Co zrobić, gdy rynek pracy woła o fachowców, a system edukacji nie nadąża z ich kształceniem? W Białymstoku znaleziono na to receptę. To nie teoria, a sprawdzony od ośmiu lat model, który na nowo definiuje szkolnictwo zawodowe. Konferencja „Dualny system kształcenia jako odpowiedź na potrzeby rynku pracy” 15 kwietnia w Białymstoku zgromadziła ponad 200 osób, by pokazać, jak praktyczna współpraca biznesu, szkół i samorządu staje się fundamentem sukcesu całego regionu. Jej partnerem strategicznym był Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego.
Zapomnijmy o stereotypach dotyczących szkół zawodowych. Dziś to kuźnie talentów, gdzie młodzi ludzie od pierwszej klasy zdobywają nie tylko wiedzę, ale realne doświadczenie, poczucie wartości i… własne pieniądze.
Inwestycja, która się zwraca
To, co robimy, to nie wizje, ale sprawdzona praktyka – podkreślał Tadeusz Ożarowski, prezes firmy ALEX i założyciel Fundacji Dual System Education.
Kilka lat temu, wspólnie z Zespołem Szkół nr 10 i Fundacją Dual System Education, rozpoczęto projekt, który dziś jest wzorem dla całej Polski. Kluczem okazało się strategiczne partnerstwo z Urzędem Marszałkowskim Województwa Podlaskiego, który wspiera inicjatywę.
Efekt? System, w którym uczeń już od pierwszej klasy spędza kilka dni w tygodniu w firmie, ucząc się zawodu w realnym środowisku pracy.
To najbardziej efektywny i najtańszy system stworzenia pracownika, który jest przygotowany do naszych realiów, technologii i wyposażenia. – tłumaczył Ożarowski. – Odbudowujemy dobrą praktykę, która została utracona 30 lat temu.
Uczeń w centrum
Największymi wygranymi tego systemu są sami uczniowie. Jak zaznaczyła Agnieszka Guzik, dyrektorka Zespołu Szkół nr 10 w Białymstoku, celem jest kształcenie na realne potrzeby podlaskich przedsiębiorców.
Pracodawca daje gwarancję zatrudnienia i zostawia sobie ucznia jako pełnoprawnego pracownika. To jemu zależy na jak najwyższym poziomie kształcenia – mówiła.
Ale to coś więcej niż tylko nauka. To ewolucja młodego człowieka. Jak opisywał Tadeusz Ożarowski, czternastolatek najpierw uczy się odpowiedzialności i punktualności, by z czasem, małymi krokami, móc obsługiwać zaawansowane maszyny. To także unikalny system tutorski, gdzie jeden doświadczony pracownik opiekuje się dwoma lub trzema uczniami, stając się dla nich mentorem nie tylko w sprawach zawodowych, ale i życiowych.
Co to oznacza dla nastolatka?
Przede wszystkim daje niezależność finansową. Wynagrodzenie za pracę trafia na własny rachunek bankowy.
Możliwość pojechania na wakacje za swoje pieniądze czy kupienia konsoli bez proszenia rodziców buduje poczucie wartości – wyjaśniał Sebastian Rynkiewicz, prezes Klastra Przemysłowego Evoluma.
Wybór szkoły branżowej nie zamyka dalszej ścieżki edukacyjnej. Wręcz przeciwnie: absolwenci po trzech latach, zdaniu egzaminu zawodowego, będąc już pełnoprawnymi pracownikami mogą kontynuować naukę w szkole drugiego stopnia, zdobyć tytuł technika, zdać maturę, a nawet iść na studia.
Głos młodzieży i biznesu
Konferencja w Białymstoku była żywym dowodem na sukces tego modelu. W jednym miejscu spotkali się przedsiębiorcy z najróżniejszych branż – od zaawansowanych technologii metalowych, przez branżę spożywczą, aż po rzemiosło. W specjalnej strefie pracodawców uczniowie ósmych klas mogli z pierwszej ręki dowiedzieć się, jak wygląda ich potencjalna przyszłość, zadawać pytania i rozmawiać ze starszymi kolegami, którzy już są w systemie dualnym.
Punktem kulminacyjnym była debata, w której uczniowie argumentowali, czy system dualny faktycznie rozwiązuje problemy rynku pracy. To najlepszy dowód na to, że młodzi ludzie nie są tu przedmiotem, a aktywnym partnerem w dyskusji o swojej przyszłości.
Białystok pokazuje, że inwestycja w praktyczne kształcenie to nie koszt, ale strategiczny ruch, który buduje silną, lokalną gospodarkę opartą na kompetencjach, pasji i zaangażowaniu kolejnych pokoleń.
(EB)
