Blisko 250 przedstawicielek i przedstawicieli z 50 Kół Gospodyń Wiejskich z całego regionu spotkało się w piątek, 24 kwietnia, w Majątku Howieny. Choć w programie królowały zdrowie i nowoczesna kuchnia regionalna, to w kuluarach i rozmowach wybrzmiewało jedno: Koła Gospodyń Wiejskich przeżywają renesans, stając się odpowiedzią na samotność, motorem lokalnych inicjatyw i kuźnią małego biznesu.
Spotkanie było drugą edycją III Forum Kół Gospodyń Wiejskich, zorganizowaną z powodu gigantycznego zainteresowania lutowym wydarzeniem. Jak przyznają organizatorzy, jedna sala nie była w stanie pomieścić wszystkich chętnych.
W lutym gościliśmy ponad 300 osób, dziś ponad 200. To pokazuje, jak wielka jest potrzeba takich spotkań – mówił Bogdan Dyjuk, członek zarządu województwa podlaskiego. – To nie tylko okazja do poznania się i wymiany doświadczeń, ale też do zdobycia konkretnej, praktycznej wiedzy.
A agenda wykraczała daleko poza tematy kulinarne. Poruszano kluczowe współczesne problemy, takie jak cyberbezpieczeństwo i oszustwa „na wnuczka”, które dotykają mieszkańców wsi, a także profilaktyka onkologiczna, realizowana we współpracy z Białostockim Centrum Onkologii.
Od izolacji do integracji
Co sprawia, że setki kobiet, a coraz częściej również mężczyzn, poświęcają swój wolny czas na działalność w KGW? Jak podkreśla Julia Ramotowska z KGW „Pluckie Jagody” z regionu nadbużańskiego, koła stały się lekiem na postępującą izolację na wsi.
Życie na wsi bardzo się zmieniło. Ludzie się poizolowali, zamknęli w domach. Naszym celem było stworzenie koła, by na nowo zintegrować społeczność: starszych, młodzież, dzieci – wyjaśnia. – Na początku podchodzono do nas z niepewnością, a dziś zaangażowanie mieszkańców jest ogromne. Zaczęliśmy od prostego pikniku rodzinnego, a teraz mamy piękną działkę na festyny i remontujemy budynek po starej szkole. Seniorzy przekazują nam historię regionu, dawne przepisy, a my uczymy się od siebie nawzajem.
Wtórują jej członkinie KGW „Paka zza Krzaka”.
W kole nie ma limitu wiekowego, działamy wszyscy wspólnie. My czerpiemy wiedzę od starszych pokoleń, a one dowiadują się czegoś od nas. To jest w tym najfajniejsze – mówi Anna Tarnacka.
A skąd wziąć na to czas?
Jak ktoś chce, to zawsze znajdzie. Spotykamy się wieczorami, po pracy i obowiązkach domowych. Czasem siedzimy do późna, bo zawsze jest o czym rozmawiać – dodaje Martyna Filipkowska.
Od pasji do biznesu
Współczesne KGW to już nie tylko pasja, ale też coraz częściej pomysł na działalność zarobkową. Inspiracją podczas forum był pokaz kulinarny Eweliny Łapińskiej „Z serca Podlasia”, prezentujący regionalne smaki w nowoczesnej odsłonie. To właśnie ten potencjał chcą wykorzystać członkinie kół.
Coraz częściej spotykam się z pytaniami, jak zalegalizować swoją działalność, by móc sprzedawać lokalne produkty. Panie widzą zainteresowanie i chcą rozwijać swoje umiejętności – zaznacza Bogdan Dyjuk. – To pokazuje, jak prężne są te organizacje.
Obecnie w województwie podlaskim działa ponad 700 Kół Gospodyń Wiejskich. Po okresie pewnego uśpienia w latach 90., dziś, obok Ochotniczych Straży Pożarnych, są to najaktywniejsze wiejskie środowiska. Ich rozwój wspierają samorządy, m.in. poprzez konkursy takie jak „Kreatywna Wieś”, które finansują małe inicjatywy – od budowy altan po remonty świetlic.
Piątkowe forum w Majątku Howieny było tego najlepszym dowodem. Pełne energii, pomysłów i dumy z lokalnej tożsamości. To jasny sygnał, że siła podlaskiej wsi tkwi w ludziach, którzy biorą sprawy w swoje ręce, by wspólnie tworzyć lepsze miejsce do życia.
(EB)
