Stowarzyszenie Muzeum Żydów Białegostoku, wspierane przez wybitnych historyków, apeluje do prezydenta miasta o upamiętnienie niezwykłej grupy artystów z czasów okupacji. Chodzi o „kopistów z getta” – żydowskich malarzy zmuszonych do tworzenia kopii dzieł sztuki. Wkrótce mogą oni patronować nowej ulicy lub skwerowi w centrum miasta.
Historia „pracowni kopistów” to jeden z najbardziej poruszających i mało znanych epizodów z czasów II wojny światowej w Białymstoku. Jesienią 1941 roku, na terenie zamkniętego getta, niemiecki oficer Oskar Steffen zorganizował warsztat, w którym kilkunastu żydowskich artystów zmuszono do niewolniczej pracy. Ich zadaniem było masowe tworzenie kopii obrazów wielkich europejskich mistrzów, takich jak Tycjan czy Rubens, które następnie sprzedawano w III Rzeszy.
Pracownia mieściła się przy dawnej ulicy Kupieckiej (dziś Malmeda), w pobliżu siedziby Judenratu. Wśród artystów znaleźli się m.in.:
- Abraham Behrmann,
- Stanisława Centnerszwerowa,
- Natalia Landau,
- bracia Seidenbeutel.
Jedynym, który ocalał z zagłady, był młody Izaak Celnikier, który po wojnie został uznanym artystą we Francji.
Praca za życie, nie za wynagrodzenie
Jak podkreślają autorzy petycji, nie była to forma zatrudnienia. Artyści nie otrzymywali zapłaty ani dodatkowych racji żywnościowych. Malowali, by przetrwać kolejny dzień. W sercu getta, w cieniu wszechobecnej śmierci, tworzyli dzieła pełne piękna, co stanowi o tragicznym paradoksie ich losu. Większość z nich zginęła podczas likwidacji getta w 1943 roku. Ich obrazy, pozbawione sygnatur, do dziś mogą wisieć nierozpoznane w wielu domach w Europie.
Pamięć przywracana krok po kroku
Inicjatywa upamiętnienia kopistów wpisuje się w szersze działania na rzecz przywracania pamięci o wielokulturowej historii Białegostoku. W ostatnich latach w przestrzeni miasta uhonorowano już m.in. aktorkę Norę Ney, twórcę szczepionki przeciw polio Alberta Sabina czy esperantystę Jakuba Szapiro.
Nadszedł czas, aby przypomnieć również białostockich kopistów – czytamy w apelu skierowanym do prezydenta Tadeusza Truskolaskiego.
Pod petycją podpisali się m.in. prof. Adam Dobroński, wieloletni dyrektor Muzeum Podlaskiego Andrzej Lechowski oraz dr Tomasz Wiśniewski, prezes Społecznego Muzeum Żydów Białegostoku.
Inicjatorzy wskazują, że symboliczna lokalizacja dla upamiętnienia znajduje się w pobliżu miejsca, gdzie istniała pracownia. Jak informują, petycja spotkała się już z odpowiedzią ze strony władz miasta, co otwiera drogę do dalszych działań w tej sprawie.
Jak podkreślają autorzy apelu, „pamięć o nich jest częścią pamięci o nas samych”.
(EB)

