechać z synem do sklepu, mając we krwi ponad 1,5 promila. Jakby tego było mało, kobieta miała już aktywny, sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, który otrzymała… za jazdę po alkoholu. Ta wycieczka po bułki może ją kosztować nawet 5 lat za kratkami.
Nie mniejszą fantazją wykazał się 36-latek z okolic Zambrowa. On również, mając trzyletni zakaz prowadzenia, wsiadł za kółko Opla z blisko 2 promilami. Sąd nie miał litości i w trybie przyspieszonym zafundował mu 10-letni urlop od kierownicy oraz rachunek na 15 tysięcy złotych w postaci nawiązek i świadczeń pieniężnych.
W Siemiatyczach z kolei patrol zwrócił uwagę na Citroena z niesprawnym oświetleniem. Prosta kontrola szybko zmieniła się w poważną sprawę, gdy alkomat u 55-letniego kierowcy pokazał ponad promil. Zgaszona żarówka okazała się najmniejszym z jego problemów.
W sumie od środy do soboty policja wyeliminowała z ruchu 22 kierowców na podwójnym gazie. Potem było nieco lepiej. W świąteczną niedzielę wpadło pięciu pijanych, w poniedziałek jeden.
Wtorkowy poranek, czyli syndrom dnia poprzedniego
Prawdziwy wysyp nietrzeźwych kierowców nastąpił jednak we wtorek po świętach. Policjanci skontrolowali blisko 15,5 tysiąca kierowców i aż 26 z nich musiało pożegnać się z prawem jazdy.
W Czarnej Białostockiej padł swoisty „poranny hat-trick”. Jeszcze przed godziną 6 wpadł kierowca Peugeota z blisko 2 promilami. Dwie godziny później w tym samym miejscu zatrzymano kierowcę Opla, który miał ponad 0,5 promila, a pół godziny po nim – 25-latka w Volkswagenie, również miał 0,5 promila.
W gminie Turośl policjanci zatrzymali kierowcę Renault z wynikiem 0,7 promila. Okazało się, że to nie jedyna „atrakcja” w tym aucie. Jego pasażer był poszukiwany do odbycia kary 2 miesięcy więzienia za znieważenie funkcjonariusza.
W Sokółce wpadł rowerzysta, który ledwo utrzymywał równowagę. Nic dziwnego – miał ponad 2 promile. Oprócz mandatu na 2500 zł okazało się, że jest poszukiwany do odbycia kary aresztu.
Wiosna uderzyła w kieliszki
Świąteczny bilans jest ponury. Od środy przed świętami do poniedziałku zatrzymano łącznie 28 nietrzeźwych. Sam wtorek przyniósł aż 26 kolejnych. To pokazuje, że największym zagrożeniem na drodze jest nie tylko brawura, ale i nieodpowiedzialność dzień po imprezie.
Pamiętajmy, że odpowiedzialny kierowca to przede wszystkim trzeźwy kierowca, który potrafi przewidywać sytuacje na drodze i nigdy nie wsiada za kierownicę, gdy wypije alkohol – przypominają policjanci.
Co ciekawe, dzień po ostatnich świętach Bożego Narodzenia wpadło tylko dwóch pijanych kierowców i po czterech pierwszego i drugiego stycznia. To trzy razy mniej niż jednego dnia po Wielkanocy.
(EB)

